Poprzedni
Następny

Czasem po prostu wstyd być graczem? – felieton pod pada.

Internet to piękne miejsce, będące skupiskiem pasjonatów, których zainteresowania potrafią być mieszanką wybuchową. Niestety, ale i pośród takich, znajdą się czarne owce.

Gracze dzielą się dziś na dwa gatunki, pecetus humanus oraz konsolus humanus i taki to jest główny stan rzeczy. Na nieszczęście, co do poziomu inteligencji przedstawicieli, często tutaj dochodzi do sporu. Niestety, nie mam na myśli tutaj tylko gier, bo to medium ostatnio udowodniło, że potrafi również zaistnieć poza utartymi ramami.

To nie mój serial, nie moja gra!

Bez wątpienia The Last of Us dziś jest serią kultową, dla wielu można by napisać pozycja, z którą warto zacząć swoją zabawę z posiadaniem konsoli. Tak samo warto wspomnieć o serialu, pokazującym, iż gra może być świetnym materiałem źródłowym na produkcję serwisu streamingowego.

Niemniej nie wszystko jest takie piękne. Kiedy pojawiały się odcinki produkcji, wielu “graczy” narzekało na zmiany w fabule, zapominając o fakcie, zmiany formatu z jednego medium na drugie.

Gdybyśmy jako gracze mieli tylko takie problemy, to świat byłoby lepszy, prawda? Szkoda, że jesteśmy na początku przykładów toksyczności ludzi, co głośno krzyczą, iż kochają, a tak naprawdę to tylko fasada, co potrafi spaść w mgnieniu oka, bo x nie zgadza się z y.

Kolejnym przykładem “problemu”, jaki miała część odbiorców, to fakt, że w serialu było za mało akcji, bo oni ją mieli w momencie, gdy grali, a prawda jest taka, że po wycięciu — dostają serial opowiadający o społeczeństwie po apokalipsie, co nawet zawarte jest w tytule produkcji.

Nie, ona nie może pocałować dziewczyny!

Kiedy coś nie podoba się graczom, potrafią się zmobilizować i zrobić szturm na oceny w serwisie Metacritic, by wyrazić swoje niezadowolenie.  Opisywane przeze mnie zjawisko miało miejsce po premierze dodatku do Horizon Forbidden West. Dlaczego? Ponieważ graczom nie podoba się to, że bohaterka okazała się  homoseksualna, a bycie homofobicznym odbiorcą kultury jest jak najbardziej w porządku. W końcu jesteśmy w Internecie, a tam można wszystko.

Na usta ciśnie mi się pytanie, czy ludzie dopuszczający się takich zachowań, mają świadomość, że niestety potem przez pryzmat takich jednostek, innym graczom, przypinana jest łatka nietolerancyjnych, bo skoro tacy w ogóle istnieją, to pewnie jest ich więcej?

Nie podoba mi się to, co stworzyłeś…

”To będę Ci grozić, albo lepiej zabiję cię” – tak niestety myśli wielu odbiorców medium, jakim są gry, jakby wojna o to, na jakiej konsoli tłuką zombiaki, nie byłaby wystarczającym powodem do wylewania swojej frustracji w sieci.

Do dziś i raczej nigdy nie pojmę rozumowania niektórych ludzi, że grożenie twórcom, aktorom, czy pisarzom i wielu innym jednostkom z branż rozrywki, jest w jakiś sposób moralnie uzasadnione.

Jasne, każdy ma prawo do swojego słowa, wyrażenia swojej opinii, jednak są pewne granice, jakich nie powinno się przekraczać, by dyskusje na temat seriali i filmów kochanych przez wielu — były wciągające, inspirujące i może pewnego dnia nawet odmieniły nasz świat.

Mowa tutaj oczywiście o sytuacji, gdzie faktycznie coś nam się nie podoba, krytykować to z głową, ale i także przy użyciu sensownych argumentów, a nie z podejściem “nie podoba mi się, to zepsuję ci statystykę lub będę grozić utratą życia”.

Oczywiście nie każdy odbiorca kultury taki jest i trzeba to zaznaczać praktycznie na każdym kroku, aczkolwiek tutaj ponownie rodzi się zgoła inne pytanie: Gdzie i kiedy zatarła się ta granica jakiejkolwiek ludzkiej przyzwoitości i myślenia?

Kultura zmienną jest, jej odbiorcy też

Żyjemy wszyscy w specyficznych czasach, gdzie łatwo kogoś obrazić, czy też szybko z czegoś bardzo błahego zrobić międzynarodowy problem, jak to miało miejsce w przypadku bojkotu z niedawno wydanym Dziedzictwem Hogwartu. Wielu nie mogło podzielić tego produktu od samej autorki magicznego uniwersum, w efekcie czego sprzedaż tego tytułu przekroczyła najśmielsze oczekiwania twórców. Pokazuje to fakt, iż czasem nasz proces decyzyjny dotyczący tego, by sięgnąć po daną grę, książkę albo film lub serial, jest bardziej złożony.

Kultura jest dla wszystkich!

Ktoś nie grał w grę, ale zdecydował się obejrzeć z tobą serial na podstawie kultowego hitu marki PlayStation? Super, świetnie, ale weź następnym razem, zamiast narzekać, doceń, “jaraj się” i pokaż, że nie istnieje bariera pozwalająca na docenianie tytułu niezależnie od medium.

Dlatego proszę, graczu, co krzyczysz najgłośniej, bądź człowiekiem. Tak i aż po prostu, bo robienie problemu z orientacji seksualnej fikcyjnej postaci i na podstawie tego — wystawiania oceny pracy ludzi, którzy z tej pracy żyją lub grożenie im śmiercią, jest czymś niepojętym i powielającym niekorzystne dla nas wszystkich krzywdzące, wręcz toksyczne stereotypy o graczach i innych odbiorcach popkultury.

Podziel się ze znajomymi:

Udostępniam
Udostępniam
Udostępniam

O NAS:

Chcesz być na bieżąco, a nawet wiedzieć więcej o grach, komiksach, serialach lub filmach? GraPodPada.pl jest miejscem, gdzie znajdziesz informacje tworzone przez pasjonatów dla… graczy, czytaczy i oglądaczy ! Reprezentujemy różne opinie, patrząc na popkulturę z wielu perspektyw! Dlatego codziennie spodziewaj się treści wysokiej jakości i odnajduj interesujące Cię recenzje i informacje. Grasz w to? GraPodPada.pl to miejsce dla Ciebie… to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: kontakt@grapodpada.pl