Call of Duty Modern Warfare 3 PS5 – Ładne to DLC, takie niedorobione

UDOSTĘPNIJ

Liczba 3. Jej znaczenie jest wielorakie. W wielu kulturach na całym świecie, w ciągu tysięcy lat, liczba ta symbolizowała jedność ciała, duszy i umysłu. Niektórzy uosabiają tę liczbę z harmonią bądź personifikują ją jako doskonałość. Numerologicznie liczba 3 jest najsilniejszą z liczb. Nie bez powodu uważa się ją w niektórych kręgach za „Symbol niebiańskości”. Czy więc Call of Duty: Modern Warfare 3 to iście doskonała gra, w której twórcy weszli na wyżyny swoich umiejętności, dowożąc nam tytuł, który tak jak pierwsza część reebotu serii z 2019 r., zrywa wręcz papę z dachu?

Call of Duty Modern Warfare 3 PS5
Call of Duty Modern Warfare 3 PS5

Czy jedzie z nami konduktor?

Sprawdź także: Cyberpunk 2077: Phantom Liberty — recenzja gry — Dogtown wciągnęło mnie na dobre

Nie sposób odnieść wrażenia, że podczas tworzenia właśnie tej części Modern Warfare twórcy stanęli przed nie lada wyzwaniem. Ktoś tam na górze zdecydował, że dadzą radę stworzyć pełnoprawną grę rok po roku (zazwyczaj cykl wydawniczy dla singlowych Call of Duty wynosił ok. 2 lat), bo przecież po tylu latach następnych części pójdzie łatwiej – tu się pomaluje, tam coś odmaluje i będzie pełnoprawna część serii. Recykling pełną parą, aby się nie narobić za dużo, a zarobić. Kupiliście kiedyś jakiś tytuł skuszeni trailerami (ja tak miałem z Anthem), a potem okazało się, że jednak były to pieniądze, delikatnie ujmując, wyrzucone w błoto? Nie bez przyczyny podaję tutaj właśnie  pozycję ze studia Bioware, gdyż widać, że twórcom COD: MW3 zwyczajnie zabrakło czasu. Albo ktoś ich poganiał. Bardzo możliwe jest również to, że poprzez dość trudne „przejęcie” studia Activision przez Microsoft, po prostu zostali postawieni pod ścianą. Coś, co pierwotnie, miało być jedynie dodatkiem, zostało rozciągnięte, nadmuchane do granic możliwości powtarzalną treścią i sprzedane za cenę pełnoprawnego tytułu.

Wykolejony pociąg…..

Sprawdź także: Under the Waves [PS5] – recenzja gry – Na morza dnie

Call of Duty Modern Warfare 3 PS5
Call of Duty Modern Warfare 3 PS5

Część fabularna Call of Duty Modern Warfare 3została potraktowana trochę po macoszemu. Jakby to powiedział mój były redakcyjny kolega: „Znałem kiedyś człowieka, który grał w  Call of Duty, teraz już nie gra, bo pisze wiekopomne dzieło, które zmieni cały świat.”.

Czy powyższe zdanie jest dla was w pełni zrozumiałe? Dla mnie po dzisiaj nie. Podobnie odczucie mam co do decyzji twórców, aby to całe DLC nazwać pełnoprawną produkcją. Nawet jeśli pierwsza misja, której przyjdzie nam tutaj doświadczyć, sprawia jeszcze wrażenie, że  studio wiedziało, jak prowadzić ten pociąg (który, nomem-omen żeruje na naszej nostalgii aż miło), to po chwili pokazują nam, jak pięknie go wykolejają. Wszystkich misji w najnowszej odsłonie jest 14, z czego 4/5 będzie w stylu starego COD-a. Oskryptowane, w których filmowość będzie aż wylewać się przez ekran, z udziałem naszej całej ukochanej drużyny. Poprzez pozostałe misje raczej przelecimy ciągiem z punktu A do B, bez zapamiętywania jakichkolwiek sekwencji.

Najgorzej w tym wszystkim wypadają misje nazywane otwartymi. Poprzez „otwartość” mam tu na myśli mapę, na której mamy kilka celów do wykonania. Biegamy po niej, atakowani przez wrogów ze wszystkich stron. Po drodze możemy dorwać skrzynie z lootem, czy zahaczymy o miejsce do zmiany całego wyposażenia. Ot, takie Warzone z botami w wersji single-player. Chciałbyś wykonać misje bez alarmowania całej mapy, że gdzie jesteś? Nie ma takiej możliwości. Zabij kilku wrogów po cichu, a nagle i tak zaroi się od przeciwników wychodzących z każdej możliwej strony. Twórcy uznali, że każdy lubi bawić się w Rambo. Bo lubicie co nie? Nie lubicie jednak? To wasz problem. I tak wszyscy grają w Warzone, więc po co nam tutaj porządne misje fabularne. Kto to widział, dajcie spokój.

…. Jedzie dalej

Call of Duty Modern Warfare 3 PS5
Call of Duty Modern Warfare 3 PS5

No dobrze, tylko narzekam, ale czy są jakieś dobre strony tej pozycji? Oczywiście! Gra broni się naprawdę śliczną oprawą graficzną, doskonałym udźwiękowieniem i fenomenalnym feelingiem strzelania, chociaż ta ostatnia rzecz była już dobrze dopracowania w poprzednich odsłonach miękkiego restartu cyklu. Przy dobrym wietrze, ukończycie ten tytuł w niecałe 3-4 godziny.

Nie da się ukryć, że większość graczy kupuje aktualne odsłony COD-a dla multiplayera. Czy na tym polu zaszły jakieś zmiany? To, co widoczne na pierwszy rzut oka to podkręcone tempo rozgrywki. Nasza postać porusza się najszybciej ze wszystkich poprzednich odsłon. Najnowszy tytuł od początku zawiera w sobie dodatki z Modern Warfare 2, więc już od pierwszych chwil naszej muliplayerowej przygody dane będzie nam walczyć w drużynie z wszelkiej maści „dodatkami”. Obładowany sprzętem komandos w drużynie z Lilith z Diablo, czy różowowłosą Nicky Minaj? To tutaj chleb powszedni. Zaburza to trochę immersję, chociaż wiadomo, znajdą się i fani takiego contentu. I hajs się musi zgadzać.

Podsumowanie

Z bólem serca patrzę na to, co dzieje się z serią Call of Duty. Zamieniona w rozpędzony pociąg gra, która ma zbierać z każdej możliwej stacji jak największą ilość osób, aby tylko hajs się zgadzał. Z drugo-wojennej strzelanki, która wciskała w fotel, zalewana zostaje dodatkową zawartością, która momentami ni jak ma się do całości serii. Całość nadal świetnie się broni, dzięki wspaniałemu modelowi strzelania, udźwiękowieniu i grafice. Oby seria nie wykoleiła się i wróciła na odpowiednie tory.

Zalety

+Świetnie udźwiękownie
+Bardzo dobry feeling broni
+ Niektóre z misji nadal mają „to coś”

Wady

-” Otwarte misje”
-Po omacku potraktowana kampania fabularna
-Czuć, że to miało być DLC, niepełnoprawna gra.

Najnowsze artykuły w kategorii gry

Neptunia Sisters Vs Sisters – recenzja gry. Z tymi siostrzyczkami lepiej nie zadzierać. 
24cze

Neptunia Sisters Vs Sisters – recenzja gry. Z tymi siostrzyczkami…

Ostatnie przygody ze Stellar Blade i grindowanie nowego karnetu w…

Sucker For Love: A date to die for – recenzja gry. To nie będzie sztampowa randka z Tindera. 
24cze

Sucker For Love: A date to die for – recenzja…

Visual novele nie należą do gatunków, po które często sięgam.…

W Jądrze Ciemności-Recenzja A Plague Tale: Innocence
10cze

W Jądrze Ciemności-Recenzja A Plague Tale: Innocence

 Kataklizmy na świecie stanowią nieodzowny element ziemskiego ekosystemu, jednocześnie zmieniając…

Indika – recenzja gry – Meta horror, który chyba chce za bardzo
29maj

Indika – recenzja gry – Meta horror, który chyba chce…

Zapowiedzi Indiki obiecywały nam grę kontrowersyjną, jawnie krytykującą kościół oraz…