MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Previous
Next

Buzz Astral – recenzja filmu. Czy my też pokochamy Kosmicznego Strażnika?

Na początku filmu Buzz Astral dostajemy planszę z informacją, że za chwilę zobaczymy produkcję, którą Andy obejrzał w 1995 roku i zakochał się w Kosmicznym Strażniku. Czy również i my po 27 latach podzielimy sympatię chłopca do tytułowego bohatera?

Buzz Astral – recenzja filmu. Czy my też pokochamy Kosmicznego Strażnika?

Toy Story to całe może życie.

Od najmłodszych lat oglądałem produkcje z serii Toy Story. Nic dziwnego, ponieważ pierwszy film powstał rok przed moimi narodzinami. Mogłem więc obserwować, jak bohaterowie rozwijają się na przestrzeni dekad. Widziałem również, jak ewoluuje animacja – nie tak dawno zrobiłem rewatch wszystkich części i pierwsza odsłona wciąż wygląda okej, ale widać jaki progres przeszło studio Pixar. Ich produkcja zawsze są doskonale zanimowane i dbają o najdrobniejsze szczegóły.

Na koniec świata i jeszcze dalej!

Buzz Astral to film, który Andy obejrzał w 1995 roku i zakochał się w Kosmicznym Strażniku tak bardzo, że jego dotychczas ulubiona zabawka poszła w odstawkę. Nie dziwię mu się, jakbym zobaczył taką produkcję 27 lat temu też byłbym zachwycony.

Uważam, że koncepcja na Buzza Astrala była ciekawa. To jest coś innego i niespotykanego, bo nie oglądamy zmagań ,,prawdziwej” osoby, tylko oglądamy film, który istnieje wewnątrz uniwersum Toy Story. Ludzie w Pixarze mieli więc trudne zadanie, żeby zbudować charakter głównego bohatera tak, żeby pasował do tego, którego już znamy. Dodatkowo musieli sprawić, że uwierzymy, że mógł on stać się uwielbiany przez dzieciaki.

Udało się. Tytułowy bohater przechodzi ogromną przemianę i zaczyna rozumieć, że liczy się coś więcej niż tylko misja, że nie można wszystkiego robić samemu, że współpraca jest ważna, żeby osiągnąć cel. Nie jest to skomplikowana historia, ale też nie o to chodzi. Wydaje mi się, że dzieciaki będą mogły wyciągnąć z tego jakąś lekcję.

Natomiast trochę nie kupuje postaci drugoplanowych. Nie mogę powiedzieć, że nie są charakterystyczni, bo każdego pamiętam doskonale do tej pory. Ale oczywiście musieliśmy dostać tego jednego fajtłapowatego gościa, który się o wszystko potyka i udają mu się rzeczy przypadkiem.

Trochę mi zgrzyta fakt, że bohaterowie bardzo szybko się wszystkiego uczą – jasne jest to stosunkowo krótka animacja. Jednak jak bohaterka mówi, że boi się podróży w kosmos, a dwie sceny później wyskakuje ze statku w przestrzeń, albo gdy bohaterowie nie potrafią ze sobą współpracować, a chwilę później już są zgraną ekipą i wszystko im wychodzi koncertowo. Ja wiem, czemu to ma służyć, że należy walczyć ze słabościami i nie bać się wyjść poza swoją strefę komfortu, jednak dla mnie ta przemiana zachodzi zbyt nagle.

Jesteś tylko zabawką!

Obawiałem się jeszcze jednej rzeczy. Przed twórcami stało jeszcze trudne zadanie – jak wpleść do fabuły rzeczy, które znamy z serii Toy Story, ale nie tak nachalnie, ażeby naturalnie wpasowały się w produkcję.

Siedziałem na sali kinowej i za każdym razem uśmiechałem się, gdy bohaterowie wypowiadali znane mi kwestie.

To jest coś, czego nie udało się zrobić w Hanie Solo, w którym widać było ewidentnie, że nie bardzo był pomysł, jak wyjaśnić rzeczy znane z Gwiezdnych Wojen, ale producent wymagał, żeby znalazły się w filmie, więc wrzucimy je, żeby były i pora na CSa.

Weźcie chusteczki, bo będziecie płakać.

Jednak uważam, że najlepsza część Buzz Astrala to początek. Jak mnie to totalnie wzięło z zaskoczenia. Siedziałem w kinie i płakałem. Niesamowite jest to dla mnie, jak za każdym razem Pixar potrafi trafić w mój czuły punkt i wywołać u mnie takie emocje. Nawet teraz jak piszę o tych scenach, to uroniłem łezkę. Nawet na samym finale nie byłem tak poruszony, jak po początkowej sekwencji.

To nie znaczy, że potem nie jest dobrze, bo jest. Jednakże później dostajemy po prostu solidny film sci-fi. Totalnie się nie spodziewałem tej bomby emocjonalnej już na samym starcie.

Dziennik pokładowy wpis 2137.

Pixar znowu dostarczył nam świetną animację, na której zarówno dzieci jak i dorośli będą się doskonale bawić. Buzz Astral może nie jest jakaś kolejną rewolucją, ale dostarcza to, co powinna dobra animacja – dużo się dzieje, niesie za sobą morał i ma dobrze napisanych bohaterów.

Żałuje tylko, że w kinach grana jest wyłącznie wersja z polskich dubbingiem. Nie odbieram nic naszym aktorom głosowym, bo uważam, że wykonują świetną robotę. Jednak chciałbym mieć możliwość usłyszenia oryginalnych głosów, tym bardziej, że w obsadzie jest Chris Evans czy Taika Waititi. Mam nadzieję, że już niedługo na Disney+ będzie dostępna wersja z napisami.

Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępniam
Share on twitter
Udostępniam
Share on reddit
Udostępniam

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ