REKLAMA

Coś dla uporządkowania myśli – recenzja Azul Kids

Kamil Wandzel

Opublikowano: 2 października 2026

Spis treści

Gry dla dzieci mają dość niewdzięczne zadanie. Muszą być proste, żeby dziecko nie uciekło od stołu po pięciu minutach, ale jednocześnie na tyle ciekawe, żeby dorosły nie zasnął podczas wykonywania ruchu. Azul Kids próbuje znaleźć złoty środek. Bierze kolory, wzory, bardzo niski próg wejścia i zamyka to wszystko w krótkiej grze. Czy mu się to udało? Zapraszam do lektury.

Niby proste, ale niby nie

Największą zaletą Azul Kids jest próg wejścia. Zasady można wytłumaczyć szybko, a samo wykonywanie ruchów nie wymaga studiowania instrukcji przypominającej dokumentację technicznej starego magnetowidu.

Coś dla uporządkowania myśli – recenzja Azul Kids

Mój syn bez większych problemów rozumiał, co właściwie robimy. Dużo trudniejsze okazało się jednak zrozumienie, dlaczego jeden ruch jest lepszy od drugiego.

REKLAMA

Azul Kids jest prosty mechanicznie, ale niekoniecznie banalny strategicznie. Trzeba patrzeć na kolory, przewidywać, czego możemy potrzebować, i zastanawiać się nad kolejnymi ruchami. Dla dorosłego nie jest to szczególne wyzwanie, ale dla czterolatka potrafi już nim być. Nie traktowałbym tego jednak jako wady samej gry. Bardziej jako pokazanie, że prostota zasad nie oznacza automatycznie, że dziecko od razu zacznie być Kasparowem Azula

Azul, Pokémon i dinozaur – co je łączy?

Coś dla uporządkowania myśli – recenzja Azul Kids

Najwięcej frajdy podczas grania z synem mieliśmy paradoksalnie wtedy, kiedy przestawaliśmy traktować Azul Kids jak grę planszową. Kolorowe elementy szybko zaczynały służyć do tworzenia własnych wzorów. Pojawiały się dinozaury, Pokemony i inne konstrukcje mające z zasadami mniej więcej tyle wspólnego, co ja z baletem klasycznym.

Nie chodziło o zwycięstwo, zdobywanie punktów czy analizowanie najlepszych ruchów. Chodziło o to, żeby razem posiedzieć, coś ułożyć i pozwolić dziecięcej wyobraźni zrobić resztę. Kolory zdecydowanie robią tutaj robotę. Elementów jest dużo, są przyjemne wizualnie i aż proszą się o układanie czegoś własnego. Gra oczywiście nie jest żadnym rewolucyjnym narzędziem edukacyjnym i nie ma sensu udawać, że po kilku partiach dziecko zacznie projektować katedry. Może jednak wspierać wyobraźnię i kreatywność, szczególnie wtedy, gdy pozwolimy sobie trochę odejść od instrukcji.

Czemu by nie obudzić dziecka w dorosłym

Azul Kids sprawdziłem również ze znajomymi i tutaj gra pokazała zupełnie inną twarz.

Nie było wielkich emocji, analizowania ruchów przez pięć minut ani psychologicznych pojedynków przy stole. Graliśmy luźno podczas spotkania i w takiej roli Azul Kids sprawdził się bardzo dobrze. To szybka i przyjemna gra. Jedna partia zamyka się mniej więcej w 15–20 minutach, więc można ją bez większego problemu wrzucić między cięższe tytuły albo wyciągnąć wtedy, kiedy nikt nie ma ochoty uczyć się przez pół godziny nowych zasad.

Trzeba jednak powiedzieć jasno: dla grupy dorosłych szukających większego wyzwania Azul Kids będzie za prosty. Nie jest to gra, przy której będziecie analizować swoje błędy dzień później podczas mycia zębów.

Balans zachowany

Przy krótkich grach zawsze pojawia się jeden problem – przygotowanie i sprzątanie.

Coś dla uporządkowania myśli – recenzja Azul Kids

W Azul Kids elementów trochę jest, dlatego warto je posegregować. Jeżeli po partii wszystko ładnie poukładamy, następnym razem rozłożenie gry jest proste. Możemy też zastosować znacznie bardziej zaawansowaną metodę pod tytułem „Segregacja to problem przyszłego mnie”.

Działa świetnie. Do czasu, aż przyszły zmienia się w teraźniejszego i wtedy klniesz na przeszłego – proste!

Gra dla dzieci, tych po 30 również

Największym komplementem, jaki mogę dać Azul Kids, jest chyba to, że nie traktuje dorosłego jak dodatku potrzebnego wyłącznie do przeczytania instrukcji.

Z dzieckiem mogłem po prostu usiąść i dobrze spędzić czas. Czasami graliśmy zgodnie z zasadami, czasami bardziej bawiliśmy się elementami. Ze znajomymi natomiast dostaliśmy krótką i lekką planszówkę, przy której można pogadać i nie trzeba cały czas siedzieć z kalkulatorem w ręce. Strategicznej głębi nie ma tutaj dużo i bardziej ograni gracze prawdopodobnie dość szybko zobaczą większość możliwości. W przypadku grupy docelowej trudno jednak uznać to za poważny problem.

Kolorowy sposób na wspólne pół godziny

Azul Kids nie jest grą, która nauczy dziecko pięciu nowych umiejętności, poprawi jego koncentrację o 37 procent i przygotuje je do matury z matematyki.

To przede wszystkim lekka, kolorowa i łatwa do rozpoczęcia planszówka. Jej największą zaletą jest właśnie prostota. Mogę usiąść z czteroletnim synem, szybko rozpocząć zabawę i nie spędzać połowy wieczoru na tłumaczeniu zasad.

A kiedy zasady przestają nas interesować, możemy po prostu zrobić z kafelków dinozaura.

ZALETY +

WADY -

Za przekazanie gry planszowej do recenzji dziękujemy wydawnictwu Rebel.
Kamil Wandzel

Jako dziecko jadłem kamienie stąd moja miłość do krasnoludów, patrząc na żelazny tron, czekam na powrót króla, a wyglądając za okno, odruchowo rzucam na percepcję. To cały ja, lubię uciekać w światy pełne magii, czy to na kartach książek, czy za pomocą konsoli (mam zielone serce!) i robię to zawsze, kiedy mam wolną chwilę. A i pamiętajcie... KRASNOLUDEM SIĘ NIE RZUCA!

REKLAMA

Rekomendowane artykuły

Ser wszędzie ser – recenzja gry Cheese Master

Ser wszędzie ser – recenzja gry Cheese Master
recenzja gry Star Wars galactic racer

Star Wars: Galactic Racer – recenzja gry. Gwiezdne wojny: Most Wanted

Star Wars: Galactic Racer – recenzja gry. Gwiezdne wojny: Most Wanted

EA SPORTS Madden NFL 27 – recenzja gry. Wielka gra, wielki Madden.

EA SPORTS Madden NFL 27 – recenzja gry. Wielka gra, wielki Madden.

NBA 2K27 – recenzja gry. Miało być tak pięknie.

NBA 2K27 – recenzja gry. Miało być tak pięknie.

EA SPORTS NHL 27 – recenzja gry. Kolejny rok, kolejny zawód.

EA SPORTS NHL 27 – recenzja gry. Kolejny rok, kolejny zawód.

Orbitals – recenzja gry. It Takes Two, ale jako sci-fi anime lat 80?

Orbitals – recenzja gry. It Takes Two, ale jako sci-fi anime lat 80?