REKLAMA

Lenovo Legion Go 2  – waga ciężka powraca, i to w jakim stylu! 

Kamil Puzdrowski

Opublikowano: 22 września 2026

Spis treści

Ależ się uśmiecham, gdy kurier przywozi mi kolejny sprzęt ze stajni Lenovo. Dzięki uprzejmości Barta (wielkie dzięki) do moich rąk trafił egzemplarz Lenovo Legion Go 2! To już trzecia konsola, którą przyszło mi testować. Zapraszam do testów tego pięknego sprzętu.   

Bebechy Lenovo Legion Go 2 

  

Procesor  AMD Ryzen Z2 Extreme 

8 rdzeni / 16 wątków, do 5,0 GHz 

GPU  AMD Radeon 890M 
RAM  32 GB LPDDR5X-8000 
Dysk  1 TB SSD PCIe 4.0 NVMe 
Ekran  8,8″ OLED, 16:10 
Rozdzielczość  1920 × 1200 
Odświeżanie  144 Hz, VRR 
Jasność  500 nitów typowo / 

 do 1100 nitów w HDR 

Pokrycie kolorów  100% DCI-P3 
HDR  DisplayHDR True Black 1000 
Dotyk  10-punktowy 
Bateria  74 Wh 
Głośniki  2 × 2 W 
Łączność  Wi-Fi 6E, Bluetooth 5.3 
Czytnik kart  microSD 
Czytnik linii papilarnych  Tak, w przycisku zasilania 
Wymiary z kontrolerami  295,6 × 136,7 × 42,25 mm 
Waga  ok. 920 g 
Kolor  Eclipse Black 
System testowanego modelu  Windows 11 Home 

 

 

  Widać, że Lenovo nie chciało wymyślać koła na nowo, tylko udoskonalić już swoją konstrukcję. Największą zmianę widzimy w ekranie (zamieniono IPS na rzecz OLED-a), a pojemność baterii została zwiększona. To właśnie ona była największą bolączką poprzednich Legionów.  

Różnice pomiędzy Legionami 

  Legion Go  Legion Go S  Legion Go 2 
CPU  Z1 Extreme  Z2 Go  

Z1 Extreme  

(zależnie od wersji) 

Z2 Extreme
RAM 16 GB do 32 GB 32 GB
Ekran 8,8″ IPS 1600p 8″ IPS 1200p 8,8″ OLED 1200p
Odświeżanie 144 Hz 120 Hz 144 Hz
Bateria 49,2 Wh 55,5 Wh 74 Wh
Kontrolery Odpinane Zintegrowane Odpinane
FPS Mode Tak Nie Tak
Stopka Tak Nie Tak
Waga ok. 854 g ok. 730 g ok. 920 g

 

Lenovo powróciło do koncepcji, którą zastosowało w pierwszym Legionie, pragnąc stworzyć przenośny kombajn dla graczy.  Znajdziemy tutaj odpinane kontrolery, stopkę oraz FPS Mode (więcej o tym trybie znajdziecie w mojej pierwszej recenzji Legiona  – Tu kliknij). Czy znowu mamy do czynienia z dużą konstrukcją? Oczywiście. Czy gra się na nim mniej wygodnie niż na Go S? W żadnym wypadku! 

REKLAMA

 

Razem prawie kilo  

Lenovo Legion Go S był lekki (jeśli te 730 g można tak nazwać). Najnowsza konstrukcja ze stajni Lenovo to zawodnik wagi ciężkiej, który zapomniał schudnąć przed walką. 920 g tej przenośnej bestii nie męczy rąk. Przez ostatnie dwa tygodnie testowałem go intensywnie i bez ogródek przyznaję, że świetnie leży w dłoniach.  Po dwugodzinnej rozgrywce moje nadgarstki nie odczuwały jego ciężaru. Kontrolery są tak samo wygodne dla dłoni jak w pierwszym Legionie (Legion Go S nie miał odczepianych kontrolerów). Wszystkie przyciski są dobrze rozmieszczone i bez problemu do nich sięgniemy.   Przy dłuższych podróżach możemy skorzystać ze stopki, odczepić kontrolery i wygodnie rozsiąść się w fotelu. 

 

Obraz jak żyleta 

Główną i zauważalną zmianą względem poprzednich Legionów jest zamontowanie tutaj ekranu OLED. Dzięki temu kolory są bardzo nasycone, obraz jest ostry i nie mogłem oderwać od niego wzroku.  Choć na papierze pierwszy Legion ma dużo wyższą rozdzielczość, to właśnie przesiadka z IPS na OLED robi tutaj robotę.

 Weźmy takiego Space Marine 2. Tytuł wymagający, zasobożerny, ale świetnie wyglądający. Pokazuje on tutaj możliwości tej konsoli (oraz znajdującego się na pokładzie Ryzena Z2 Extreme). Skorzystałem z poniższego poradnika. Został on stworzony z myślą o pierwszym Legionie, ale użyłem go jako punkt wyjścia do testów: 

Możemy osiągnąć nawet 60-70 kl./s. Oczywiście, musimy wspomóc się technologią Frame Generation. 

Ogrywałem też Hogwarts Legacy. Tytuł ten również potrafi wycisnąć z Legiona siódme poty, ale korzystając z poniższego poradnika, możemy ograć tytuł płynnie, utrzymując przez większość gry 70 kl./s, wspierając się  Frame Generation. 

 

 

 

Z kolei taki  Graveyard Keeper ze swoją pikselową grafiką wygląda bajkowo i przy okazji pozwala odetchnąć  Ryzenowi Z2 Extreme i Radeonowi 890M. Jednocześnie nie drenuje aż tak bardzo baterii jak pozostałe tytuły. I tutaj zatrzymamy się na chwilę.  

 

74 Wh to dużo, ale jednak…  

W porównaniu do pierwszego Legiona pojemność baterii wzrosła z 49,2 Wh (55,5 Wh w Legionie GO S) do aż 74 Wh. Brzmi świetnie, nieprawdaż? Ale nie przekłada się to na możliwość grania w tytuły AAA przez długie godziny. Owszem, Graveyard Keeper pozwolił na spokojnie 3 h* (poziom naładowania baterii spadł ze 100% do ok. 28%), ale bardziej wymagające produkcje drastycznie ten czas skróciły. Jeśli planujesz ogrywać spokojne, niewymagające tytuły, twoje możliwości zwiększą się.  

 

Helikopter startuje – kultura pracy 

Legion nigdy nie należał do cichych sprzętów pod dużym obciążeniem.  Wentylatory zawsze dawały o sobie znać. Człowiek mógł odnieść wrażenie, że gdzieś obok startuje mały samolot, ale to tylko ja ogrywałem Space Marine 2.  Musicie pamiętać, że sprzęt będzie wyrzucał z siebie dużą ilość gorącego powietrza, żeby podołać temu, co się dzieje na ekranie.  Podczas testów obudowa miejscami mocno się nagrzewała, ale nie zauważyłem spadków wydajności, które mogłyby wskazywać na throttling.  

Konsola radzi sobie z wymagającymi tytułami, ale praca chłodzenia będzie słyszalna. Polecam granie na słuchawkach. 

 

Podróże małe i duże z Legionem Go 2 

Wielu zapyta, czy Legion naprawdę jest mobilnym sprzętem marzeń, więc zabrałem go ze sobą na wakacje. Od momentu, gdy odpaliłem go podczas lotu, nie rozstawałem się z nim ani na krok.  Wpakowałem go do plecaka i raz z nim, raz z książką spędzałem wolne chwile.  Faktem jest, że konsola zajmowała sporo miejsca w plecaku (wraz z dedykowanym futerałem). Wyciągałem ją z plecaka na krótkie, 30-40-minutowe sesje.  Podczas 3 h lotu grałem na nim ciągiem. Konsola idealnie mieściła się na kolanach i pochłaniała mnie bez reszty. Zdecydowanie jest to dobry sprzęt na wyjazdy. Tylko jest jeden mały szkopuł. 

 

Nie no, tyle to nie  

Cena za ten bajeczny sprzęt jest dość zaporowa.  

Zaczyna się od 5300 zł i dochodzi do 6000 zł w zależności od sklepu*. Pierwszego Legiona mogliśmy w dniu premiery kupić za 3799 zł. Używane aktualnie dostaniemy w zakresie 1500-1800 zł. Lenovo Legion Go S SteamOS to koszt na dziś 2699 zł (nowy), a używany w granicach 1600-2000 zł. Czy warto wydać prawie 6 tys. zł na zakup przenośnej konsoli do grania?  Wszystko zależy od tego, jak bardzo mobilny jest nasz tryb życia. Jeśli połowę dnia spędzasz w pociągach czy autobusach, masz nadmiar gotówki oraz pragniesz ogrywać najnowsze tytuły, warto się nad nim zastanowić.

Kilka Legionów później  

Dochodząc do meritum, Lenovo Legion Go 2 to kawał dobrego sprzętu, który zadowoli niejedną marudę. Producent powrócił do koncepcji pierwszego Legiona, wziął ją ponownie na warsztat i rozwinął w miejscach, gdzie użytkownicy najbardziej narzekali.  

Pierwszy Legion to nadal kombajn do gier. Jego młodszy brat, Lenovo Legion Go S, to prostsza alternatywa dla osób niepotrzebujących wszystkich funkcji pierwszego Go. Najmłodszy z tej trójki stara się iść w ślady najstarszego, ucząc się na jego błędach i pokazując ewolucję, jaką na przestrzeni lat przeszły konsole ze stajni Lenovo.  Nadal są miejsca, gdzie inżynierowie Lenovo muszą popracować (szczególnie jeśli chodzi o głośność pracy), ale każda generacja pokazuje, że Lenovo rozwija swoje handheldy, słuchając graczy.

 

* Graveyard Keeper ogrywałem na dedykowanym trybie Balanced, na odświeżaniu 144 Hz, nie korzystając z Wi-Fi. Jasność pozostawiłem na predefiniowanej wartości. 

 

*Ceny podawane na dzień recenzji 

 

Kamil Puzdrowski

Cześć, jestem Kamil. Czasami staram się coś mądrego napisać o grach.

REKLAMA

Rekomendowane artykuły

Turtle Beach Stealth Pro II – recenzja. Więcej takich headsetów!

Turtle Beach Stealth Pro II – recenzja. Więcej takich headsetów!

Więcej niż „ba-ding!”. Drugie życie Game Boya w XXI wieku

Więcej niż „ba-ding!”. Drugie życie Game Boya w XXI wieku

KRUX Qube KRXC027- mikrofon USB&XLR, który pozytywnie zaskakuje 

KRUX Qube KRXC027- mikrofon USB&XLR, który pozytywnie zaskakuje 

Genesis Toron 531 – recenzja słuchawek – mocna pozycja dla fanów budżetowców 

Genesis Toron 531 – recenzja słuchawek – mocna pozycja dla fanów budżetowców 

Genesis Arsen 302BT – Recenzja głośników – (Nie tacy) cisi bohaterowie Twojego stanowiska.

Genesis Arsen 302BT – Recenzja głośników – (Nie tacy) cisi bohaterowie Twojego stanowiska.