REKLAMA

Devil May Gry Sezon 2 – recenzja serialu

Kamil Bastrzyk

Opublikowano: 19 sierpnia 2026

Spis treści

Pierwszy sezon nowego serialu anime o białowłosym łowcy demonów przedstawił na nowo losy Dantego. Chociaż odwołania do oryginalnej kanonicznej fabuły zostały mocno zmodyfikowane, co części widowni nie przypadło do gustu, to myślę że produkcja potrafi zachwycić zarówno fanów, jak i nowych widzów. Twórcy czerpiąc z gier całymi garściami przenieśli z konsol wiele postaci zmieniając ich historię, ale zachowując charakter.

Na ciąg dalszy nie musieliśmy długo czekać. Tylko czy było warto?

 

 

Mix całej trylogii 

 

Akcja zaczyna się niedługo po wydarzeniach z poprzedniej serii. Świat demonów stał się dla ludzkości faktem i otrzymał łatkę wroga numer jeden. Co rusz do innego wymiaru wysyłane są amerykańskie wojska by walczyć z nieprzyjacielem – tak brzmi oficjalna wersja. W rzeczywistości chodzi o kradzież pewnego artefaktu.

REKLAMA

 

Serial nie ukrywa swoich nawiązań do aktualnej sytuacji politycznej w Stanach Zjednoczonych tworząc pewnego rodzaju satyrę. Wojnę z demonami czy decyzje prezydenta łatwo można porównać do tych ze świata realnego. Porzucono jednak niemal w całości temat uchodźców z demonicznego wymiaru i nie zobaczymy już dylematów czy należy unicestwić każdego potwora.

 

Twórcy ponownie wyciskają ile się da z uniwersum. W końcu pojawia się bliźniak Dantego – Vergil, wraz ze swoim mieczem Yamato. Na scenę wchodzą również takie osobistości jak Mundus, ale także Arius i Argosax, a nawet Pan błazen z trójki – swoisty miks antagonistów. Fabuła kręci się wokół potężnych Arkanów, które mogą unicestwić władcę krainy demonów lub zaprowadzić piekło na ziemi. W ten sposób wyciśnięto wszystkie soki z oryginalnej trylogii gier i zrobiono to zaskakująco dobrze. Na ekranie krew leje się litrami doprawiana mocnym muzycznym brzmieniem.

 

 

Relacje bohaterów

 

Choć mamy do czynienia z zupełnie inną historią, to nadal czułem ten sam klimat. Serial nie jest idealny. Poza prostą fabułą nie obyło się bez kuriozalnych sytuacji (nawet w tym uniwersum) czy nielogicznych decyzji i zachowań. Przy kilku nawet miałem chęć wrzasnąć do postaci, że „gdzie zostawiła głowę”. 

 

Dante i Vergil to gwiazdy serii, które napędzają ekranowe widowisko swoją charyzmą. Mamy przedstawione losy bliźniaków i w końcu dowiadujemy się, co naprawdę wydarzyło się w ich domu. Relacja białowłosych – choć nieco inna niż w grze – pokazana jest w intrygujący sposób. Widać różne spojrzenie braci na rzeczywistość, ale i mocną więź.

 

Lady nie odstaje od nich daleko. Ma zdecydowanie bardziej rozbudowaną osobowość względem oryginału. Zmagająca się z pewnymi rozterkami pokazana jest zarówno jako twarda i nieustępliwa dowódczyni, ale również delikatna i zagubiona kobieta. Części fanów może się jednak nie spodobać pomysł, w jakim kierunku poszła jej relacja z łowcą demonów.

Z grupy antagonistów na pierwszy plan wysunął się Arius, który zyskał głębię poprzez rozbudowane zaplecze historyczne i motywacje. Nadal jest Dyrektorem firmy Uroboros i na szczęście poza znaczącymi postaciami i korporacją nie ma większych zapożyczeń z drugiej części, dzięki czemu nie zobaczymy pseudodemonicznych czołgów czy innych maszyn militarnych. Nie ma co ukrywać – dwójka nie była ideałem, ale tutaj twórcy wzięli wszystko, co najlepsze i sensownie ze sobą połączyli. Szkoda tylko, że nie pojawiła się Lucia – druga grywalna postać z DMC2, ale na jej „pamiątkę” na ekranie zobaczyłem interesującą grupę klonów z podobnymi umiejętnościami. 

 

 

To nie gra

 

Dokładnie. Scenariusz znacząco różni się od tego w grze. Pojawiają się te same postaci, ale ich motywacje czy nawet profesja jest inna. Twórcy puszczają do nas oko w kilku momentach, ale to inne uniwersum, które mnie przypadło do gustu. Muszę podkreślić, że serial to nie tylko efektowne walki i dynamiczna akcja, ale także świetne wykonanie muzyczne – mocne, rockowe i metalowe brzmienia dodają scenom dodatkowego napięcia i energii. 

Może nam drgać powieka, gdy coś nam nie pasuje, bo oryginalnie było inaczej, ale trzeba przyznać, że fabuła jest interesująca, a Dante i Vergil to nadal elektryzujący duet. Myślę, że to udana kontynuacja, która z powodzeniem łączy znane motywy z nowymi pomysłami.

ZALETY +

WADY -

Kamil Bastrzyk

Jestem 30-letnim mężem, ojcem oraz zaklinaczem kotów (i innych zwierząt). Uwielbiam grać, czytać powieści kryminalne i grozy, a także oglądać filmy wieczorową porą. Często biorę udział w dyskusjach na te tematy. Najbardziej angażuję się w wątki o grach retro. Wychowałem się na pegazusie i dorastałem z konsolami playstation. Jestem też wielbicielem planszówek. Poza tym piszę swoją pierwszą książkę. Moim ulubionym sposobem na oderwanie się od rzeczywistości jest wcielanie się w pogromców potworów, potężnych magów czy poszukiwaczy skarbów, zwłaszcza w seriach Resident Evil, Final Fantasy i Uncharted.

REKLAMA

Rekomendowane artykuły

NIE POMNIK, LECZ CZŁOWIEK – RECENZJA FILMU MŁODY WASHINGTON 

NIE POMNIK, LECZ CZŁOWIEK – RECENZJA FILMU MŁODY WASHINGTON 

Recenzja Ghost Keeper. Twórcy chyba sami się wystraszyli własnej gry 

Recenzja Ghost Keeper. Twórcy chyba sami się wystraszyli własnej gry 

MOUSE: P.I. For Hire – recenzja gry – Detektyw mysz i ołów w stylu noir

MOUSE: P.I. For Hire – recenzja gry – Detektyw mysz i ołów w stylu noir

Chronosquad, tom 1 — recenzja komiksu — Wielka draka w starożytnym Egipcie

Chronosquad, tom 1 — recenzja komiksu — Wielka draka w starożytnym Egipcie

Road Diner Simulator: Prologue – recenzja gry (PC). Czy praca w przydrożnej jadłodajni może być świetną zabawą?

Road Diner Simulator: Prologue – recenzja gry (PC). Czy praca w przydrożnej jadłodajni może być świetną zabawą?

Echoes of Aincrad – recenzja gry (Xbox Series X). Wreszcie własna legenda w świecie SAO. Szkoda, że nie zawsze chce się ją pisać

Echoes of Aincrad – recenzja gry (Xbox Series X). Wreszcie własna legenda w świecie SAO. Szkoda, że nie zawsze chce się ją pisać