Depresja, poczucie bezradności oraz melancholijny nastrój – to właśnie dzieje się z człowiekiem, gdy pogra w Pathologic 3. Nie spodziewałam się, że na rynku jest miejsce dla tak ambitnych, aczkolwiek momentami przekombinowanych projektów.
Nie będę ukrywała – recenzja Pathologic 3 należy do jednych z trudniejszych w mojej karierze. To gra, o której odbiorcy chcą słuchać i rozmawiać, ale niekoniecznie mają ochotę w nią grać. Stanowi interesujący komentarz do struktury świata, łamigłówkę, którą trzeba rozwiązać, oraz artystyczną wizję, która z jednej strony wydaje się brzydka, a z drugiej urzeka oryginalnością.
Tam, gdzie inne tytuły prześcigają się w ray tracingu i teksturach 4K, tutaj otrzymujemy banalnie prostą grafikę ze skromnymi animacjami. To właśnie ta nietypowa oprawa uderza w nas jako pierwsza. Niestety miałam tę nieprzyjemność, że program parę razy sam z siebie „wysypał się” do pulpitu. Było to wyjątkowo irytujące, ponieważ mój postęp (a także kilka naprawdę długich dialogów) został cofnięty, a mi przyszło powtarzać całe sekwencje.
Technicznie dostajemy więc produkt bardzo nierówny, który w teorii nie miałby szans obronić się na rynku. Jednak pod tą fasadą kryją się mechaniki, które nie pozwalają się oderwać.
Pokaż kotku, co masz w środku – lekarz rusza na polowanie
Pathologic 3, podobnie jak poprzednie odsłony, przyciąga gracza w momencie, gdy ten w końcu zacznie rozumieć zasady rządzące światem. Wpadając w sam środek wydarzeń, trudno przestać o nich myśleć. Głównym bohaterem jest Daniil Dankovsky, który wyrusza do odległego miasta, aby znaleźć lek na swoją przypadłość. Młody lekarz ma niezwykle słabe serce i jeśli za bardzo się zdenerwuje – umrze na zawał. Jeśli z kolei pozwoli, aby przygniotła go melancholia i beznadzieja – popełni samobójstwo. Tak, od początku do końca Pathologic 3 (zgodnie z przyjętą doktryną narracyjną) to idealny tytuł, aby maksymalnie się zdołować. To przytłaczający klimat świata, w którym nadzieja okazuje się tylko pustą iluzją. Zwłaszcza że w mieście wybucha właśnie zaraza, a nasz bohater może pomóc ją zatrzymać.
Badamy więc pacjentów, sporządzamy leki czy odkrywamy tajemnicę epidemii. Oczywiście obywatele nie są zbyt prawdomówni (zwykle kłamią albo sami siebie oszukują), więc zanim dowiemy się, co im dolega, musimy wykonać kawał roboty detektywistycznej. Dodatkowo zarządzamy miastem poprzez edykty, by nie doprowadzić do całkowitego chaosu i zapaści mieściny. Obok elementów „przyziemnych” pojawiają się także zjawiska nadnaturalne pod postacią demona Shabnak-Adyg. Nęka nas on przy każdej sposobności na ulicach zainfekowanych dzielnic, więc musimy go unikać. Możemy go co prawda tymczasowo powstrzymać, ale nie da się go bezpośrednio pokonać. Na opanowanie sytuacji mamy zaledwie 12 dni. Na szczęście gra pozwala nam wczytywać poszczególne doby, co ułatwia poznanie historii i dokonywanie lepszych (czy aby na pewno?) wyborów moralnych.

Patologia czy może inna forma gamingu?
Dzieło Ice-Pick Lodge to przede wszystkim studium ludzkiej bezradności wobec wszechświata, opowieść o tym, że w pogoni za marzeniami możemy wszystko stracić. Brudne, sprane kolory, halucynacje protagonisty, kłamiący pacjenci czy bandyci, którzy chcą nas zabić bez wyraźnego powodu… To wszystko tworzy gęstą atmosferę. Obok tego tytuł pełen jest nawiązań kulturowych związanych z Mongolią, gdzie nawet imiona potrafią zdradzić naprawdę wiele. Całość obraca się wokół śmierci oraz faktu, że bez względu na nasze działania, jest ona nieunikniona. Jednym słowem – to nie jest pozycja do relaksu po pracy.
Pathologic 3 to ciekawy przykład gry skierowanej do wąskiej grupy odbiorców. Jej przejście (w zależności od tego, jak wiele sekretów chcemy odkryć) zajmuje od 30 do 60 godzin. Według komentarzy na Steam nie jest wymagana znajomość poprzednich części, aby móc zagłębić się w to uniwersum. Trójka jest także „łatwiejsza” i muszę przyznać, że bawiłam się przy niej całkiem nieźle. Chociaż słowo „bawiłam się” jest tutaj mocno na wyrost, bo ciężko czerpać czystą satysfakcję z beznadziei wylewającej się z ekranu.

Mimo to dałam się porwać, aczkolwiek brak języka polskiego bywa męczący – zastosowany tu angielski nie jest zbyt literacki, ale ilość tekstu bywa przytłaczająca. Zwłaszcza że nie brakuje infantylnych, wręcz głupkowatych dialogów, a niektóre kwestie były ciągnięte na siłę, byle tylko budować konkretną narrację. Wiele z nich jest zupełnie niepotrzebnych, ale to także element rozgrywki – sami musimy filtrować, jakie informacje są nam niezbędne. Czas niestety jest naszym wrogiem i nieszczególnie lubi na nas czekać.
Rozgrywka opiera się więc głównie na wędrówkach po mieście, zbieraniu zasobów do lekarstw oraz rozmowach. Zdarzają się segmenty, w których musimy kogoś spacyfikować lub uciekać przed demonem, ale stanowi to mniejszą część zabawy. Niestety bywa, że marnujemy sporo czasu – produkcja nie zawsze jasno tłumaczy działanie mechanik (np. badanie pacjentów czy wyszukiwanie patogenów pod mikroskopem), więc pozostaje metoda prób i błędów. Wspomniane błędy techniczne także bywają irytujące – oprócz crashowania się, spotkałam kilka mniejszych bugów, jak blokowanie się w teksturach czy błędy w animacji postaci. Negatywnie odbija się to na skuteczności działań oraz samej radości z odkrywania tego mrocznego świata.

Muzyka to inny wymiar
O ile oprawa wizualna trąci myszką, o tyle ścieżka dźwiękowa Pathologic 3 to coś niezwykłego. Rozpiętość gatunkowa jest tak olbrzymia, że nie sposób wyróżnić jednego dominującego motywu. Od szybkich kawałków z przeplatającym się mongolskim śpiewem, po nostalgiczne, wręcz usypiające fragmenty, wprawiające w stan totalnej melancholii. Za stworzenie tego soundtracku odpowiedzialni są Vasily „Mushroomer” Kashnikov oraz Nikolai „balin” Balinov.
Na potrzeby gry przygotowano aż 62 utwory. Każdy dzień ma własny motyw przewodni i muzyka nie nudzi się zbyt szybko. Swój talent wykorzystał tutaj także Akira Yamaoka, twórca ścieżki dźwiękowej do oryginalnego Silent Hill. Miał on także okazję współpracować z Arkadiuszem Reikowskim przy The Medium.
Sprawdź też: Avatar: Frontiers of Pandora – From the Ashes – recenzja dodatku. Czy warto wrócić do lasów Pandory?

Nie wiem co myśleć, jestem skonfundowana!
Pathologic 3 to oryginalna pozycja, którą trudno jednoznacznie ocenić. Z jednej strony jest brzydka, toporna i brakuje jej polskiego tłumaczenia, co pozwoliłoby lepiej wciągnąć się w opowieść. Z drugiej – to tytuł pełen ciekawych mechanik i jeden z najbardziej „artystycznych” projektów ostatnich lat, w którym twórcy mają coś ważnego do przekazania. Depresyjny klimat i wszechobecna choroba sprawiają, że mimo wszystko trudno się od tej historii oderwać.
Sprawdź też: Carmageddon: Rogue Shift – recenzja gry. Czy to powrót, na który czekaliśmy?
