Czy Sknerus zawsze był tym samym skąpym kaczorem, którego znamy? Sknerus. Smok z Glasgow przenosi nas do czasów młodości najbogatszego kaczora z Kaczogrodu. Zanim pojawiło się złoto, była też pasja, bunt i… teatr.
Sztuka wymaga poświęceń
Historia rozpoczyna się, gdy Hyzio, Dyzio i Zyzio wystawiają sztukę o Smoku z Glasgow dla swojego Wujka Sknerusa. Dodatkowo chłopcy trafiają na stary artykuł w gazecie z 1877 roku, który wspomina o legendzie o smoku! A przecież w tamtym czasie Sknerus mieszkał w Glasgow! Wujek jednak udaje, że nic nie pamięta i przepędza dzieciaki ze swojego skarbca.
Chłopcy jednak nie dają za wygraną. Zwracają się z prośbą do Matyldy – siostry Sknerusa, by opowiedziała, co wydarzyło się w tamtym czasie. Kobieta pisze do nich list, w którym streszcza historię z 1880 roku.

Miłość do teatru
Młody Sknerus to niesforny młodzieniec, który razem ze swoją siostrą i paczką znajomych odwiedza miejsca, w których niekoniecznie powinien się znajdować – opuszczona kopalnia czy kulisy lokalnego teatru. Tam poznaje Erin. Zakochuje się nie tylko w niej, ale również w teatrze.
Za scenariusz odpowiada francuski pisarz Joris Chamblain specjalizujący się w komiksach dla najmłodszych – Enola i niezwykłe zwierzęta, Pamiętniki Wisienki. Doceniam lekki ton opowieści, mimo poruszania ważnych tematów. Dostajemy tutaj wątek skłóconych rodów oraz konfliktu, który ciągnie się od pokoleń. Dzieciaki, których spór nie dotyczy, ale zostają automatycznie w niego wciągnięte. Dodatkowo chcą podążać własnymi ścieżkami, a nie życiem z góry zaplanowanym przez rodziców. Macie skojarzenia z Romeo i Julią? Słusznie, bo twórcy też mieli. Co więcej, w komiksie bohaterowie odgrywają spektakl napisany przez Szekspira, więc jest to dość bezpośrednie nawiązanie, ale dobrze wplecione w całą opowieść i co najważniejsze – działa!

Nowoczesna oprawa graficzna
Wychowałem się na Kaczorach Donaldach tworzonych przez Dona Rosę i Carla Barksa. Uwielbiałem Kacze opowieści z końcówki lat 80. Lubię jednak kreskę zaproponowaną przez Fabrizio Petrossiego. Wydaje się bardziej kreskówkowa i przystępniejsza dla współczesnych odbiorców. Kształty są łagodniejsze, a całość dzięki żywym kolorom jest sympatyczna dla oka.
Doceniam też, ile uwagi twórca przykłada do szczegółów. Na kartach komiksu dzieje się bardzo dużo – drugi plan niekiedy żyje własnym życiem. To proste zabiegi, ale wywoływały uśmiech na mojej twarzy, gdy na przykład zauważyłem, że okno w domu kaczorów wypełnione jest zwierzętami, które przysłuchują się opowieści. Małe rzeczy, a cieszą niesamowicie.
Sprawdź też: Jaśmina i ziemniakożercy, tom 1 — recenzja komiksu — Pyszna przygoda!

Szybka lektura
Sknerus. Smok z Glasgow to lekka, ciepła i bardzo przystępna opowieść, która pokazuje młodość jednego z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów Disneya z zupełnie innej strony. To historia o dorastaniu, podążaniu własną ścieżką i pierwszych fascynacjach, podana w atrakcyjnej wizualnie formie. Może nie zaskakuje, ale zdecydowanie potrafi zauroczyć.
Sprawdź też: Możesz być kim chcesz. „Śladami Batgirl” – recenzja komiksu

