REKLAMA

Rayman 30th Anniversary – recenzja gry – Dobrze, że już tak się nie robi gier

Adam Aleksandrowicz

Opublikowano: 3 kwietnia 2026

Spis treści

Na trzydziestolecie Raymana otrzymaliśmy nowe wydanie pierwszego Raymana. Jednak nie jest to ani remake, ani remaster, to w praktyce ta sama gra. To edycja zawierająca grę w kilku wersjach – MS-DOS, PlayStation®, Atari Jaguar, Game Boy Color i Game Boy Advance. Tytuł oferuje również zaginiony prototyp na SNESa! Na taką rocznicę wolałbym jednak nową część… ale czy warto zagrać w Rayman 30th Anniversary?

 

Kim jest Rayman?

Rayman zadebiutował w 1995 roku (rok przede mną! heh). Za jego powstanie odpowiada Michel Ancel, a wydawcą było francuskie studio Ubisoft. Od samego początku tytuł wyróżniał się nietypowym wyglądem – pozbawiony był ramion i nóg. A winne są ograniczenia techniczne, które sprawiły, że pojawiły się problemy z animacją bohatera!

Rayman 30th Anniversary | własny zrzut ekranu

 

Jubileuszowa edycja zawiera pięć wersji gry z różnych platform, które różnią się drobnymi szczegółami i kosmetycznymi elementami, wynikającymi z ograniczeń danego sprzętu. Nigdy wcześniej nie miałem okazji zagrać w pierwszą odsłonę Raymana (moja przygoda z tą serią zaczęła się od genialnej dwójki).

REKLAMA

Fabuła pozostała bez zmian – zły Pan Mroczny porywa Wielkiego Protoona i sprawia, że Elektroony tracą swoją naturalną stabilność i rozpraszają się po wszystkich krainach. Naszym celem jest pokonanie antagonisty i przywrócenie porządku na świecie.

Po ograniu całości mogę stwierdzić jedno – dobrze, że nie robi się już takich platformówek! W dzisiejszych czasach pierwszy Rayman wpadłby do kategorii gier typu Unfair Mario.

Rayman 30th Anniversary | własny zrzut ekranu

 

Przestarzały gameplay

Jestem pod ogromnym wrażeniem, jak dobrze zestarzał się Rayman – kolorowe, pikselowe światy, różnorodne krainy i urocze projekty postaci nawet po tylu latach wyglądają świetnie.

Niestety projekty poziomów to dla mnie spore nieporozumienie. Bardzo często nie widać, gdzie się skoczy, przez ograniczone pole widzenia. Trzeba więc skakać na oślep i liczyć, że poza ekranem trafimy na platformę, albo nie trafimy na kolce, które nas uśmiercą. Do tego niektóre platformy oraz przeciwnicy potrafią pojawić się nagle, bez ostrzeżenia. Jest to naprawdę niesprawiedliwy poziom trudności, gdy gra nie daje nam szansy zareagować. Sprawia to, że najlepszą metodą na ukończenie gry jest nauka poziomów na pamięć.

Twórcy jubileuszowej edycji (Digital Eclipse) zdawali sobie sprawę, że dla współczesnego odbiorcy tytuł może nie być zbyt przystępnym, więc dodano kilka ułatwień – możliwość przewijania czasu, odblokowanie wszystkich umiejętności na start czy włączenie nieskończonej liczby żyć. Dla mnie osobiście cofanie czasu było zbawieniem, bo naprawdę niektóre momenty są frustrujące.

Rayman 30th Anniversary | własny zrzut ekranu

 

Nie pomaga również fakt, że Rayman nie jest szczególnie responsywnym bohaterem – sterowanie nim jest powolne i drewniane. Zdarzało się, że ciężko mi było wymierzyć odległość, żeby przeskoczyć przepaść. Często skoki wymagają precyzji co do piksela, więc trzeba być niesamowicie dokładnym. 

Walki z bossami są ciekawie zaprojektowane, każdy ma swój unikalny zestaw ataków. Niestety sporą przeszkodą jest arena, która jest mała i mocno ogranicza ruchy. Zmniejszyłbym też ilość życia bossów albo urozmaicił ich ataki, gdyż wykonywanie kilka razy tej samej sekwencji staje się monotonne.

Rayman 30th Anniversary | własny zrzut ekranu

Kawał historii

Mocnym punktem wydania są materiały dodatkowe. Jak na rocznicę przystało, dostajemy sporo treści zza kulis: historię powstania gry, wywiady z twórcami czy grafiki koncepcyjne przedstawiające postacie i elementy świata gry. To naprawdę fajny dodatek dla fanów i nie tylko!

Szkoda tylko, że w grze brakuje języka polskiego.

Sporo kontrowersji wywołała zmiana ścieżki dźwiękowej. Nową przygotowały osoby odpowiedzialne również za muzykę do Rayman Origins i Legends. Nie grałem w oryginał, ale w tej wersji dobrze pasuje i buduje odpowiedni klimat w każdej krainie.

Sprawdź też: Split Fiction [PS5] – recenzja gry – Jeszcze jedną mechanikę poproszę!

Rayman 30th Anniversary | własny zrzut ekranu

 

Dla kogo jest ten Rayman?

Rayman 30th Anniversary to ciekawy powrót do klasyki, który jednak najlepiej pokazuje, jak bardzo zmieniły się platformówki na przestrzeni lat. Mimo pięknej oprawy i wartości historycznej, rozgrywka potrafi dziś frustrować i odstraszyć mniej cierpliwych graczy. To bardziej ciekawostka dla fanów serii niż propozycja dla każdego.

Sprawdź też: Big Hops – recenzja gry – Czy więcej zawsze znaczy lepiej?

ZALETY +

WADY -

Adam Aleksandrowicz

Urodzony z padem w dłoni. Gdy wszyscy na wsi zagrywali się na Pegazusie, ja grałem na Playstation. W swoim życiu byłem skrytobójcą, superbohaterem, archeolożką, zabójcą bogów, smokiem, hakerem i przetrwałem apokalipsę. W wolnych chwilach buduję miasta i popijam krafciki. Z grubsza tak wygląda moje życie. Z grubsza, bo lubię zjeść.

REKLAMA

Rekomendowane artykuły

Sangoma. Przeklęci z Kapsztadu – recenzja komiksu – Prawda, która boli

Sangoma. Przeklęci z Kapsztadu – recenzja komiksu – Prawda, która boli
toxic commando recenzja gry

John Carpenter’s Toxic Commando – recenzja gry. Prawie jak L4D?

John Carpenter’s Toxic Commando – recenzja gry. Prawie jak L4D?

Daredevil: Odrodzenie sezon 2 – recenzja serialu. Diabeł z Hell’s Kitchen powraca.

Daredevil: Odrodzenie sezon 2 – recenzja serialu. Diabeł z Hell’s Kitchen powraca.

Steel Soul Shaper – Pierwsze Wrażenia. Cyberpunkowy skalpel zamiast spluwy

Steel Soul Shaper – Pierwsze Wrażenia. Cyberpunkowy skalpel zamiast spluwy

Avengers. Na zawsze. Tom 12 – recenzja komiksu – Chaos i multiwersum bez kontroli

Avengers. Na zawsze. Tom 12 – recenzja komiksu – Chaos i multiwersum bez kontroli

Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 19 – recenzja komiksu – Zagłębiając się w historię Sheffield Institute

Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 19 – recenzja komiksu – Zagłębiając się w historię Sheffield Institute