Twórcy Clair Obscur: Expedition 33 nie zamierzają wskazywać jednego, kanonicznego zakończenia gry, nawet mimo prac nad potencjalną kontynuacją. W rozmowie z IGN podkreślili, że oba finały historii są równorzędne i mają funkcjonować jednocześnie. To świadoma decyzja narracyjna, która ma zachować wieloznaczność opowieści.
„zakończeniu Schrödingera”
Scenarzystka Jennifer Svedberg-Yen przyznała, że wybór jednego zakończenia jako „prawdziwego” byłby sprzeczny z założeniami twórców. Zamiast tego studio traktuje oba warianty jako integralne części historii. „To trochę jak zakończenie Schrödingera” – tłumaczy. W praktyce oznacza to, że oba finały są jednocześnie ważne i żaden nie jest nadrzędny wobec drugiego.
Autorka zaznaczyła również, że od początku nie planowano jednego, jednoznacznie szczęśliwego zakończenia. „Nigdy tak naprawdę nie rozważaliśmy jednego prawdziwie szczęśliwego finału” – wyjaśnia. Jak dodaje, oba zakończenia mają swoje jaśniejsze i ciemniejsze elementy, a ich odbiór zależy od perspektywy gracza. Każde z nich wiąże się też z określoną ceną emocjonalną.
Takie podejście ma znaczenie w kontekście przyszłości marki. Twórcy pracują nad kolejnym projektem osadzonym w tym uniwersum, jednak brak kanonicznego wyboru oznacza większą swobodę interpretacyjną. Zamiast kontynuować jedną konkretną ścieżkę, studio może rozwijać historię w sposób bardziej otwarty lub wielowątkowy.
Decyzja wpisuje się w ogólną filozofię narracyjną gry, która unika prostych podziałów na „dobre” i „złe” zakończenia. Twórcy podkreślają, że zależało im na pokazaniu różnych punktów widzenia oraz konsekwencji wyborów. W efekcie to gracze sami decydują, które zakończenie uznają za właściwe – i to podejście ma zostać utrzymane także w przyszłości serii.
Źródło: IGN
