30 lat magazynu Kaczor Donald – recenzja wydania urodzinowego + komiksy Gigant. Potężna dawka nostalgii dla wychowanych w latach 90’ dużych dzieci. 

UDOSTĘPNIJ

Zazwyczaj na naszym portalu nie znajdziecie recenzji tytułów prasowych, ale tym razem istnieje ważny powód, by takowa się znalazła! Najstarszy magazyn komiksowy dla dzieci (i nie tylko!) obchodzi swoje trzydziestolecie. Dlatego z tej wyjątkowej okazji przyjrzymy się jubileuszowemu numerowi oraz dwóm innym wydawnictwom z kaczego uniwersum. Zapraszam do lektury. 

Wyjątkowe wspomnienia z dzieciństwa – pierwszy taki tytuł w Polsce 

Pamiętam jak któregoś dnia w 1996 roku, tata, wracając z pracy, kupił mi mój pierwszy numer Kaczora Donalda. Byłam zachwycona, bo nie dość, że uwielbiałam czytać, to jeszcze ubóstwiałam postacie z Disneya. Od tamtego dnia naszą niepisaną zasadą stało się, że jak tata wracał, to kupował mi najnowszy numer. Czasami zdarzało się to np. po drodze do szkoły i wtedy cierpiałam katusze, musząc siedzieć na lekcjach, zamiast pogrążyć się lekturze. Komiksy wydawnictwa Egmont towarzyszyły mi wszędzie, na każdą szkolną wycieczkę zabierałam Giganta, żeby umilał mi czas w autokarze, a na wakacje obowiązkowo byłam zaopatrzona w Poradnik młodego skauta, dzięki któremu mogłam poudawać trochę, że znam się na survivalu i dodać szlifu plenerowym zabawom. Kiedy jakiś dowcipniś zadzwonił z alarmem bombowym do szkoły i zostaliśmy ewakuowani, moim jedynym zmartwieniem było, że w teczce został nieczytany jeszcze Gigant nr 5/98 zatytułowany Mleka i Igrzysk (ile bym dała za to, by móc przeczytać ten tom ponownie, mój został oddany wraz ze wszystkimi numerami magazynu przez moją mamę). Ach, te dziecięce priorytety. 

30 lat magazynu Kaczor Donald – recenzja wydania urodzinowego + komiksy Gigant. Potężna dawka nostalgii dla wychowanych w latach 90’ dużych dzieci.

Sto lat Donald! Bądź z nami kolejne trzydzieści lat! 

Jubileuszowy Kaczor Donald nr 3/24 robi wrażenie oprawą graficzną, nie sposób przejść obojętnie obok podwójnego wydania. Z lewej strony mamy urodzinową złotą okładkę. Z prawej przedruk tej z pierwszego numeru, który ukazał się 28 kwietnia 1994 roku. Jako prezent czytelnik otrzyma zestaw pranków, w skład którego wchodzą: biegający karaluch, straszna niespodzianka (wąż wyskakujący z opakowania owocowych mentosów), keczupowa porażka (brzmi jak każda konsumpcja burgera na mieście w moim wykonaniu) czy krwawy paluch (klasyka magazynu, która próbowałam nabrać całą swoją rodzinę w 1998 r.). Od razu się uśmiechnęłam na wspomnienie, jak przynosiliśmy prezenty do szkoły i próbowaliśmy wszyscy się wkręcać. Moim najbardziej udanym żartem był ten ze sztucznym rozlanym kałamarzem. 

30 lat magazynu Kaczor Donald – recenzja wydania urodzinowego + komiksy Gigant. Potężna dawka nostalgii dla wychowanych w latach 90’ dużych dzieci.

W środku znajdziecie aż sto stron ilustrowanych przygód swoich ulubionych bohaterów. Pierwsze pięćdziesiąt z nich to historia owładniętego manią bogactwa Sknerusa szukającego kolejnego artefaktu, zagadki do rozwiązania, kronika typowej rywalizacji pomiędzy Gogusiem a Donaldem o względy Daisy, botaniczna przygoda Goffy’ego, mieszająca się Gęgulowi Gęsi jawa ze snem, konkurs z nagrodami, a także kącik ciekawostek z Diodakiem. Kolejne kartki, to przedruk z pierwszego magazynu. Po otwarciu zachwyciła mnie duża reklama Bedtime Barbie firmy Mattel. Dalej jest coraz bardziej retro. Kreska różni się od współczesnej, rysunki są bledsze, szata graficzna prostsza, a tłumaczenie kompletnie niedzisiejsze. To, co zawsze lubiłam to występujące w polskim tłumaczeniu liczne gry słowne i nawiązania do rzeczywistych miejsc i wydarzeń, co często zmuszało mnie do konsultacji z kimś starszym, by uchwycić sens danego żartu czy porównania.  

30 lat magazynu Kaczor Donald – recenzja wydania urodzinowego + komiksy Gigant. Potężna dawka nostalgii dla wychowanych w latach 90’ dużych dzieci.

Sprawdź także: Świt X. Wolverine – recenzja komiksu – Brutalna i krwawa podróż

W ciągu ostatnich trzydziestu lat zmieniło się wiele w kwestiach mentalności, tolerancji oraz tego, co jest społecznie akceptowalne. Sprawę z tego zdała sobie również redakcja, zamieszczając adnotację o tym, że publikacja w sposób negatywny przedstawia niektóre osoby lub kultury oraz/lub pokazuje niewłaściwe traktowanie innych. W trakcie lektury nie zauważyłam nic niepokojącego, w końcu z takim humorem byłam zaznajomiona od najmłodszych lat, może dla współczesnego młodego czytelnika treści będą bardziej kontrowersyjne lub będą po prostu trącić myszką. Oprócz komiksów, w grze znajdziemy test czy jesteś złośnikiem, rubrykę dla kawalarzy, krzyżówkę, w której nagrodą był rower górki oraz to, co zachwyciło mnie najbardziej – wielki konkurs, Giełda Kaczogrodu, która działa na zasadach Giełdy Warszawskiej! Czytelnik od początku uczył się terminologii giełdowej i zasad parkietu, żeby móc obracać pojawiającymi się akcjami, pod koniec gracz z największym zgromadzonym majątkiem miał okazję wygrać atrakcyjne nagrody. Może gdybym była wtedy ciut starsza i czytała magazyn od początku, teraz byłabym rekinem finansjery? Sto stron pochłonęłam w błyskawicznym tempie. Lektura wzbudziła całą masę dobrych wspomnień z dzieciństwa i aż żal mnie ogarnął, gdy dobrnęłam do ostatniej strony. Na szczęście czekały na mnie jeszcze dwa wydawnictwa. 

Gigant Poleca Tom 252 Nautilus Powraca 

Pierwszym z nich jest kolejny tom sygnowany serią Gigant, czyli grubszych komiksów z uniwersum Kaczora Donalda, posiadających układ książki. W serii wychodziło zawsze kilkanaście tomów, które po ustawieniu obok siebie grzbietami tworzyły w danym roczniku ilustrację. Zaczytywałam się w tych wydaniach, uzbierałam kilka kompletnych roczników. Raz przydarzyła się zabawna sytuacja. Poprosiłam, by babcia kupiła mi kolejny tom, a ona zaniepokojona tytułem zadzwoniła do rodziców, by upewnić się, że nie jest to periodyk dla trudnej młodzieży (ze słownika miejskiego, być na gigancie – uciec z domu). 

30 lat magazynu Kaczor Donald – recenzja wydania urodzinowego + komiksy Gigant. Potężna dawka nostalgii dla wychowanych w latach 90’ dużych dzieci.

Tom CCLII zawiera aż 9 historii, mieszczących się na 254 stronach. Pierwsza z nich, rozbita na trzy części nosi tytuł Kryształowe Królestwo. Paryż, 1878 rok, na wystawie światowej prezentowane są najznakomitsze zdobycze nauki i właśnie na tych targach wpada na siebie czwórka przyjaciół O’Quack Micon, Daisy Duckett, Miki, Minnie oraz Kapitan Nemo. Wskutek niespodziewanych okoliczności, po raz kolejny będą zmuszeni wyruszyć w podróż obfitującą w liczne przygody, chwile grozy, próby zemsty. Czy wyjdą z tego obronną ręką? Scenariusz Francesco Artibaniego jest wciągający i nie ustępuje filmom bohaterskim, idealnie uzupełniają go ilustracje Lorenzo Pastrovicchio. Jego postacie mają bardziej bajkowy wygląd i bliżej im do sylwetek z Kingdom Hearts aniżeli tych z tradycyjnego komiksu.  

Zerknij tutaj! – Inna historia uniwersum DC – recenzja komiksu – Z pamiętnika superherosów

30 lat magazynu Kaczor Donald – recenzja wydania urodzinowego + komiksy Gigant. Potężna dawka nostalgii dla wychowanych w latach 90’ dużych dzieci.

Do gustu najbardziej przypadły mi cztery historie, a mianowicie Gorzkie Lenistwo, w którym Donald robi to, co umie najlepiej, czyli jest sobą. Druga historia to Nowe Stare Kino traktująca o przemijaniu tradycyjnych kin. Na szczęście Diodak i Donald mają plan jak temu zaradzić i wychodzi im to bardzo uroczo. W mojej topce nie mogło zabraknąć również mojego ulubieńca Wujka Sknerusa – biorącego udział w Wielkim Balu. Jak nie kochać tego starego zrzędy, cokolwiek zrobią dla niego inni, obowiązuje tylko jeden cennik, dolar za fatygę. Czwartą historią są przygody Superkwęka w Odważny jak Lew. Czy Daisy kiedykolwiek dowie się, kto ukrywa się w stroju zamaskowanego herosa? Zobaczymy. Oprócz tego w tomie przekonamy się, że Czarny Piotruś ma Problemy ze wspólnikiem, a Kaczor przedstawi nam Historię z pozytywką. Fani Diodaka trafią na Drobne przeszkody, a Sknerus zabierze Was w świat wielkich pieniędzy w dwuczęściowej opowieści o Cierpieniach Młodego Kwakerfellera

30 lat magazynu Kaczor Donald – recenzja wydania urodzinowego + komiksy Gigant. Potężna dawka nostalgii dla wychowanych w latach 90’ dużych dzieci.

Gigant Poleca EXTRA Galaxy IV nr 2/2024 

To moja pierwsza styczność z serią Galaxy. Jak sama nazwa wskazuje, są to opowieści osadzone w kosmicznej rzeczywistości. Wydawca informuje nas, że czołowi kosmolodzy udowodnili, że bez kaczek w kosmosie jest dość nudno. Na szczęście dziesięć historii opowiedzianych na 316 stronach jest zaprzeczeniem nudy. Dzieje się wiele, rozpoczynając od Odysei Ko(s)micznej – dramatu rozbitego na trzy akty. Zdecydowanie bliżej tutaj do komedii pomyłek aniżeli Szekspirowskiego dramatu. Tradycyjnie Donald ze Sknerusem będą musieli zapomnieć o denerwujących ich na co dzień różnicach i skupić się na współpracy by w towarzystwie siostrzeńców i Diodaka po raz kolejny zmierzyć się z czekającymi trudnościami. Ze Sknerusem spotkamy się jeszcze w Światach Przeciwległych, gdzie z typową dla siebie nonszalancją zajmie się tym, co robi najlepiej i kocha najbardziej, czyli pieniędzmi i ich ochroną. W Miasto Leni nasz biedny Donald po raz milionowy skonfrontuje się z wiszącą nad nim etykietką, W stanowczo za krótkich Kosmicznych najeźdźcach zobaczymy uroczego Kaczorka Dońka. W kolejne trzech komiksach spod szyldu Drużyny Galaxy odwiedzimy pomysłowych siostrzeńców Hyzia, Dyzia i Zyzia. Historią wieńczącą najnowszy tomik jest Mouse Trek II. Strefa Neutralna. Urywa się w kulminacyjnym momencie, więc w kolejnych tomach możemy spodziewać się kontynuacji. Nie wiem dlaczego, ale zawsze, gdy w fabule pojawia się Miki, to moje zainteresowanie spada, wolę odsłony z pierzastymi bohaterami. Chociaż tom wydaje się gruby, to czyta się go naprawdę szybko. 

30 lat magazynu Kaczor Donald – recenzja wydania urodzinowego + komiksy Gigant. Potężna dawka nostalgii dla wychowanych w latach 90’ dużych dzieci.

Podsumowanie 

Wydawnictwo Egmont zabrało mnie w bardzo sentymentalną podróż. Po przeczytaniu tych kilkuset stron doszłam do wniosku, że komiksy z Kaczorem Donaldem się nie starzeją. Chociaż mam już swoje lata, to było to spotkanie z dawno niewidzianymi znajomymi, po których wiesz czego się spodziewać i których przewidywalność wzmacnia twoje comfort zone. Lektura zachęciła mnie do odkopania starszych numerów, których kilka egzemplarzy mam zachowane. Lubię wrócić do tekstów kultury, które zachwycały mnie w dzieciństwie i zobaczyć, jak zmienił się mój sposób odbioru czy postrzegania postaci.  

Zalety

– Ponadczasowi bohaterowie

– Nostalgia 100%

– Dobra cena (patrząc na obecne ceny papieru i wzrost cen czasopism)

– Różnorodność treści

– Wydanie i ilustracje

Wady

– Na tę chwilę brak 😊