West Side Story – recenzja filmu. Odgrzewany, choć ładny kotlet Spielberga.

West Side Story

Moda na remake’i w kinie trwa od dobrych kilku lat i wydaje się nie mieć końca. Kolejnym reżyserem, który dołączył do tego trendu, jest Steven Spielberg. Czy jego wersja West Side Story warta jest obejrzenia?

West Side Story

Młodzi i zdolni

Na początek kilka słów o samej fabule. Lata 50. w USA, a konkretnie w Nowm Jorku. O prym w Upper West Side rywalizują dwa gangi. Jetsi, których przywódcą jest niejaki Riff (Mike Faist) oraz Sharksi. Tych drugich prowadzi Bernardo (David Alvarez). Konflikt zaognia fakt, że chłopcy Riffa są białymi amerykanami, a ich przeciwnicy to portorykańscy imigranci.

W dalszej części filmu dochodzi do poznania Tony’ego (Ansel Elgort) z Marią (Rachel Zegler), którzy niczym Romeo i Julia obdarzają się zakazanym wręcz uczuciem. Czy to koniec ważnych postaci w tej historii? Przeciwnie! Nie wolno zapominać o udziale ważnych dla wydarzeń na ekranie kobiet – Anity (Arian DeBose), Valentiny (Rita Moreno) oraz stróżów prawa Oficera Krupke (Brian d’Arcy James) i Porucznika Schranka (Corey Stoll).

Jeżeli ktoś powiedziałby, że obsada nie spisała się na medal, to kłamałby. Trzeba przyznać, że sami artyści i artystki, a także specjaliści od castingu wspaniale wykonali swoją pracę, niewątpliwie dodając kolorytu temu projektowi.

West Side Story

Pięknie i tyle

Niestety, muszę trochę ponarzekać po tym, jak wcześniej chwaliłem. Dlaczego? Ponieważ kończąc seans West Side Story, ciężko pozbyć się uczucia w stylu: „już to gdzieś widziałem”. Jakie mogą być tego powody?

Pierwszy jest dość oczywisty, przecież to remake klasycznej historii z 1957 roku. Najpierw oglądał to Broadway, a potem kina w latach 60. Pomimo że istnieje dość pokaźna lista zmian. Spielberg i spółka pozmieniali kolejność piosenek, dodali kilka scen, czy nadali głębi ważnym tematom kulturowym. Tutaj warto przejść jednak do drugiego powodu, który moim zdaniem może mieć wpływ na lekką nudność seansu.

Co mam na myśli? Jestem zmuszony wyciągnąć argument, który podałem w recenzji Zaułka koszmarów Guillermo del Torro, czyli… archaiczność materiału źródłowego. Ile od siebie nie dodałby reżyser, to jeżeli porusza się w tych samych ramach i trzyma się tych samych podstaw, to nadal przenosi na „dzisiejszy ekran” historię przygotowaną pod widzów sprzed ponad 60 lat! Wystarczy chociażby spojrzeć na fakt, że dziwnym trafem ten sam policjant zawsze jest tam, gdzie dzieje się jakaś afera udziałem gangów. Kinematografia widziała już wiele opowieści o zakazanej miłości, myślę, że tutaj można było spróbować przynajmniej dodać nowe lub rozwinąć pozostałe wątki.

West Side Story

Nie będę tylko narzekał!

Na szczęście nie jest to produkcja bezwartościowa! Oczywiście muszę pochwalić soundtrack, ale to chyba nikogo nie dziwi. Piosenki z West Side Story to ponadczasowe klasyki, chociaż ja nie przepadam za ich typowym broadwayowskim klimatem, to ich słuchanie jest przyjemne.

Moje serce skradła jednak strona wizualna i przywiązanie do detali twórców. W obiektywie kamery Steven Spielberg ujął iście teatralne kadry, a scenografia i kostiumy to prawdziwe dzieło sztuki. Stroje obsady różnią się od tych znanych z poprzedniego filmu, ale według mnie to zmiana na plus. Kino w latach 60. rządziło się innymi prawami i swego rodzaju „dosłowna symbolika”, czy też łopatologiczne wykładanie widzowi schematów, było znacznie częściej obecne.

West Side Story

Show must go on!

Niestety nie zdążyłem dzieła Spielberga obejrzeć w kinie, co na pewno byłoby wspaniałym przeżyciem. Seans nadrobiłem dzięki uprzejmości Moje Filmy, którzy zapewnili mi również dłuższą rozrywkę, dzięki dodatkom na Blu-ray. Szczególnie kulisy produkcji robią wrażenie!

Czy polecam Wam zapoznać się z West Side Story? Jeżeli lubicie klasyczne historie i musicale, to jak najbardziej! Miło spędzicie czas, popatrzycie na piękny film i utalentowanych aktorów. Jeżeli jednak preferujecie inny rodzaj rozrywki, to możecie się trochę wynudzić.

Podziel się ze znajomymi:

Udostępniam
Udostępniam
Udostępniam

O NAS:

Chcesz być na bieżąco, a nawet wiedzieć więcej o grach, komiksach, serialach lub filmach? GraPodPada.pl jest miejscem, gdzie znajdziesz informacje tworzone przez pasjonatów dla… graczy, czytaczy i oglądaczy ! Reprezentujemy różne opinie, patrząc na popkulturę z wielu perspektyw! Dlatego codziennie spodziewaj się treści wysokiej jakości i odnajduj interesujące Cię recenzje i informacje. Grasz w to? GraPodPada.pl to miejsce dla Ciebie… to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected]