Kto ananasowy pod wodą ma dom…? – kto nie zna tego intra, niech pierwszy rzuci gąbką. SpongeBob to kultowa postać w popkulturze. Po raz kolejny otrzymał grę wideo, w której mogą dobrze bawić się zarówno dzieci, jak i dorośli. Czy nowa odsłona jest równie dobra, jak jej poprzedniczki?
Uwielbiam przygody SpongeBoba, więc i tym razem nie mogłam przejść obojętnie obok nowego tytułu. Świetnie bawiłam się w poprzednich odsłonach m.in. Cosmic Shake czy Battle of Bikini Bottom i w tej części, również liczyłam na czysty fun – i wiecie co? Otrzymałam go!

O masz, znowu kłopoty!
Jak to zawsze bywa, kłopoty przychodzą niezapowiedziane. Fabuła gry raczy nas w pierwszej kolejności sielanką. Jest słodko i kolorowo. Wszystko jednak wymyka się spod kontroli, gdy w jednym miejscu spotyka się Król Neptun i Latający Holender. W wyniku sprzeczki i olbrzymiej kłótni mieszkańcy Bikini Dolnego zostają przemienieni w duchy. Obrywają też nasi główni bohaterowie – SpongeBob i Patryk. Zaczyna się totalny chaos!
I tutaj rozpoczyna się główne zadanie. Nasi nierozłączni przyjaciele muszą pogodzić dwóch uparciuchów, a przy okazji sprawić, aby podwodny świat stał się znowu normalny – a nie został kompletnie zniszczony.
Przyjaciele na zawsze
Tak jak już wcześniej wspomniałam, w grze będziemy mieli przyjemność sterować dwoma bohaterami. Co jest absolutnie moim zdaniem świetne i sprawia, że rozgrywka jest szalenie ciekawa.
Nasza urocza gąbka potrafi np. nieźle dowalić upiornym duchom za sprawą ciosu karate, które wykonujemy bezpośrednio w powietrzu. Zaś Patryk potrafi zakopać się w ziemi i ryć, niczym krecik – zbierając przy okazji złote monety. Ci nierozłączni przyjaciele się dopełniają, dzięki czemu gra się po prostu różnorodnie. Nie odczuwałam monotonii, wręcz przeciwnie, chętnie przeskakiwałam między wyborem kreskówkowych postaci.

Jest kanciasto? Nie, jest kraboburgerystycznie!
Lokacje w tym tytule nie są monotematyczne. Każdy kąt mapy jest ciekawy, a przeróżne znajdźki – takie jak meduzy czy olbrzymie monety – sprawiają, że chce się eksplorować każdą miejscówkę.
Opłaca się zbierać monety, bo za określoną liczbę waluty możemy kupić nowe stroje dla SpongeBoba czy Patryka, elementy dekoracji czy unikatowe rzeczy do gablotki. Jednym słowem warto przemierzać i dosłownie lizać ścianę po ścianie – w poszukiwaniu ciekawych rzeczy.
A graficznie? Na Steam Decku gra wygląda naprawdę ładnie. Poza tym nie oczekuję cudów graficznych – humor podczas rozgrywki nadrabia to wszystko.

Podwodne historie
W Tytani Toni mamy zarówno główne, jak i poboczne misje. Co ciekawe, te drugie nie są nudne. Często w zadaniach pojawiają się próby czasowe, kiedy musimy przemierzyć jakiś tor jak najszybciej się da. Przyznam, że niektóre etapy były naprawdę ciężkie i musiałam nauczyć się pewnych skrótów czy odnóg na zakrętach.
Często podczas przemierzania lokacji również drugoplanowe postacie proszą nas o pomoc w jakiejś czynności, np. Skalmar malował obraz, ale nie mógł go dokończyć, bo jakiś głaz zasłaniał mu posąg. Po przyjęciu zadania i z pomocą naszych nierozłącznych przyjaciół niszczymy przeszkodę, w zamian dostając jakiś epicki przedmiot. Niby banalne, ale mimo wszystko fajne.
W grze zmagamy się także z pomniejszymi bossami, ale walka jest naprawdę przyjemna i łatwa. To dobrze, bo nie oczekuję od takiej produkcji wyciskacza siódmych potów, ale raczej odprężającej produkcji z masą kreskówkowego contentu. Co oczywiście otrzymałam.
Podsumowując, SpongeBob Kanciastoporty: Tytani Toni to kawał dobrej produkcji ze świetnym humorem w tle. Bawi podwodny świat wraz z ciekawymi postaciami z kreskówki. Możliwość sterowania SpongeBobem i Patrykiem sprawia, że w ten tytuł po prostu chce się grać. A nawet gnać na złamanie gąbki by uratować Bikini Dolne.

