Śmierć to mój najlepszy kompan. “Returnal” – recenzja gry

Gry dla masochistów? Nie, dziękuję. Od takich produkcji jak Dark Souls czy Demon’s Souls trzymam się jak najdalej. Powód jest prosty — to nie na moje nerwy! Wolę gry, w których mogę się skradać, albo z oddali zabijać wrogów. Wyjątek stanowi seria Borderlands, bo tam aż miło strzela się do przeciwników, zwłaszcza w trybie kooperacji. Dlaczego więc zdecydowałam się na Returnal? Z jednego, prostego powodu — potrzebowałam w końcu jakiegoś porządnego wyzwania!

Większości posiadaczy PlayStation 5 zapewne nie może doczekać się produkcji, które dopiero pokażą nam, na co stać tę konsolę. Lista gier stworzona z myślą o niej, na razie zamyka się w trzech tytułach: Astro’s Playroom, Sackboy: Wielka Przygoda, remake Demon’s Souls (i jeszcze Destruction AllStars, ale jej jakość pozostawia wiele do życzenia). Natomiast 30 kwietnia 2021 roku gracze otrzymali nowy, ekskluzywny tytuł na PS5 i jest nim właśnie Returnal, czyli trzecioosobowy roguelike o poziomie trudności zbliżonym do wyżej wymienionych gier dla masochistów.

SCREEN Z GRY RETURNAL

Czy ja już tutaj przypadkiem nie byłam?

W Returnal poznajemy astronautkę imieniem Selene, która podczas jednej ze swoich kosmicznych podróży otrzymuje tajemniczy sygnał określany jako “Biały Cień”. Podążając za nim, trafia na nieznaną planetę Atropos. Niestety, lądowanie kończy się katastrofą, z której bohaterka ledwo uchodzi z życiem. Okazuje się, że to nie jest pierwszy raz, gdy rozbiła się na Atroposie… Jak to możliwe? Na to i szereg innych pytań musimy znaleźć odpowiedzi, eksplorując planetę zamieszkałą przez obcą cywilizację. Nie raz, nie dwa, nie trzy razy… A dziesiątki razy, bo tylko śmierć przynosi tutaj kolejne rozwiązania. I tutaj objawia się potęga nowej konsoli od Sony, albowiem wczytanie gry od początku trwa dosłownie kilkanaście sekund, więc nie odczuwamy frustracji z powodu długiego czasu ładowania.

Jak już przy konsoli jesteśmy — gra w znakomity sposób wykorzystuje możliwości pada DualSense. Nasz kontroler nie tylko odtwarza poszczególne dźwięki z gry, ale także stosuje oparcie na triggerze. Wciśniecie go do połowy, daje dostęp do celowania, dociśnięcie go do końca pozwala oddać alternatywny strzał z broni. Sam oręż, który spotkamy w grze różni się zdecydowanie od siebie, więc dobór odpowiedniej broni ma ważny wpływ na walkę. A strzelanie sprawia masę frajdy, zwłaszcza że w kwestii designu pukawek twórcy naprawdę się postarali. Feeling broni jest bardzo przyjemny.

SCREEN Z GRY RETURNAL

Super-nudna astronautka na nieznanej planecie

Trzeba przyznać twórcom, że udało im się coś niezwykłego — stworzyć najnudniejszą kobiecą postać w grach wideo. Selene jest tak mało oryginalna, jak tylko się da. Mamy tu standardową bohaterkę, która chciała uciec od swoich problemów. Oczywiście nasza protagonistka zrobiła to bardzo dosłownie, bo wyniosła się z Ziemi i została astronautką. Dochodzi także trauma związana z wypadkiem z dzieciństwa oraz niejasna relacja z matką. Elementy tej układanki poznajemy w tajemniczym domu, który pojawia się w pierwszym biomie. Ogólnie nuda. Dlatego w trakcie rozgrywki wolałam bardziej skupić się na odkrywaniu sekretów planety niż roztrząsaniu wewnętrznych problemów bohaterki.

A jest tutaj co eksplorować! Przemierzając kolejne lokacje na Atroposie, widzimy wyraźnie inspiracje Obcym, a także twórczością H.P. Lovecrafta. Jest tajemniczo, jest mrocznie, jest klimatycznie, a także bardzo strasznie. Niektórzy wyskakujący znienacka obcy potrafią przyprawić o palpitację serca. Nie wspominając już, gdy na mapie zaroi się od czerwonych punkcików — wówczas masz dwa wyjścia: stanąć dzielnie do walki i umrzeć z godnością jak na wojownika przystało, albo czym prędzej brać nogi za pas. Chyba że gra zablokuje obszar, wtedy pozostaje tylko ta pierwsza opcja. Warto zapamiętać sobie także, że drzwi to nasz największy przyjaciel. Powstrzymają zarówno wystrzelone pociski, jak i niektórych przeciwników. Gorzej, gdy zamkną się one nam przed nosem i wypuszczą, dopiero gdy wybijemy wszelkie wrogie istoty…

SCREEN Z GRY RETURNAL

Frustracja czasem bierze górę

Przy najnowszej produkcji od Sony trudno nie rzucać czasem łaciną kuchenną. Returnal ma wysoki próg wejścia oraz rosnący poziom trudności. A ten doprowadza czasem do szału. Paradoksalnie ginęłam okazjonalnie w drodze do pierwszego oraz drugiego bossa. Jednakże prawdziwe schody zaczęły się przy próbie dotarcia do tego trzeciego… każdy biom stał się o wiele trudniejszy. Do tego blokady obszaru stały się moją zmorą, albowiem nie możemy opuścić obszaru, póki cokolwiek oddycha na jego terenie. Zwykle miałam to szczęście, że natrafiałam na nie z pistoletem w ręku i banda stworów kończyła cykl w brutalny sposób.

Do tego natknęłam się na kilkanaście błędów, a w tej grze zwykle są one śmiertelne… Wielokrotnie zdarzyło się, że pociski przeciwnika przechodziły przez ściany lub drzewa. Z trzy razy dostałam obrażenia dosłownie z powietrza, tak jakby gra chciała dać mi po prostu do zrozumienia, że mnie nie lubi. Kulminacyjnym bugiem był moment, gdy odblokowałam dostęp do skrzyni, którą chciałam naturalnie otworzyć. W tym momencie nastąpiła blokada, więc wrota za moimi plecami się zamknęły… przez 15 minut próbowałam się wydostać z pułapki i w końcu odpuściłam — zrestartowałam cykl.

SCREEN Z GRY RETURNAL

A umrę jeszcze raz…

Returnal to dobra produkcja, która karze za błędy, frustruje, powoduje używanie wulgaryzmów, jednakże przy tym wciąga i powoduje syndrom “spróbuję jeszcze raz”. Mechanika pętli jest tutaj dobrze zaimplementowana i pomimo zgonów nie czułam się oszukana przez grę. Nie licząc bugów i glitchy, ale mam nadzieję, że z tym twórcy szybko sobie poradzą.

Ten wyjątkowy symulator umierania na pewno nie jest żadnym objawieniem i tytułem, który napędzi sprzedaż PlayStation 5. To przyjemna (o ile można tak powiedzieć) gra, która na pewno znajdzie fanów, którzy będą ją rozkładać na czynniki pierwsze, próbując odkryć wszystkie sekrety Atropos. Na razie sama dzielnie przemierzam opuszczone miasta, ciemne lasy i pustynie. Coś jest w Returnal, że pomimo okazjonalnych ataków frustracji ciągle do niej powracam… Chyba sama wpadłam w swój cykl!

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ