Remnant 2 – recenzja gry. Jeszcze większy łomot w postapo. Czego chcieć więcej?

UDOSTĘPNIJ

Na wstępie muszę się przyznać, że nigdy nie miałam okazji sprawdzić Remnant: From The Ashes, więc nie mam porównania jak co niektórzy gracze. Jednakże spotkałam się z wieloma opiniami, że twórcy się postarali i ulepszyli to, co wydali w 2019 roku. Jak finalnie prezentuje się ich nowe „dziecko”? Zapraszam do recenzji.

Korzenie, kryształy i tona tekstu…

Remnant 2 to trzecioosobowa gra akcji, która ku mojemu zaskoczeniu, nie jest przyjemną przechadzką z tysiącami trupów, do czego przywykłam po grze, między innymi w Borderlands. Czekało mnie zdecydowanie większe wyzwanie, zwłaszcza że nie jestem sympatyczką soulslike’ów. Było to dla mnie nowe i ciekawe doświadczenie.

Akcja rozgrywa się w postapokaliptycznym świecie, (a raczej wymiarami) gdzie zło o nazwie The Root przejmuje nad nim kontrolę. Ludzie odkryli czerwony kamień pozwalający przenosić się nie tylko po Ziemi, ale także między innymi miejscówkami. My wcielamy się w nową postać i po krótkim prologu trafiamy do bazy wypadowej zwanej Ward-13. Po kilku samouczkach i wybraniu klasy jesteśmy gotowi, by teleportować się do innego, losowego miejsca, w którym będziemy kontynuować przygodę. Naszym zadaniem jest podążanie za kolejnymi misjami i czyszczenie map z plugastwa, a także niełatwe starcia z bossami.

Bardzo ciekawym zabiegiem jest losowe generowanie zadań i światów, dzięki temu każdy gracz może przeżywać historię w inny sposób. Do tego dochodzi możliwość dołączenia do sesji online znajomych i mamy bardzo ciekawą rozgrywkę. Różnorodność biomów jest tu zdecydowanie na korzyść produkcji, nie wiadomo gdzie trafimy i z kim dane będzie nam się zmierzyć. Dodatkowo, każdy różni się od siebie, wprawia w tajemniczy i mroczny klimat.

Fabuła o rozprzestrzeniającym się korzeniu ma potencjał, niestety jednak cała historia robi za dodatek aniżeli za główny punkt rozgrywki. Szczerze powiedziawszy, bardzo szybko przestałam śledzić jej przebieg, przez ściany tekstu i brak naszego języka polskiego. Nie przeszkodziło mi to w czerpaniu przyjemności z gry. Poza tym wydaje mi się, że Remnant 2 to twór, gdzie fabuła nie jest potrzebna pośród wyzywających zadań i skakania między wymiarami. Z tego względu też nowi gracze, tacy jak ja, którzy nie są zaznajomieni z poprzednią odsłoną, nie będą czuć, że coś im umyka i od razu odnajdą się w świecie przedstawionym.

Sprawdź też: Quake 2 – recenzja gry. Król znów wymiata! Remaster na złoto!

Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę

Remnant 2 to rozrywka stworzona do kooperacji. Choć grę w większości przechodziłam w pojedynkę i było to dla mnie wykonalne, to jednak raźniej mi było współdzielić sesję. Jest przyjemniej, ale na pewno nie łatwiej, poziom trudności bowiem jest zrównoważony. Podział na klasy ma wtedy sens, bo w trzyosobowej drużynie można się wzajemnie dopełniać. Do wyboru mamy Handlera (którego bardzo polecam solowym graczom), towarzyszy mu pies będący niezłym wsparciem, kiedy wpadamy w tarapaty, Medic robiący za support, Gunslinger oraz Challenger, który jest typowym tankiem. Archetypy te mają specjalne, wyróżniające zdolności, ponadto w późniejszym czasie istnieje możliwość dobrania drugiej specjalizacji, co bardzo rozwija naszą postać. 

Oprócz klas i ich umiejętności, do rozwoju dochodzą ulepszenia oraz mutacje wyposażenia, które zmieniają działanie wraz z wyglądem. W menu występują także traity – punkty do podnoszenia statystyk zdobywane za pokonywanie bossów, wykonywanie misji pobocznych czy odnajdywanie ich w terenie. Możliwości rozwoju i tworzenia buildów jest ogrom, co na początku bardzo mnie przytłoczyło. Jednakże jest to naprawdę duży plus, bo mało jest produkcji, gdzie można tak kombinować.

Sprawdź też: Blasphemous 2 — recenzja gry — Bluźnierstwo po raz drugi

Wracając do trudności rozgrywki, muszę przyznać – jako nowicjusz – że gra jest bardzo wymagająca, nawet na najniższym poziomie i nie raz się przy niej napociłam. Oczywiście uważam, że gracze zaznajomieni z gatunkiem nie będą mieli problemu nawet i z wyższym wyzwaniem. Największy problem dla mnie stanowili wymyślni bossowie, których schematy walki trzeba było wpierw poznać, nauczyć się unikać i atakować w odpowiednim momencie, a także być przygotowanym nawet na najgorsze, obszarowe ataki. Wykorzystanie terenu wokół było miłym zaskoczeniem, ale zarazem bardzo denerwującym. Ciekawe jest, że można rzucić przeciwnikom wyzwanie na innych warunkach, co zapewnia inny loot w nagrodę. Niestety jednak  jestem rozczarowana  ograniczonym nagradzaniem, przez co długo biegałam z tymi samymi giwerami, które dostałam na początku. 

Soulslike na pistolety

Audiowizualnie Remnant 2 wypada dobrze i choć byłam zmuszona przez sprzęt ogrywać go na niższych ustawieniach graficznych, to nie przeszkadzało mi to podziwiać światów stworzonych przez Gunfire Games. Niestety tu optymalizacja prosi o pomstę do nieba, bo gra nie raz, nie dwa bardzo się „dławiła”, a trzeba nadmienić, że mapy są zrobione w stylu korytarzowym, a nie otwartym. Mam nadzieję, że kolejne paczki aktualizacji sobie z tym poradzą, bo jest to lekko frustrujące. Muzycznie może i nie zapada w pamięć, ale efekty dźwiękowe, strzały, potwory czy dubbing jest na wysokim poziomie. 

Mam mieszane odczucia co do opisywanej gry. Z jednej strony jest mocnym zawodnikiem, wydanym w bardzo dobrym momencie, bo w tak zwanym “sezonie ogórkowym”, a z drugiej zaś mam trochę rzeczy do zarzucenia. Chociażby małe znaczenie fabuły oraz fakt, że granie w nią na PC nie należy do najprzyjemniejszych przez optymalizację i błędy. Prócz chęci wyzywającego strzelania, nic więcej nie przyciąga mnie do dłuższych sesji przy tym tytule. 

Produkcja ta była dla mnie powiewem świeżości i niezłym wyzwaniem, aczkolwiek nie wiem, czy chciałabym pozostać w tym gatunku na dłużej, bo samotne sesje mnie trochę męczyły. Trzeba mieć naprawdę zgrane towarzystwo, by czerpać garściami z tego tytułu.

Sprawdź też: Starfield – pierwsze wrażenia. Sky is the limit? 

Zalety

Różnorodność lokacji,
wymagający bossowie,
idealna pod kooperacje,
mocno rozbudowany system rozwoju postaci.

Wady

Historia to jednak dodatek,
problemy z optymalizacją,
słaby system nagradzania gracza.

Za przekazanie gry do recenzji dziękujemy firmie Plaion.

Najnowsze artykuły w kategorii gry

MLB The Show 24 – recenzja gry. FIFA, ale o baseballu. 
21kwi

MLB The Show 24 – recenzja gry. FIFA, ale o…

Gry sportowe to produkcje, po które zasadniczo naprawdę rzadko sięgam.…

RIN: The Last Child – Recenzja gry. Oddajcie mi te portale 
18kwi

RIN: The Last Child – Recenzja gry. Oddajcie mi te…

Metroidvania jest jednym z pierwszych gatunków gier, który od lat…

Jurassic World Evolution 2: Secret Species Pack – recenzja dodatku. Dinozaury RGB na pełnym luxie  
12kwi

Jurassic World Evolution 2: Secret Species Pack – recenzja dodatku.…

Nie uwierzycie – kolejny dodatek do dinozaurów trafił w moje…

Mój kieszonkowy Henryk będzie ze mną już zawsze! – recenzja „Kingdom Come: Deliverance Royal Edition” na Nintendo Switch 
12kwi

Mój kieszonkowy Henryk będzie ze mną już zawsze! – recenzja…

W końcu najlepszy cRPG ostatnich lat, czyli Kingdom Come: Deliverance…