MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Previous
Next

Przygotujcie się na szaloną jazdę! – recenzja serialu Świat Centaurów

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem na Netflixie zapowiedź Świata Centaurów niemalże przeszedłem obok niej obojętnie. Jednak za każdym razem kiedy pojawiała się ona na moim ekranie, robiłem coraz większe oczy ze zdumienia, wciągając się w to szaleństwo bez reszty i wiecie co? Teraz za nic nie chce puścić. Wpadłem w ten szalony i kolorowy świat, nie mając pojęcia jak mam z niego uciec. Zapraszam Was na prawdziwie szaloną jazdę!

Kadr z serialu Świat Centaurów
Kadr z serialu Świat Centaurów

A CÓŻ MY TU MAMY?

Świat Centaurów to nowa animowana pozycja w bibliotece Netflixa. Jej twórczynią jest Megan Dong, która do tej pory pracowała między innymi dla Dream Works przy tak znanych animacjach jak chociażby Jak wytresować smoka. Jednak to właśnie Świat Centaurów jest produkcją, w której po raz pierwszy pozwolono jej się wykazać i puścić wodze fantazji, no i zrobiła to. Oj zrobiła…

Z ciekawostek obsadowych wspomnę , że w tym serialu możemy usłyszeć np. Josha Radnora, który wcielał się wcześniej w rolę Teda w serialu Jak poznałem waszą matkę, czy  Kimiko Genn znaną z jednego ze sztandarowych seriali Netflixa Orange is the new black.

Kadr z serialu Świat Centaurów
Kadr z serialu Świat Centaurów

WITAJ W ŚWIECIE CENTAURÓW

W serialu śledzimy historie konia (a w zasadzie klaczy) o imieniu… Koń, która to wraz ze swoim jeźdźcem – dzielną Wojowniczką stawia co dnia czoła potworom w świecie ogarniętym mrokiem i wojną. Niestety na skutek nieoczekiwanych zdarzeń Koń i jej jeździec zostają rozdzielone i nasza główna bohaterka zostaje przeniesiona do szalonej i barwnej krainy pełnej magii.

To właśnie tu spotyka na swojej drodze stado prawdziwych wykolejeńców – przedziwacznych istot zwanych centaurami (i nie spodziewajcie się tu klasycznego znanego z mitologii centaura. O nie nie – tu centaurem może być, no w sumie wszystko…). Razem z nimi wyrusza w niezwykłą podróż pełną magii i refleksji w poszukiwaniu części magicznego amuletu, który posiada moc pozwalającą na powrót do domu i powtórne spotkanie z ukochaną Wojowniczką.

Nie będę Wam więcej opisywał tego, co zobaczycie na ekranie. Dość, abyście wiedzieli, że mamy tu do czynienia z niezwykłą opowieścią drogi, którą śledzimy z zapartym tchem, przechodząc wewnętrzną przemianę wraz z ekranowymi bohaterami przez cały czas trwania serialu.

Kadr z serialu Świat Centaurów
Kadr z serialu Świat Centaurów

STRZELAJĄC Z KOPYTKA MINIATUROWĄ WERSJĄ SIEBIE

Świat Centaurów to pozycja niesamowicie zabawna, a sam humor z jakim mamy tu do czynienia jest na tyle zróżnicowany, że myślę, iż każdy znajdzie tu coś dla siebie. Oczywiście – czasami zalatuje tu kliszą i wręcz absurdalnym latrynowym poziomem żartu, ale oglądając ten serial, miałem takie poczucie, że chyba właśnie tego mi potrzeba. Bo czasami warto włączyć coś tak bardzo niezobowiązującego, absolutnie dla czystej przyjemności, żeby się mówiąc kolokwialnie – odmóżdżyć.

Dlaczego wspominam tu o absurdzie? Pomijając całą koncepcję świata przedstawionego, to nasi ekranowi bohaterowie mogą korzystać z magii, ale nie takiej, jaką znamy z opowieści fantasy. O nie… Wammawink potrafi niemalże wszystko i uwielbia wyczarowywać dla swojego „stada” śmiechoplacki, Zulius może dowolnie przekształcić swoją grzywę, Ched zmieniać twarz na przystojną (ale tylko przez 8 sekund!), Glendale otwiera w swoim brzuchu portal, w którym trzyma masę różnych rzeczy (zazwyczaj nienależących do niej), a Durpletoot… potrafi rozmawiać z własnymi bąkami. Mało? Wszyscy również posiadają moc wyczarowywania ze swoich kopyt miniaturowych wersji siebie, które po ożywieniu wpadają w przerażenie, zdając sobie sprawę z własnego istnienia. Absurd!

Tylko czy Świat Centaurów właśnie taki do końca jest? Czy jest radosną opowieścią o garstce przyjaciół okraszoną magią i absurdalnym humorem? Czy może jest w niej coś więcej? Przyznam się Wam, że ostatnio rozpocząłem powtórne oglądanie tego serialu (tak, – nie przesłyszeliście się – wróciłem raz jeszcze do tego świata!) i dopiero teraz zaczynam dostrzegać niedopowiedzenia bohaterów – pewne zawoalowane informacje mające nas naprowadzić na trop tego, że być może tematyka, z jaką mamy tu do czynienia, wcale nie jest tak lekka, jakby się mogło wydawać na pierwszy rzut oka. Oczywiście – pod koniec tej serii będzie to dla Was absolutnie jasne, ale ja dopiero za drugim razem zacząłem dostrzegać te subtelne znaki już od pierwszego odcinka. Muszę również wspomnieć o projekcie głównego antagonisty, pojawiającego się w końcówce serii, który to przyprawił mnie – dorosłego faceta – o dreszcze, przywodząc na myśl twór, który mógłby się raczej pojawić w którejś z odsłon gier typu soulsborne, a nie kolorowej animacji potencjalnie dla dzieci. Wcale bym się więc nie zdziwił gdyby niejeden z młodszych odbiorców serialu miał przez niego senne koszmary…

Kadr z serialu Świat Centaurów
Kadr z serialu Świat Centaurów

COŚ DLA OKA, COŚ DLA UCHA

Opisując Świat Centaurów nie mogę nie wspomnieć o dwóch bardzo mocnych atutach tej produkcji, jakimi są animacja oraz muzyka. Ta pierwsza to po prostu mistrzostwo, ponieważ już sama mimika bohaterów niejednokrotnie posyłała mnie na ziemię ze śmiechu. Jeśli miałbym ją do czegoś porównać, to chyba najbliżej byłoby jej do stylu znanego z Pory na Przygodę. Twórcy w doskonały sposób pokazali również główną bohaterkę – Koń – która jest ukazana w zupełnie innym stylu, co tylko wzmacnia poczucie tego, że znalazła się ona w zupełnie nieodpowiednim dla siebie miejscu. Jej animacja przez czas trwania serialu ulega późniejszej zmianie uwydatniając zachodzące w Koń przemiany, ale może nie będę Wam zdradzał zbyt wiele.

Drugim wspomnianym przeze mnie atutem tej produkcji jest muzyka i tu naprawdę muszę oddać twórcom honor za to, co zrobili, ponieważ Świat Centaurów jest w zasadzie… musicalem! W każdym z odcinków pojawiają się mniej więcej trzy piosenki, które są doskonale dopasowane do śpiewających je postaci i bardzo często pozwalają nam – widzom, na poznanie osobistych przemyśleń bohaterów, a co za tym idzie zgłębianie ich barwnej i wbrew pozorom złożonej osobowości.

Kadr z serialu Świat Centaurów
Kadr z serialu Świat Centaurów

PODSUMOWANIE

Świat Centaurów jest według mnie jedną z ciekawszych propozycji animacji, z jaką zetknąłem się w ostatnich latach, a już na pewno jedną z lepszych w bibliotece Netflixa. Polemizowałbym jedynie z decyzją o umieszczeniu tego serialu w kategorii „dla dzieci”, ponieważ mrok, psychodelia i problemy, z jakimi w pewnym momencie borykają się ekranowi bohaterowie mogłyby być dla młodszego odbiorcy zbyt przytłaczające, żeby nie użyć słowa – przerażające.

Pomimo różnych niedociągnięć i tego momentami prostackiego humoru Świat Centaurów jest animacją niezwykle barwną i zabawną, pozwalającą oglądającemu na chwilę relaksu i całą masę śmiechu. Ja ze swojej strony bawiłem się przy tej produkcji świetnie i mam nadzieję, iż w przyszłości doczekam się kolejnego sezonu, ponieważ chciałbym jeszcze raz zagłębić się w ten zwariowany i magiczny świat razem z moją kohasanką Koń. Chcecie wiedzieć, co to kohasanka? To zapraszam Was całym sercem do wejścia w świat Centaurów!

Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępniam
Share on twitter
Udostępniam
Share on reddit
Udostępniam

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ