MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Poprzedni
Następny

Odyseja – recenzja komiksu. Przesłanie Homera

 Każdy słyszał o dwóch eposach autorstwa pewnego ślepego aojdy – Iliadzie i Odysei. Dzieła te stanowią prapoczątek literatury europejskiej. Pieśni stworzone i wyrecytowane przez Homera nie da się nazwać inaczej niż arcydziełami, których nie ima się nawet czas. Opowieści o gniewie straszliwego Achillesa i tułacze Odyseusza ukształtowały nas. Dały narzędzia umożliwiające poznawanie, oswajanie i nazywanie rzeczywistości. Motywy w nich zawarte są nadal żywe w kulturze. Bardzo ciężko udźwignąć takie dziedzictwo. Czy twórca komiksowej adaptacji przygód króla Itaki odniósł sukces czy przegrał w starciu z legendą?

Odyseja – recenzja komiksu. Przesłanie Homera

Odyseja jest komiksem z serii Świat Mitów Luca Ferry’ego. Za scenariusz odpowiada Clotilde Bruneau, a za oprawę graficzną Giovanni Lorusso, Giuseppe Baiguera oraz Scarlett Smulkowski. Przepiękną okładkę stworzył Fred Vignaux. Oryginalnie opublikowano go w czterech tomach, w Polsce natomiast w wydaniu zbiorczym. Samej fabuły nie ma sensu streszczać. Historię dziesięcioletniej tułaczki Odyseusza w czasie powrotu na Itakę słyszał chyba każdy. Wielu twórców brało się za adaptowanie eposów Homera albo czerpało z nich inspirację. Moją ulubioną jest Troja z 2004 r. w reżyserii Petersena z Bradem Pittem i Eric Baną. Ogólnie Iliada i Odyseja są obecne w moim życiu, odkąd pamiętam. Dlatego miałem wielkie oczekiwania wobec tej adaptacji.

Adaptacja idealna?

Komiksowa wersja Odysei nie jest całkowicie wierną adaptacją. Kilka pierwszych pieśni przedstawia sytuację na Itace i poszukiwania ojca przez Telemacha oraz okoliczności, w jakich na wyspę Feaków trafił Odys. Właśnie tam dochodzi do zaburzenia chronologii, następuje retrospekcja. Heros zaczyna opowiadać o swoich przygodach, po czym odpływa
i wraca na Itakę. W komiksie postąpiono inaczej. Fabuła jest linearna, zaczyna się kilka tygodni po zdobyciu Troi przez Achajów i pozostałe wydarzenia występują chronologicznie z jednym małym i niezbyt istotnym wyjątkiem. Nie ma zatem całego wątku syna Odyseusza szukającego informacji o losie ojca. Szkoda, chciałbym zobaczyć wizję pałaców Nestora w Pylos oraz Menelaosa w Sparcie, ponieważ rysownicy perfekcyjnie wykonali swoje zadanie i jestem przekonany, że oddaliby doskonale przepych i monumentalność mykeńskich osad. Rozumiem, dlaczego zrezygnowano z tego, bo dla przebiegu historii najprzebieglejszego z Greków to nie ma większego znaczenia.

Wracając do graficznej strony Odysei, powtórzę: rysownicy wykonali świetną robotę. Oddali ducha Homera, a komiks przegląda się z przyjemnością. Każdy bohater choć najmniej istotny ma własną twarz, którą wyraża różnorakie emocje. Przedstawienie odurzenia przez owoce lotosu jest proste, ale efektowne. Rozbiegany wzrok Lotofagów to mistrzostwo. Z wyobrażenia Krainy Umarłych wylewa się rozpacz i żałość. Ból i niemoc malujące się na twarzy Odyseusza są przerażająco autentyczne. Przeszywają czytelnika dogłębnie, mimo to scenę skradł inny heros, ale o tym później. Wyróżniają się również strony tytułowe poszczególnych tomów, a w polskim wydaniu rozdziały. Każda z nich to takie małe arcydzieło. Twórcy zdecydowali się na technikę przypominającą użycie farb olejnych oraz postawili na minimalizm.

Jako historyk muszę się przyczepić do kilku szczegółów. Odyseusz czy Alkinoos są nazywani władcami. Takie tłumaczenie słowa „basileus” przyjęło się, chociaż jest błędne. Na wyspie Feaków owych „króli” jest trzynastu. Telemach, mimo że jego ojciec przewodził Itace, nie jest księciem. Władze w czasach Homera dawała siła, charyzma i autorytet, a nie krew. Wiadomo, dla zwykłego czytelnika to nie jest najbardziej istotna informacja, ale żeby być rzetelnym, należało o tym wspomnieć. Nie zmienia to faktu, że komiks jest dla mnie adaptacją doskonałą. Czuć ducha Homera. Historia wybrzmiewa tak, jak miała. Daje czytelnikowi więcej, niżby się można spodziewać. Zawiera autentyczne emocje. Nie widzę większych wad, za to sporo zalet.

Hybris głupcze!

Jednym z najważniejszych przesłań eposów Homera jest ostrzeżenie przed nadmierną pychą, czyli „hybris”. Pozwala ona dokonać herosom wielkich czynów, ale ostatecznie zawsze doprowadza do ich upadku. Takim bohaterem jest choćby Odys, którego duma i arogancja nieraz prowadzą do porażki. To właśnie przez butę i arogancję wraca sam do Itaki. Bohater jednak uczy się na błędach, rozwija się i akceptuje fakt, że jest tylko człowiekiem. Przezwycięża dumę.

O wiele mocniej wybrzmiewa cena kroczenia drogą arogancji i pychy w postaci innego herosa: Achillesa. Odyseusz spotyka dawnego druha w Krainie Umarłych. Nazywa go największym spośród Hellenów, co krótko kwituje Peleida: W Hadesie to nie ma większego znaczenia. Przyznaje przy tym, co stanowi kwintesencje przestrogi przed hybris, że jego gonitwa za nieśmiertelną sławą była błędem. Momentem kulminacyjnym dialogu bohaterów jest stwierdzenie przez Achillesa, że wolałby być zwykłym rolnikiem w świecie żywych niż herosem wśród zmarłych. Przygnębienie malujące się na twarzy władcy Itaki, przeszywa czytelnika na wylot. Świadomość kruchości ludzkiego życia widoczna będzie w jego mimice do końca opowieści. Znika również buta bijąca z oczu Odysa. Spotkanie z dawnym kompanem odmienia go na zawsze. Nauczyło go pokory i cieszenia się każdą chwilą, ponieważ życie jest ulotne, a chwała choćby wieczna jest tylko cieniem grzejącym żywych, a dla zmarłego nie ma to zupełnie znaczenia. W śmierci bowiem każdy jest równy. Pierwszy raz scena z komiksu wywołała u mnie wzruszenie i smutek. Ta rozmowa czyni z tej wersji Odysei dzieło wybitne.

Przesłanie Achillesa obecne także w eposie Homera nie przebiło się do świadomości ludzi. Pamiętamy tylko herosa, który wybrał nieśmiertelność zamiast zwyczajności. Cena, jaką zapłacił za ten wybór, nikogo nie obchodzi. Co więcej, urok historii syna Peleusa rzutuje również na naszą rzeczywistość. Ilu wodzów, polityków czy artystów uległo czarowi historii opowiedzianej w Iliadzie? Aleksander Wielki, Cezar, Napoleon… Można tak wymieniać bez końca. Pogoń za chwałą każdej z wyżej wymienionych postaci kosztowała tysiące istnień, a ostatecznie doprowadziła do zguby samych zdobywców. Nas, zwykłych zjadaczy chleba także urzeka ta opowieść. Wódz Myrmidonów w popkulturze ma pełno naśladowców. Lubimy takie historie. Zapominamy, że losy tego herosa są zakończone gorzką autorefleksją. Mógł wieść szczęśliwe i długie życie u boku Bryzeidy albo Patroklesa, jednak proza codzienności nie gwarantuje wiecznej chwały. Mania wielkości doprowadziła go pod mury Troi gdzie zginął. Nie użala się nad sobą. Znosi dumnie konsekwencje swoich decyzji. Ostrzegając Odysa, przyznaje, że to nie miało sensu i zmarnował czas dany każdemu śmiertelnikowi. Może zawsze to wiedział, ale nie potrafił inaczej? Zobaczywszy scenę ostatniej rozmowy bohaterów w Hadesie, od razu przyszła mi na myśl piosenka Sanah i Artura Rojka. Achilles również tęskni sobie, nie za konkretną osobą, lecz za samym istnieniem w świecie ulotnych chwil.

Czytajcie Homera!

Przechodząc do podsumowania, Odyseja  jest komiksem bardzo dobrym, pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że to dzieło wybitne. Zawiera dodatek przybliżający epos czytelnikowi, choć nie ustrzegł się drobnych błędów, jednak dla laika to potężna dawka wiedzy. Ilustracje zachwycają, szczególnie strony otwierające poszczególne rozdziały. Są po prostu przepiękne. W rysunkach i dialogach twórcy zawarli kwintesencje homeryckości. Najważniejszą zaletą i zasługą komiksu jest przybliżenie twórczości ślepego aojdy.

O Homerze słyszał każdy, ale mało kto czytał jego eposy. Nie trzeba tego robić żeby znać fabułę Iliady lub Odysei w końcu to fundamenty naszej kultury, ale warto. Dzieła te są napisane heksametrem daktylicznym co może powodować wrażenie archaiczności formy i treści. Nie potrzebnie. Przekaz tych dwóch „reliktów” jest paradoksalnie bardzo współczesny i wciąż aktualny. Bohaterzy reprezentują różnorodne grupy i mniejszości. Występują silne postacie kobiece pokroju Penelopy czy Kirke. Można dostrzec nawet początki dotykania spraw budzących do dzisiaj kontrowersje, takie jak wykorzystywanie seksualne mężczyzny przez kobietę. Odyseusz nie pragnie romansu z Kalipso, ale bojąc się gniewu bogini, staje się na wiele lat jej zabawką. Spędzając czas w objęciach atrakcyjnej nimfy, myślami jest przy swojej ukochanej Penelopie. Mężczyzna zatem nie myśli tylko o jednym. Oczywiście Homer był dzieckiem swoich czasów, a więc uświadczymy w jego eposach niskiej pozycji społecznej kobiet, pochwałę przemocy i śmierci w boju. Te elementy stanowią nieodłączną część tego świata, który przestał istnieć. Dzięki temu możemy zobaczyć w Iliadzie oraz Odysei odbicie naszego świata będące także połączeniem sprzecznych idei, nowego ze starym czy codzienności z niezwykłością. Dlatego warto czytać Homera, aby zrozumieć nas samych

Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za udostępnienie egzemplarza komiksu.

Podziel się ze znajomymi:

Udostępniam
Udostępniam
Udostępniam

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

UDOSTĘPNIJ
UDOSTĘPNIJ