Chociaż branża gier wideo przyzwyczaiła nas do tego, że zabawa w wirtualnego chowanego przeważnie wiąże się z gęstym, krwawym horrorem (jak Dead by Daylight), na rynku regularnie pojawiają się produkcje stawiające na zupełnie odmienną estetykę. W przerwach od ratowania galaktyk, warzenia wiedźmińskich eliksirów czy kompletowania rynsztunku na epickie wyprawy, wielu graczy szuka lżejszych, ale równie emocjonujących wrażeń przed telewizorem.
I tutaj na scenę wkracza Obakeidoro 2: Chase & Seek. Wypełnienie luki po gigantycznych produkcjach wymaga jednak odpowiedniego zestawu składników – wciągającej od pierwszych sekund pętli rozgrywki, intuicyjnego sterowania oraz intrygujących przeciwników, którzy tym razem zamiast budzić paraliżujący strach, potrafią wywołać szczery uśmiech. Po ubiegłorocznym debiucie na rynku japońskim, w sierpniu doczekaliśmy się wreszcie globalnej premiery tego zjawiskowego, asymetrycznego szaleństwa.
Tytuł zadebiutował na konsoli Nintendo Switch oraz najnowszej Nintendo Switch 2, oferując posiadaczom sprzętu japońskiego giganta niezobowiązującą, acz niezwykle wciągającą odskocznię od stukogodzinnych, fabularnych molochów.
Horror dla każdego
Developerzy z Free Style obrali niesamowicie odświeżający kierunek. Świat gry został w całości zainspirowany tradycyjnymi japońskimi legendami oraz lokalnym folklorem, jednak całość podano w strasznie uroczej stylistyce. Oznacza to w praktyce, że do wirtualnego, przesiąkniętego zjawami świata mogą bez najmniejszych obaw wskoczyć gracze w absolutnie każdym wieku. Twórcy postawili na pełną przystępność, co czyni ten tytuł świetnym wyborem na rodzinne wieczory, całkowicie niezależnie od tego, jak wysoki lub niski jest próg tolerancji poszczególnych osób na klasyczną grozę.
Brak makabrycznych scen nie oznacza jednak, że w grze brakuje jakichkolwiek emocji. Napięcie towarzyszące dramatycznej ucieczce przed ścigającym nas potworem pozostaje uderzająco autentyczne i z łatwością potrafi podnieść ciśnienie. Twórcy doskonale zdają sobie sprawę, że bajkowa estetyka nie musi wcale determinować płycizny samej mechaniki. Wizualny urok, uderzający w pastelowe tony, to w rzeczywistości jedynie sprytna przykrywka dla niezwykle dynamicznej zabawy w kotka i myszkę. W jednym sieciowym starciu może wziąć udział maksymalnie do ośmiu graczy, co błyskawicznie otwiera drzwi do prawdziwego chaosu i absolutnie nieprzewidywalnych sytuacji na wirtualnych planszach.

Trzy minuty, które decydują o wszystkim
Fundamentem Obakeidoro 2: Chase & Seek jest niesamowicie łatwa w opanowaniu, ale dająca zaskakująco duże pole do popisu struktura rywalizacji. Cała zabawa została celowo sprowadzona do formy krótkich, błyskawicznych, bo trwających zaledwie trzy minuty rund. Z pozoru może się wydawać, że to zdecydowanie zbyt krótki czas na przygotowanie, jednak w praniu taki format sprawdza się fenomenalnie jako intensywny, imprezowy wypełniacz. Nie ma tu miejsca na powolne budowanie przewagi terenowej czy długie minuty spędzone na analizowaniu sytuacji – akcja startuje od pierwszego gwizdka i nie zwalnia tempa do samego końca.
Zawodnicy dzielą się na dwa obozy: z jednej strony barykady staje drużyna ludzi, w skład której wchodzi od trzech do maksymalnie sześciu uciekinierów. Z drugiej natomiast strony mapy pojawia się jeden lub dwa potwory. Jeśli tej drugiej grupie uda się wytropić, obezwładnić i umieścić wszystkich ludzi w klatce przed upływem czasu – wygrywają mecz. Jednakże, zespół ocalałych wygrywa w momencie, gdy chociaż jednej, pojedynczej osobie uda się skutecznie unikać schwytania aż do wyzerowania się stopera.

Balans sił, czyli przenikanie przez mury, łączenie sił i blask latarni
O sile rozgrywki w Obakeidoro 2: Chase & Seek decyduje przemyślany balans narzędzi oddanych w ręce obu stron. Maszkary górują nad śmiertelnikami właściwościami fizycznymi, a każdy łowca dysponuje unikalną zdolnością. Część z nich potrafi przenikać przez ściany, niwecząc plany krycia się w budynkach, inne rozwijają ogromną prędkość, a kolejne ładują ataki specjalne chwytające dwóch uciekinierów jednocześnie.
W odpowiedzi zespół ludzi musi polegać na ścisłej kooperacji. Samotne przemieszczanie się po mapie kończy się w klatce, dlatego gra premiuje zwinność i wzajemną asekurację. Mapy mają kilka pięter, więc przed potworem można uciekać, zeskakując niżej lub wspinając się wyżej. Nowa opcja współpracy pozwala dodatkowo nosić towarzyszy i wspólnie odbijać się od punktów na planszy, żeby dotrzeć do ukrytych miejsc. Najpotężniejszym orężem ludzi pozostaje jednak latarnia – jej celowy błysk potrafi ogłuszyć goniący nas zjawę i dać całej grupie cenny czas na ucieczkę.
Złapanie przez potwora nie oznacza natychmiastowego końca zabawy. Kiedy nasz towarzysz ląduje w klatce, reszta drużyny może zorganizować misję ratunkową i przywrócić go do meczu. Mechanika ta prowokuje jednak łowców do stosowania taktyki czajenia się tuż przy lochu. Bestia celowo czeka w pobliżu, wyczekując naiwnych wybawicieli, przez co brawurowa próba odbicia druha nierzadko zamienia się w katastrofę całej ekipy. Decyzja, czy podjąć ryzyko i ruszyć po kompana, czy zignorować jego los, by samemu zyskać kilka sekund na ukrycie się w cieniu, napędza najbardziej emocjonujące momenty w grze.

Różnorodność trybów, Game Share i split-screen
Pod kątem zawartości studio Free Style dostarczyło wszechstronny pakiet. W trybie Quick Match rywalizujemy w sieci na mapach rotujących co godzinę, a moduł Single-Player pozwala trenować i zbierać monety na nowe skórki. Do gry we własnym gronie służy Room Match z prywatnymi pokojami na hasło, a także lokalny tryb Split-Screen dla maksymalnie czterech osób na jednym ekranie.
Dużym atutem Obakeidoro 2: Chase & Seek na konsoli Nintendo Switch 2 jest płynna integracja z funkcją Game Share. Pozwala ona zapraszać do lokalnej zabawy znajomych, którzy nie posiadają własnej kopii gry. W połączeniu z prostym sterowaniem daje to pozycję idealnie skrojoną pod wieczory imprezowe.
Wciąż to jednak produkcja nastawiona na wspólną zabawę (czy to na kanapie czy online), więc grając samotnie, szybko zacznie nas łapać powtarzalność. Obakeidoro 2 bawi przez pierwsze godziny, ale potem uświadamiamy sobie, jak banalne mechanizmy tutaj zastosowano i jak prosta jest cała pętla rozgrywki. Idealnie sprawdzi się jako ciekawostka na sobotną imprezę ze znajomymi, ale raczej nie jest to tytuł, który porwie nas na wiele długich godzin. Zwłaszcza, gdy ktoś nie lubi typowej, pastelowej oprawy wizualnej, która od razu kojarzy się z japońskimi grami.
Sprawdź też: Death Howl – recenzja gry – Czy ten jeleń chce mnie ukatrupić?

Czas zamknąć klatkę i podsumować łowy
Powrót na wirtualne podwórko inspirowane japońskimi legendami dostarcza udaną, radosną zabawę w cyfrowego berka. Obakeidoro 2: Chase & Seek to przemyślana kontynuacja, która sprawnie wykorzystuje udogodnienia Nintendo Switch 2, na czele z ułatwiającą wspólne granie opcją Game Share.
Zamknięcie rund w żelaznych ramach trzech minut czyni ten tytuł świetnym wyborem na szybkie sesje ze znajomymi w trybie kanapowym lub sieciowym. I choć pastelowa oprawa może odepchnąć fanów mrocznych survival horrorów, gra broni się rasowymi mechanikami. Zarządzanie błyskiem latarni, ryzykowny taniec przy klatce i dynamiczne ucieczki dają masę frajdy, udowadniając, że klasyczny koncept zabawy w chowanego z odpowiednim pomysłem wciąż sprawdza się znakomicie.
Sprawdź też: Little Nightmares 3 – recenzja gry – W cieniu dziecięcych koszmarów
Agnieszka Michalska„Idealnie sprawdzi się jako ciekawostka na sobotną imprezę ze znajomymi, ale raczej nie jest to tytuł, który porwie nas na wiele długich godzin. Zwłaszcza, gdy ktoś nie lubi typowej, pastelowej oprawy wizualnej, która od razu kojarzy się z japońskimi grami. ”