Marvel Zombies – recenzja komiksu – Głód na miarę superbohatera.

UDOSTĘPNIJ

Uwielbiacie Żywe Trupy? A Marvela? Jeśli obie odpowiedzi były twierdzące, to znalazłem dla was komiks wręcz idealny. Mowa tutaj o albumie Marvel Zombies, w którym nasze ukochane uniwersum opanowały żywe truposze! Cały świat chyli się ku upadkowi. Nawet najpotężniejsi herosi zostali zarażeni śmiercionośnym wirusem. Witajcie w świecie, w którym nikt nie jest bezpieczny. Zapraszam do recenzji.

Główna historia Marvel Zombies była już u nas wydana w ramach Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela. Patrząc jednak na to, jak gruby jest tom od Egmontu możemy śmiało zauważyć, ile nas minęło w dotychczasowym wydaniu. I rzeczywiście przy każdej historii zaprezentowanej w tym albumie twórcy uświadamiają czytelnika, jak z wielką przyjemnością bawili się motywem zombie w swoich opowieściach. Nad całością projektu czuwał nie kto inny jak Robert Kirkman, autor najlepszego komiksu o zombie, czyli Żywe Trupy, jak i doskonałego komiksu superbohaterskiego Invincible. Kirmkanowi udało się połączyć oba gatunki, przez co dostaliśmy naprawdę wybuchową mieszankę.

W moim Marvelu są zombie!

Sprawa jest niezwykle prosta. W alternatywnym wszechświecie wydarzyła się pewna katastrofa, która przemieniła wszystkich bohaterów w nieumarłe wersje samych siebie. Zwykłych ludzi w większości pożarli, aby zaspokoić swój niepohamowany głód. Na całej planecie przy życiu pozostali naprawdę nieliczni. Jednym z takich niedobitków jest Magneto, który próbuje ocalić, każdą napotkaną żywą istotę. Marvelowskie zombie tym się różnią od zwykłych umarlaków, że nawet po zarażeniu zachowują swoją dawną świadomość oraz supermoce. Najciekawsza jednak jest wewnętrzna walka, która toczy się w każdym z przemienionych herosów. Z jednej strony pamiętają o swoich powinnościach jak obrońcy Ziemi, jednak za każdym razem przegrywa ona z ciągle narastającym głodem, przez który nie myślą racjonalnie.

Marvel Zombies strona 1
Strona z Marvel Zombies | egmont.pl

Krwawy humor

Marvel Zombies to historia, która wręcz ocieka brutalnością, w ciągu całej lektury będziemy świadkami naprawdę wielu krwawych i odrażających scen, które mocno oddziałują na wyobraźnię. Szczególnie w pamięci zapadły mi dwie strony, które z pomocą szesnastu paneli wykorzystano do przedstawienia uczty naszych zombiaków. Naprawdę widok ten zrobił na mnie ogromne wrażenie, nigdy nie spodziewałbym się, że zobaczę taką chorą scenę w komiksie Marvela. Żeby jednak tego było mało, to samą brutalność wykorzystano również do przedstawienia czarnego humoru. Pomysł ten sprawił, że cała historia nabrała lekkości i nie do końca bierzemy ją na poważnie. Najbardziej spodobał mi się motyw użalającego się nad sobą Petera Parkera, którego wszyscy wokół nagminnie karcili za takie zachowanie. 

Marvel Zombies strona 2
Strona z Marvel Zombies | egmont.pl

Sprawdź też: Batman/Spawn – recenzja komiksu – Crossover z twoich koszmarów.

Emocje jak na grzybach

Główna historia przeplatana jest innymi ówcześnie wydawanymi seriami, a są to między innymi Ultimate Fantastic Four i Black Panther. Rozwiązanie to niezwykle mi się spodobało, bo podkreślało to skalę zaistniałej sytuacji oraz powodowało to diametralną zmianę klimatu historii. Jednak to właśnie Marvel Zombies i zeszyt Dead Days opowiadający o początku upadku są głównym daniem tego tomu. Niestety, ale komiks rozczarował mnie pod kątem emocji, a raczej ich braku. Przyczyną tego problemu mogą być główni bohaterowie oraz dość szybkie tempo akcji. Opowieść z rozdziału na rozdział zyskuje na skali, a twórcy zabierają nas w naprawdę spektakularne rejony, których moglibyśmy się nie spodziewać. I właśnie przez to nie ma przestrzeni na złapanie oddechu, chwilę refleksji. Jeśli już jakaś postać zatrzyma się podumać nad swoim sensem istnienia, to zaraz momentalnie obracane jest to w prześmiewczy żart  tak jak w przypadku Spider-Mana. 

Trupy w pięknym wydaniu

Było trochę narzekania, to pora znowu pochwalić. Pod względem artystycznym cały album jest po prostu genialny. Zarówno główna seria, jak i crossovery prezentują między sobą zupełnie inny styl graficzny. Rysunki zaprezentowane w Marvel Zombies są brudne w posępnych kolorach, co idealnie wpasowuje się do tak krwawego i mrocznego świata. Superbohaterzy w swoich zombiastycznych formach są zarówno przerażający, jak i mocno śmieszni. Zestawienie to sprawia, że są bardzo karykaturalni. Zupełnym przeciwieństwem jest styl artystyczny przedstawiony choćby w zeszytach o Fantastycznej Czwórce, w której panują żywe, soczyste barwy, a same rysunki są dużo bardziej realistyczne. Warto również wspomnieć o naprawdę imponującej ilości materiałów dodatkowych składających się z kilkudziesięciu okładek alternatywnych, szkiców i wywiadów z twórcami. Najbardziej podobały mi się zombie wersje okładek kultowych komiksów Marvela wraz z opisem, co zainspirowało autora do jej stworzenia. 

Marvel Zombies strona 3
Strona z Marvel Zombies | egmont.pl

Podsumowanie

Dlatego,  jeśli kochacie zombie i superbohaterów to sięgnijcie po ten komiks, gwarantuję wam, że będziecie bawić się naprawdę świetnie. Sam pomysł jest niezwykle ciekawy i w naprawdę oryginalny sposób przedstawiony. Jednak jeśli czytaliście już poprzednie wydanie Marvel Zombies to i tak sięgnijcie po tę pozycję, gdyż dostajecie tutaj masę dodatkowych zeszytów, jak i świetnych dodatków. Na koniec jeszcze powiem, że to nie koniec zabawy w świecie pełnym nieumarłych, gdyż na horyzoncie majaczy kolejny tom!

Sprawdź też: X-Men. Empireum – recenzja komiksu. Zombie mutanci kontra kosmiczne rośliny.

Zalety

+ Oryginalne połączenie zombie i superbohaterów,
+ komiks przesiąknięty jest masą czarnego humoru,
+ piękne rysunki,
+ imponująca ilość dodatków.

Wady

– jak w historii o żywych trupach to mało tutaj emocji.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za udostępnienie egzemplarza komiksu.