REKLAMA

Keeper – recenzja gry – Kolejny symulator chodzenia?

Adam Aleksandrowicz

Opublikowano: 11 listopada 2025

Spis treści

Keeper to najnowsza produkcja studia Double Fine Productions, znanego między innymi z serii Psychonauts. Tym razem wcielamy się w chodzącą latarnię morską, która wyrusza w podróż przez niezwykłe krainy, pokonując przeszkody i rozwiązując proste zagadki środowiskowe. Czy to jednak wystarczy, żeby dobrze się bawić?

 

Wygląd to nie wszystko?

Nie można odmówić grze, że wygląda przepięknie. Od pierwszych chwil zachwyca mocno stylizowana grafika, która doskonale dopełnia kolorowe, surrealistyczne lokacje i krajobrazy Unreal Engine robi tutaj świetną robotę! Nie raz zatrzymywałem się tylko po to, żeby popatrzeć sobie na okolicę. Widać, że twórcy zdawali sobie sprawę, że stworzyli coś pięknego, bo przygotowali dla gracza tarasy widokowe. Natrzaskałem masę zrzutów ekranów! 

Spodziewałem się jednak ciekawszej rozgrywki i bardziej oryginalnej mechaniki, zwłaszcza że wcielamy się w… latarnię morską! Tak naprawdę latarnia może jedynie świecić światłem. Ostatecznie najbliżej mu do klasycznego symulatora chodzenia. Naszym głównym celem jest przemierzanie różnorodnych krain, pokonywanie krótkich sekwencji platformowych oraz rozwiązywanie prostych zagadek środowiskowych.

REKLAMA
Keeper | własny zrzut ekranu

 

Proste wyzwania

W tych ostatnich wspomoże nas nasz towarzysz, który w trakcie podróży przesiaduje na daszku latarni morskiej. Tajemniczego ptaka możemy wysłać, by coś przyniósł, zaniósł lub przekręcił korbę, otwierając drzwi prowadzące dalej. Dodatkowo do dyspozycji mamy nasze światło, którym możemy nakierować na różne punkty na świecie. Zagadki logiczne nie są jednak szczególnie wymagające.

Na późniejszych etapach twórcy próbują nieco urozmaicić rozgrywkę, ale ostatecznie wszystko sprowadza się do prostego chodzenia i wciskania przycisku, by wykonać akcję.

W grze nie usłyszymy żadnych dialogów. Fabuła opowiadana nam jest w krótkich przerywnikach filmowych, a także za pomocą środowiska. Jest ona raczej pretekstem, aby nadać cel naszej wędrówce. A naszym celem jest dotarcie na szczyt góry.

Sprawdź też: My Friendly Neighborhood – recenzja gry – Horror z muppetami w roli głównej?

Keeper | własny zrzut ekranu

 

Zawód?

Keeper to jeden z tych relaksujących tytułów, które można ukończyć w jeden wieczór. Przyjemny, klimatyczny, ale trochę zbyt bezpieczny. Przejście zajęło mi około czterech godzin, ale pewnie dałoby się szybciej, jednak często zatrzymywałem się, by podziwiać widoki. Brakuje mu wyzwania lub oryginalnego pomysłu, który pozwoliłby mu się wyróżnić spośród innych symulatorów chodzenia.

Sprawdź też: Herdling – recenzja gry – Emocjonalna podróż w pięknej scenerii

ZALETY +

WADY -

Xbox Games
Gra ograna w ramach usługi Xbox Game Pass. Za dostęp do usługi Xbox Game Pass dziękujemy Xbox Polska.

 

Adam Aleksandrowicz

Urodzony z padem w dłoni. Gdy wszyscy na wsi zagrywali się na Pegazusie, ja grałem na Playstation. W swoim życiu byłem skrytobójcą, superbohaterem, archeolożką, zabójcą bogów, smokiem, hakerem i przetrwałem apokalipsę. W wolnych chwilach buduję miasta i popijam krafciki. Z grubsza tak wygląda moje życie. Z grubsza, bo lubię zjeść.

REKLAMA

Rekomendowane artykuły

Eksplodujący Gołąb – recenzja gry. Szalona, wybuchowa i absolutnie przezabawna perełka od twórców Eksplodujących Kotków!  

Eksplodujący Gołąb – recenzja gry. Szalona, wybuchowa i absolutnie przezabawna perełka od twórców Eksplodujących Kotków!  

Contraband Police – recenzja gry. Hola, hola będzie kontrola!  

Contraband Police – recenzja gry. Hola, hola będzie kontrola!  

Retro motel simulator – recenzja gry. Goście rosną, meble uciekają czyli moje dwie godziny w totalnym chaosie.

Retro motel simulator – recenzja gry. Goście rosną, meble uciekają czyli moje dwie godziny w totalnym chaosie.

Czas na partyjkę! Gwint – legendarna gra karciana

Czas na partyjkę! Gwint – legendarna gra karciana

Niedokończone Opowieści Śródziemia i Númenoru – Recenzja książki. Kiedy ten Tolkien w końcu skończy?

Niedokończone Opowieści Śródziemia i Númenoru – Recenzja książki. Kiedy ten Tolkien w końcu skończy?

Avatar: Frontiers of Pandora – From the Ashes – recenzja dodatku. Czy warto wrócić do lasów Pandory?

Avatar: Frontiers of Pandora – From the Ashes – recenzja dodatku. Czy warto wrócić do lasów Pandory?