REKLAMA

Honeycomb: The World Beyond – Recenzja Gry – Kiedy Subnautica wychodzi na ląd

Jakub Trojanowski

Opublikowano: 17 października 2026

Spis treści

Wiem, że tytuł może sugerować, że w grze będziemy mieć do czynienia z uroczymi i pracowitymi owadami. Jednak nic bardziej mylnego – jedynym podobieństwem jest to, że sami będziemy uwijać się między nowymi roślinami, regularnie wracając do budowanego przez nas samych ula.

Honeycomb: The World Beyond – Recenzja Gry – Kiedy Subnautica wychodzi na ląd

Nowa produkcja twórców pracowitych jak pszczoły

Za produkcję Honeycomb odpowiada polskie studio Frozen Way, które jest obecne w branży już od kilku lat. W swoim portfolio posiada takie tytuły jak Train Yard Builder, Campus Life czy wersje VR i DLC z ekosystemu House Flipper. Podczas przygotowań do recenzji musiałem zaspokoić swoją ciekawość i bardzo szybko dowiedziałem się, że Frozen District, odpowiedzialne za House Flipper, oprócz dość podobnej nazwy jest także głównym akcjonariuszem pierwszego studia. Oba natomiast wchodzą w skład naszej rodzimej grupy wydawniczej PlayWay. W przypadku tego tytułuG wydawcą został jednak Snail Games USA.

Honeycomb: The World Beyond to sandboksowy survival, który łączy w sobie wszystkie cechy tych gatunków. Oprócz eksplorowania okolicy, w której wylądujemy, przyjdzie nam też zbierać zasoby i skanować lokalną faunę i florę, aby jak najlepiej dostosować się do warunków panujących na obcej planecie. Po pierwszym uruchomieniu gry moje myśli zdecydowanie powędrowały w stronę podobieństwa do gier z serii Subnautica. Co prawda obie gry różnią się silnikiem czy miejscem akcji (settingiem), jednak estetyka i podstawowy ekwipunek sprawiają, że trudno jest pozbyć się tej myśli ze swojej głowy.

REKLAMA
Honeycomb: The World Beyond – Recenzja Gry – Kiedy Subnautica wychodzi na ląd

Jakbym gdzieś to już widział

Ludzkość zamieszkała na Ziemi zaczyna zmierzać w kierunku katastrofy, dlatego jedna z korporacji  wysyła na obcą planetę Sota7 naukowców, mających poszukiwać wiedzy, która pomoże ocalić nasz dom. Główna bohaterka ląduje pośród nieznanej krainy i zanim podejmie kolejne kroki, musi zorientować się, z czym ma do czynienia. Mimo że lokalna fauna i flora może wyglądać uroczo i nieszkodliwie, to niektóre gatunki zwierząt niekoniecznie tolerują obecność Hennessy, przez co musi  ona ratować się ucieczką, podczas której dodatkowych problemów przysporzyć mogą niepozorne rośliny – do odniesionych wcześniej obrażeń dokładają oparzenia lub głębokie rany.

Podczas początków eksploracji uwagę zwraca całkiem dobrze zaimplementowana różnorodność biomów Soty7, które mimo graniczenia ze sobą płynnie przechodzą jeden w drugi. Razem z Hennessy możemy więc przemierzać rozległe dżungle, spowalniające podróż bagna czy wulkaniczne formacje zmuszające do karkołomnych wspinaczek. Z krainami związane jest także występowanie zasobów – na szczęście te podstawowe, wykorzystywane częściej, odnajdziemy niemalże wszędzie, jednakże te cenniejsze wymagają od nas podróży. Zapewniam was jednak, że z czasem zauważycie pewne prawidłowości dotyczące ich występowania. Podczas wypadów z bazy musimy jednak uważać na dość ograniczoną pojemność ekwipunku, która zmusza do częstego wrzucania naszych zdobyczy do szaf zamiast targania ich w plecaku cały czas. 

Honeycomb: The World Beyond – Recenzja Gry – Kiedy Subnautica wychodzi na ląd

Namieszajmy nieco w ekosystemie

Hennessy jest bioinżynierką wysłaną na Sotę7 przez EON Corp, co ma bezpośredni wpływ na to, w którym kierunku została ukierunkowana rozgrywka i jej mechaniki. Oprócz skanowania lokalnej przyrody możemy także zbierać jej próbki. Na tym jednak interakcja przewidziana przez twórców się nie kończy. Dość szybko gra uczy nas, że korzystając z wiedzy bohaterki możemy, a nawet powinniśmy prowadzić eksperymenty dotyczące hybryd – zarówno roślin, jak i zwierząt. Moim zdaniem, dzięki takim mechanikom, zebrane rośliny czy zeskanowane zwierzęta nie są tylko kolejnym surowcem czy wpisem w dzienniku, ale stają się główną osią rozgrywki i celem naszych obserwacji i eksperymentów. 

Warto wspomnieć też o tym, że mimo nie zawsze przyjaznego nastawienia lokalnych zwierząt przez cały czas bohaterka pozostaje pacyfistką. W momencie spotkania się z agresją może albo uciekać od razu, albo ratować się trzymanym na podorędziu pistoletem ze strzałkami usypiającymi i uzyskaną w ten sposób chwilę spokoju przeznaczyć na lepsze poznanie danego gatunku. Mimo odkrywanych podczas eksploracji tajemnic związanych z planetą i celem misji Hennessy ciągle emanuje optymizmem, czemu wyraz daje podczas rozmów z personalną AI. Moim ulubionym momentem jest jednak ten, gdy przekonuje się, że natura sama zajęła się krzyżowaniem gatunków na długo przed przybyszką z Ziemi.

Honeycomb: The World Beyond – Recenzja Gry – Kiedy Subnautica wychodzi na ląd

Odpocznijmy nieco na Socie7

Honeycomb: The World Beyond wyróżnia się przede wszystkim spokojnym tempem rozgrywki. Jest to znacznym odstępstwem od wielu dostępnych na rynku gier survivalowych. Zamiast szybkiej sesji pełnej akcji nadaje się bardziej na dłuższą wieczorną sesję z ciepłą herbatą, smacznym ciasteczkiem i podcastem w tle. Nie uważam tego jednak za wadę, ale za bardzo dużą zaletę. Przyjemna dla oka oprawa graficzna potrafi dać wycisk podzespołom komputera, jednak twórcy starają się na bieżąco łatać wszystkie błędy z tym związane. 

Nie wszystko jednak na Socie7 działa tak dobrze, jak mogłoby się wydawać. Największym problemem okazała się dla mnie ograniczona pojemność ekwipunku, która wymusza częste powroty do bazy i potrafi niepotrzebnie przerywać eksplorację. Do tego dochodzą wysokie wymagania sprzętowe oraz problemy techniczne, które niekiedy odbierają przyjemność z podziwiania obcej planety. Nie każdemu przypadnie też do gustu spokojne tempo rozgrywki, szczególnie jeśli w survivalach szuka przede wszystkim akcji i ciągłego zagrożenia. Szkoda, bo pomysł na bioinżynierię i poznawanie lokalnego ekosystemu jest na tyle ciekawy, że przy lepszym dopracowaniu poszczególnych mechanik Honeycomb: The World Beyond mogłoby rozwinąć skrzydła jeszcze szerzej.

Honeycomb: The World Beyond – Recenzja Gry – Kiedy Subnautica wychodzi na ląd

Dobry kierunek, kilka cierni po drodze

Honeycomb: The World Beyond to survival, który zamiast stawiać na nieustanną walkę, zachęca do odkrywania, obserwowania i eksperymentowania. Kolorowa planeta Sota7, różnorodne biomy oraz pomysłowa mechanika tworzenia hybryd roślin i zwierząt sprawiają, że eksploracja ma konkretny cel, a zbieranie próbek staje się czymś więcej niż tylko gromadzeniem surowców. Produkcja Frozen Way potrafi przy tym zwolnić tempo i zapewnić przyjemną, relaksującą rozgrywkę, choć nie oznacza to, że jest pozbawiona wad. Ograniczona pojemność ekwipunku, wymagania sprzętowe i problemy techniczne potrafią zakłócić przyjemność z odkrywania kolejnych zakątków obcej planety. Mimo tych niedociągnięć Honeycomb ma własny pomysł na survival i może przypaść do gustu szczególnie tym, którzy w Subnautice najbardziej cenili eksplorację nieznanego świata, a teraz chcieliby przeżyć podobną przygodę na lądzie.

 

Zdjęcie: Jakub TrojanowskiJakub Trojanowski

„Honeycomb: The World Beyond to interesujący survival, który dzięki bioinżynierii, różnorodnym biomom i spokojnej eksploracji potrafi wciągnąć na długie godziny. Problemy techniczne i ograniczenia niektórych mechanik nie pozwalają mu w pełni rozwinąć skrzydeł, ale jeśli szukacie czegoś w rodzaju Subnautiki przeniesionej na ląd, warto dać mu szansę.”

7/ 10
https://www.youtube.com/watch?v=Il7ra5xrKuk

 

ZALETY +

WADY -

Jakub Trojanowski

Student medycyny, prywatnie wielki fan papierowego wydania Gwinta. Od dziecka pochłaniam książki i filmy o różnorodnej tematyce. W wolnych chwilach, przy pracy lub nauce zawsze w tle wybrzmiewa klasyczną i filmową. Zarówno w grach, jak i w życiu lubię nieszablonowo podchodzić do problemów. Nie mam ścisłej czołówki ulubionych uniwersów, ale podium zajmują Władca Pierścieni, Wiedźmin i Mass Effect. Co nie znaczy, że z chęcią nie podyskutuję, chociażby o Asasynach goniących po dachach Szturmowców Imperium Galaktycznego.

REKLAMA

Rekomendowane artykuły

Monastery: Ora et Labora – Pierwsze wrażenia – Micromanagement w rytmie gregoriańskich chórów

Monastery: Ora et Labora – Pierwsze wrażenia – Micromanagement w rytmie gregoriańskich chórów
dragons dogma 2 dark arisen recenzja gry

Dragon’s Dogma 2: Dark Arisen – recenzja. Mroźna wyprawa, na którą warto było czekać

Dragon’s Dogma 2: Dark Arisen – recenzja. Mroźna wyprawa, na którą warto było czekać

RODOS – recenzja gry planszowej – Ani trochę wybuchów?

RODOS – recenzja gry planszowej – Ani trochę wybuchów?

VisionQuest – recenzja serialu. Największa propaganda AI?

VisionQuest – recenzja serialu. Największa propaganda AI?

Batman/Superman. World’s Finest: Niemożliwe. Tom 6 – recenzja komiksu – Niemożliwe nie istnieje

Batman/Superman. World’s Finest: Niemożliwe. Tom 6 – recenzja komiksu – Niemożliwe nie istnieje

GRA O WŁASNĄ TOŻSAMOŚĆ – RECENZJA GRY FC27  

GRA O WŁASNĄ TOŻSAMOŚĆ – RECENZJA GRY FC27