Fae Farm – recenzja gry. Od rolnictwa zależy los świata, dobrze więc znać się na rolnictwie.

UDOSTĘPNIJ

Powyższy cytat pochodzi z Ostatniego Życzenia Andrzeja Sapkowskiego. Jaskier zapytany o to, czy zna się na rolnictwie, odpowiedział, że poeci winni znać się na wszystkim, inaczej jak mogliby pisać. A rolnictwo w jego opinii jest kluczowe, bo karmi, ubiera i dostarcza rozrywki oraz wspomaga sztukę. Lubię wieczorem zrelaksować się przy grze. Kiedy nastaje schyłek lata, zostaje prawilną jesieniarą, która zapala świeczki, tuli kotki i przykryta mięciutkim kocykiem odpala na kanapie cozy games. Kiedy w trakcie czerwcowego Nintendo Direct zauważyłam Fae Farm, od razu stwierdziłam, że to tytuł dla mnie, może w końcu jakaś gra zastąpi mi Animal Crossing, w którym zdaje się, że osiągnęłam już wszystko. Czy przeczucie mnie nie myliło?

To nie była miłość jak Przeminęło z wiatrem…

Fae Farm to rolnicza gra RPG stworzona przez Phoenix Lab. Początek jest typowy dla produkcji z tego gatunku, nasz bohater/ka/x (zaimki są tu ważne) otrzymuje list z zaproszeniem do wspaniałej Azorii. Na miejscu dowiadujemy się, że to magiczne miejsce potrzebuje naszej pomocy i zostajemy właścicielami Farmy. Od pierwszych momentów w nowym domu zostaniemy przytłoczeni questami, które nie pozwalają na swobodne zapoznanie się z krainą, która naprawdę jest rozległa. Do tego czasami chwilę zajmuje zmiana na kolejną pozycję w trackingu misji, co potrafi wkurzyć. Pierwsze dwa rozdziały są tragiczne i ciągną się jak flaki z olejem. Kiedy doszłam do zadania, by złowić ryby dla przemiłego kapitana Eddiego, moje rozczarowanie osiągnęło zenit i miałam ochotę rzucić Switchem o ścianę. Tak, w żadnym farming symulatorze nie spotkałam tak mało intuicyjnego i wkurzającego mechanizmu łowienia, po obejrzeniu tutoriala i kolejnych kilku minutach bezowocnych prób miałam ochotę odłożyć tytuł… NA ZAWSZE! Ale jak zrecenzować tytuł, gdy nie ukończyłam nawet tutorialu? Podjęłam decyzję, że się przemęczę. I była to najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć, bo po kilku kolejnych questach wszystko nabiera rozpędu i wciągnęłam się na maksa.

Sprawdź też: Trine 5: A Clockwork Conspiracy –recenzja gry. Nowa odsłona, ta samamagia

Wszystko, wszędzie, naraz

Widać, że twórcy przeanalizowali najpopularniejsze cozy games i dali nam prawdziwy mix wszystkiego. Przemieszczanie, mechaniki używania narzędzi, stylistyka okolicy i domków bardzo przypomina mi Animal Crossing. Z kolei rozbudowane miasteczko, liczne domki, w których porozmawiamy z mieszkańcami, sklepiki z itemami, hodowle zwierząt, rzemieślnicy czy dungeony pełne drogocennych kamieni i wrogów to istota Stardew Valley. Z kolei demoniczne, kolczaste pnącza utrudniające dostęp do nowych krain wyglądały jak żywcem wyjęte z Disney Dreamlight Valley. Interakcje z innymi mieszkańcami, romantyczne relacje? To już było w serii Rune Factory. Hodowanie ultra-słodkich zwierzątek gospodarskich to z kolei domena Story of Seasons i Harvest Moon. Fae Farm to pełen pakiet i zawiera wszystko, czego potrzeba w grach tego typu. Ogrom zawartości sprawia, że musimy poświęcić naprawdę sporo czasu, żeby rozwinąć swoje gospodarstwo i skorzystać z możliwości, jakie daje nam Azoria.

To, co ceniłam w Animal Crossing, to to, że nie musiałam się martwić o zapas energii czy konieczność snu, każdą czynność mogłam wykonywać o każdej porze, a czas na wyspie był zsynchronizowany z czasem rzeczywistym. W tej produkcji należy jednak pilnować czasu, bo gdy pogrążymy się w rozrywce i gra wyświetli nam komunikat, że „czas zakończyć dzień” to zostajemy teleportowani do naszego domu, a na ekranie pojawia się podsumowanie aktywności i zarobków z danego dnia. W taki sposób straciłam mojego kurczaka Gawina, którego nie zdążyłam przypisać do mojego inwentarza czy pozostawiłam cały zapas kamienia w kopalni i potem nie mogłam scraftować potrzebnego przyrządu, przez co stanęłam w miejscu z fabułą. Gra jest bardzo angażująca, cały czas jest coś do zrobienia, czy po to, by wykonać zadania, czy żeby realizować swoje własne cele.

Prawdziwe innowacje

Świetną sprawą jest ułatwienie korzystania z narzędzi, nie trzeba się martwić o mozolne przeszukiwanie inwentarza. Gra automatycznie wybiera narzędzie, którego potrzebujemy do danej czynności. Podlewanie i sadzenie roślin też jest wygodniejsze niż u konkurencji, oszczędza się sporo czasu, nie chodząc od grządki do grządki. Konewka uzupełnia się sama, gdy nurkujemy, bądź jednym kliknięciem przy studni. Przyznam się, że uprawianie roślin jakoś mnie nie porwało, bo nie zarabiamy na nich tak dobrze (przynajmniej na tym etapie, na którym jestem) jak np. na spekulacji rzepy, czy dyniowej farmie w AC. Na początku mamy do czynienia z dość ubogim zestawem nasion, jednak z rozwojem fabuły dojdziemy do magicznych sadzonek. Jestem absolutnie zakochana w moich zwierzaczkach, podoba mi się, że mogę je głaskać i monitorować ich dobrostan. W odróżnieniu od innych pozycji w tej nie mamy ławeczki do craftowania, tworzenie czy urządzanie domku są dostępne w każdym momencie z poziomu budowania. Biegając po mapie, natrafimy na czekające na nas przepisy, jednak żeby je zrealizować, musimy zlokalizować odpowiednie źródła, co trochę potrwa. Ciekawym zabiegiem jest również dekorowanie domku, które w zależności od naszych wyborów nauczy nas nowych umiejętności, które zwiększają poziom zdrowia, energii czy many.

W Fae Farm dzieje się dużo i na początku można poczuć się przytłoczonym nadmiarem nowości i opcji. Gra zachowuje jednak balans i przypadnie do gustu zarówno odbiorcom zorientowanym na akcję, którzy chcą działać sami bądź w co–opie, jak i entuzjastom spokojnej, powtarzalnej rozgrywki. Do zadań głównych należy rozwijanie naszej farmy, dbanie o nią w trakcie zmieniających się pór roku, tworzenie różnorodnych eliksirów, eksplorowanie kopalń, lochów i nowych terenów. Tak, w ten tytuł możemy zagrać ze znajomymi, co uczyni rozgrywkę jeszcze atrakcyjniejszą. Nie mogę się doczekać, gdy wypróbuje ten tryb.

Świat jest bardzo kolorowy i estetyczny, przypomina komiksową kreskę, to jedna z najładniejszych gier tego gatunku. Całe otoczenie jest dopracowane i urocze. Odkrywane krainy również są bardzo malownicze i różnią się między sobą. Azoria jest idealnej wielkości, nie ma mowy o zgubieniu się, wszędzie trafimy dzięki precyzyjnej mapie i trakingu, który wskaże nam położenie każdego mieszkańca. Jest to duże ułatwienie, które usprawnia grę i nie pozwala się zgubić graczom takim jak ja, którzy są oporni na tradycyjne mapy i nawet w Fortnite potrafią mieć problem ze zlokalizowaniem współtowarzyszy.

Sprawdź też: Blasphemous 2 — recenzja gry — Bluźnierstwo po raz drugi

Rolnik szuka żony

System tworzenia postaci przypomina mi trochę ten znany z Miitopii, ale postacie są o wiele ładniejsze i mamy większy wybór, począwszy od typu sylwetki, a na rodzaju głosu kończąc. W grze znajdziemy mnóstwo strojów i dodatków, które pozwolą rozkochać w sobie mieszkańca wyspy, z którym będziemy mogli się zaręczyć. Niestety interakcje z NPC nie są zbyt rozbudowane, mamy pewną pulę dialogów, które się powtarzają, więc ciężko zbudować prawdziwą więź. Możemy porozmawiać z nimi, dać ściśle określony prezent, bądź pożegnać. Nie ma miejsca na spontaniczność. Możemy mieć relacje romantyczne z maksymalnie sześcioma postaciami na raz.

Jedną z moich ulubionych czynności są dungeony. Przed wyprawą należy pamiętać, by przygotować odpowiednią ilość jedzenia, na wypadek, gdyby nasza postać zmęczyła się wydobywaniem szlachetnych kamieni, bądź walką z potworkami. Można zabrać też jeden z eliksirów, który nas wzmocni. Osoby, które nie czują się zbyt pewnie w starciach, będą mogły użyć wywaru czyniącego ich niewidzialnymi, dzięki czemu unikną potyczki.

Podsumowanie

Fae Farm to rolnicze RPG, która na początku może wydawać się irytująca i rozczarowująca. Jednak po przemęczeniu się przez trudny start, okazuje się tytułem pełnym zawartości, który wciąga na maksa. Farming sim oferuje mieszankę elementów znanych z popularnych produkcji typu cozy, takich jak Animal Crossing czy Stardew Valley, co sprawia, że ma wiele do zaoferowania dla różnych typów graczy. Oferuje wiele innowacji, takich jak ułatwienia w korzystaniu z narzędzi i wygodniejsze metody uprawiania roślin. Możemy także eksplorować dungeony, które dostarczają dodatkowej akcji. Mimo tych wad jest to gra, która zyskuje na wartości w miarę postępów, zachęcając do poświęcenia jej więcej czasu. Idealnie nadaje się do relaksu i może przyciągnąć różne typy graczy, od tych skoncentrowanych na akcji po tych, którzy lubią spokojniejszą rozgrywkę. Jeśli jesteś fanem gatunku farming sim i jesteś gotów przetrwać słabszy początek, warto dać Fae Farm szansę.

Sprawdź też: Assassin’s Creed Odyssey – recenzja gry. Malaka! To jest Sparta!

https://www.youtube.com/watch?v=npEtJClDmmA

Zalety

Bardzo estetyczna i kolorowa gra,
hodowanie zwierzątek,
dużo możliwości i aktywności,
gra sama dopasowuje przedmiot z ekwipunku do czynności,
przejrzysta mapa ułatwiająca nawigację,
dungeony.

Wady

Mało intuicyjny i wkurzający system łowienia, ryby nie są zainteresowane spławikiem, trzeba się naszarpać,
nudne i powtarzalne dialogi z mieszkańcami wyspy,
wolne tempo rozwijania farmy,
brak polskiej lokalizacji, słownictwo z farmy potrafi być problematyczne.

Za przekazanie gry do recenzji dziękujemy Nintendo Polska.

Najnowsze artykuły w kategorii gry

W Jądrze Ciemności-Recenzja A Plague Tale: Innocence
10cze

W Jądrze Ciemności-Recenzja A Plague Tale: Innocence

 Kataklizmy na świecie stanowią nieodzowny element ziemskiego ekosystemu, jednocześnie zmieniając…

Indika – recenzja gry – Meta horror, który chyba chce za bardzo
29maj

Indika – recenzja gry – Meta horror, który chyba chce…

Zapowiedzi Indiki obiecywały nam grę kontrowersyjną, jawnie krytykującą kościół oraz…

Helldivers 2 – Recenzja- Zachłyśnij się Demokracją!
27maj

Helldivers 2 – Recenzja- Zachłyśnij się Demokracją!

Przywdziej swoją zbroję, doczep pelerynę i ruszaj jako mieszkaniec Super…

Rise of the Ronin – recenzja gry – Męczące, nudne i mało angażujące doświadczenie
20maj

Rise of the Ronin – recenzja gry – Męczące, nudne…

Rise of the Ronin to kolejna gra, która udowodniła mi…