Poprzedni
Następny

Evil West – recenzja gry. Zakochałem się w diabelskim kowboju

Zabijanie wszelkich maszkar zawsze daje frajdę. Zwłaszcza gdy główny bohater ma kozacki kapelusz, skórzany płaszcz, a na ręce stylową rękawicę do likwidowania oporu wśród istot nieczystych.

Pierwsze minuty z Evil West to esencja westernu – mamy pościg za pociągiem, wulgaryzmy, kowbojów i wagony pełne zmutowanych potworów. Dobra, może ostatni element nie pasuje do filmów z Clintem Eastwoodem, ale jest on kluczowy dla produkcji od Flying Wild Hog. Czy połączenie Dzikiego Zachodu i walki z wampirami ma sens? Czy ludzka dusza to coś więcej niż tylko metaforyczna personifikacja człowieczeństwa? Czy nasz gatunek uczciwie zapracował sobie na pozycję dominującego gatunku? W sumie w Evil West znalazłem odpowiedź tylko na pierwsze pytanie, resztę wymyśliłem w trakcie prucia ołowiem do wszelkich maszkarad, które chciały skraść mi serce. Dosłownie. Wyrwanie go z piersi. I najpewniej jego pożarcie…

Evil West – recenzja gry. Zakochałem się w diabelskim kowboju

Czas na barową bójkę!

Evil West to trzecioosobowa strzelanka, gdzie trup ścieli się gęsto, a zabawy jest co niemiara. W tle mamy dosyć prostą historię – Instytut Rentiera zajmuje się likwidowaniem wszelkiego plugastwa, które chce za pomocą zębów, pazurów i szponów atakować ludzi. Ewentualnie pożywić się ich krwią. Dlatego William Rentier zebrał doświadczonych żołnierzy i utworzył elitarną grupę do wybijania wampirów. Jego syn Jesse – będący głównym bohaterem gry – jest jednym z najlepszych agentów polowych. Nic dziwnego, że to właśnie on musi stawić czoło poważnemu kryzysowi, jakim jest nowy, niebezpieczny rodzaj wampira o sile niespotykanej nigdy dotąd. Historia jest banalna i klasyczna, ale postacie są nieźle napisane, a do tego nie brakuje rzucania mięsem i żartów. Jak zwykle Flying Wild Hog nie próbuje tworzyć pompatycznej wizji świata. I dobrze, bo dzięki temu jest tutaj masa humoru. Nie znajdziemy tutaj poważnych życiowych tematów – od prości kowboje likwidujący wszelkie potwory.

Charakterystyczną cechą łowców są ich specjalne rękawice bojowe – te służą jako główna broń i posiadają parę przyjemnych dodatków jak szpony czy możliwość porażenia prądem nacierającego przeciwnika. I to właśnie walka wręcz zwykle rozwiązuje wszelkie konfliktowe problemy. Pod ręką mamy także pistolet, karabinek czy strzelbę, które uzupełniają typowo amerykański arsenał XIX wieku. Walki są toczone na małych, dość ciasnawych arenach, dlatego szybkie palce na klawiaturze są tutaj niezbędne – chwila nieuwagi i przeciwnicy oblezą nas jak mrówki cukier. Muszę przyznać, że walkę zaprojektowano nadwyraz soczyście i nie chodzi mi tylko o hektolitry krwi na ekranie. Czuć uderzenia rękawicą, podobnie jak strzelanie z karabinku czy poczęstowanie kogoś śrutem ze strzelby. Każde starcie to po prostu świetna zabawa.

Nie brakuje także pojedynków z bossami – tutaj mamy standardowe rozwiązania i Evil West nie wyróżnia się niczym szczególnym. Maszkara ma swoje ataki specjalne – jednych musimy unikać, inne przerwać. W odpowiednich momentach okładamy ją po pysku i tak aż do jej śmierci z powodu licznych obrażeń ciała. Szwendając się tu i ówdzie po mapie możemy także znaleźć nowe skórki do broni czy dla postaci. Nie wpływają one na nic innego jak na aspekt wizualny, ale to przyjemny dodatek pomiędzy likwidowaniem kolejnych zastępów sił nieczystych. Lokacje są ciasne i dosyć krótkie, ale duża intensywność starć powoduje, że nie jest to żadną wadą. Wolę takie rozwiązania niż wielkie i puste miejsca, gdzie ukryto dziesiątki niepotrzebnych znajdźek…

W trakcie zwiedzania świata zbieramy dolce oraz pozyskujemy doświadczenie – te dwie waluty umożliwiają rozbudowę naszego ekwipunku oraz odblokowanie nowych naprawdę przydatnych zdolności. To z kolei rozszerza nasze możliwości bitewne, bo wrogów jest całkiem szeroki wybór i każdy cechuje się swoimi atakami.

Wyjątkowy Dziki Zachód

Trzeba powiedzieć sobie szczerze – Evil West jest jak kowboj, czyli trochę taki niedomyty z niezadbanym zarostem, ale ma swój urok. Na pewno polska produkcja nie stanie w walce o GOTY w kategorii grafiki – o ile animacje postaci czy potworów wyglądają nader w porządku, tak tekstury krwi czy lokalizacji są mocno… wyjątkowe. Skutecznie braki graficzne potrafi ukryć ciemniejsze lokacje jak leże wampirów ukryte pod ziemią, no ale w takiej jaśnie oświetlonej rezydencji organizacji widać to dosyć wyraźnie. Co należy jednak pochwalić to przeciwników – ci są naprawdę obrzydliwi. Nie, nie chodzi mi o poziom ich wykonania! Chodzi o projekt ich wyglądu – powykręcane kończyny, dziwne narośle czy oryginalne wykorzystanie amerykańskich opowieści o potworach do tworzenia ich historii (kto lubi kryptozoologię, ten szybko wyłapie nawiązania). Artyści w domenie projektowania tego świata naprawdę nie mają sobie nic do zarzucenia, bo wyszły im naprawdę piękne maszkary.

Co najbardziej cieszy w produkcji Latających Dzikich Dzików to samoświadomość produkcji. Nie ma tutaj rozbudowanego, irytującego drzewka umiejętności, z których połowę i tak bym nie wykorzystywał, czy zbierania dziesiątek niepotrzebnych ubranek. Cała zabawa skupia się na walce i okazjonalnym kolekcjonowaniu elementów, które poszerzają uniwersum gry. I to jest świetne, bo do każdego poziomu można wrócić i ewentualnie uzupełnić brakujące znajdźki, jeśli jesteście fanatycznymi fanami lizania ścian.

Evil West to zacny przykład produkcji powstałej z miłości do gier. Ja obstawiam, że to było takie coś, że twórcy siedzieli przy whisky i któryś rzucił hasło “zróbmy grę o kowbojach, co strzelają do wampirów”, na co cała ekipa radośnie przechyliła szklanice i tak narodził się ten projekt. Flying Wild Hog po raz kolejny z resztą stworzyło tytuł, który ma po prostu bawić użytkownika, dokładnie tyle czasu, ile będzie on potrzebował. Rozwalanie wąpierzy i ich pomagierów daje frajdę, postacie są nieźle napisane, a fabuła, choć prosta, nawet wciąga.

Jak więc najlepiej podsumować Evil West? W sumie zrobił to za mnie Danny Trejo i myślę, że w tej materii najlepiej oddać mu głos.

Za przekazanie gry do recenzji dziękujemy agencji Kool Things.

Podziel się ze znajomymi:

Udostępniam
Udostępniam
Udostępniam

O NAS:

Chcesz być na bieżąco, a nawet wiedzieć więcej o grach, komiksach, serialach lub filmach? GraPodPada.pl jest miejscem, gdzie znajdziesz informacje tworzone przez pasjonatów dla… graczy, czytaczy i oglądaczy ! Reprezentujemy różne opinie, patrząc na popkulturę z wielu perspektyw! Dlatego codziennie spodziewaj się treści wysokiej jakości i odnajduj interesujące Cię recenzje i informacje. Grasz w to? GraPodPada.pl to miejsce dla Ciebie… to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected]