Reżyser znany z filmów Star Wars: Ostatni Jedi i serii Na noże nie szczędzi słów pod adresem sztucznej inteligencji. W wywiadzie udzielonym podczas promocji swoich najnowszych projektów Johnson otwarcie skrytykował rozwój i zastosowania AI w branży rozrywkowej. Jak sam przyznał, technologia ta nie przynosi korzyści twórcom ani widzom, a wręcz działa na niekorzyść całej branży.
Ostra krytyka sztucznej inteligencji
W rozmowie z dziennikarzami Johnson stwierdził wprost: „Tak, pieprzyć AI. To coś, co pogarsza wszystko w każdym możliwym aspekcie — nie rozumiem tego.” Według reżysera argument, że sztuczna inteligencja ma sens jako sposób na obniżenie kosztów dzięki pominięciu artystów, jest krótkowzroczny. „To ma sens w tym sensie, że można zaoszczędzić pieniądze, nie płacąc artystom — ale to wtedy nasuwa pytanie: co my właściwie robimy? Czy tego właśnie chcemy?” — dodał.
Johnson podkreślił, że jego krytyka nie wynika z niechęci wobec technologii per se, ale raczej z troski o rolę twórców w procesie powstawania filmów i rozrywki. Reżyser zauważył także, że wiele osób wciąż nie rozumie, w jaki sposób funkcjonuje współczesny przemysł filmowy i jakie są konsekwencje wykorzystania AI na dużą skalę. Zwrócił uwagę, że debaty wokół tej technologii często sprowadzają się do uproszczonych narracji, które nie oddają złożoności sytuacji.
W kontekście swojej współpracy z platformami streamingowymi Johnson zaznaczył jednocześnie, że ma pozytywne doświadczenia z partnerami biznesowymi. Choć uważa, że platformy te odgrywają ważną rolę we współczesnym krajobrazie filmowym, to jego zdaniem nie powinny one zastępować artystów technologią. Reżyser wyraźnie wskazał, że prawdziwa twórczość i humanistyczny wkład nie mogą być łatwo odtworzone przez algorytmy.
Wielu krytyków i twórców filmowych obserwuje obecnie rosnące wykorzystanie sztucznej inteligencji w produkcji treści i marketingu. W odpowiedzi na taką dynamikę Johnson wyraża obawy, że AI może nie tylko zmniejszać zapotrzebowanie na ludzkich artystów, lecz także obniżać jakość i różnorodność twórczości. Jego stanowisko wpisuje się w szerszą debatę w Hollywood i poza nią na temat granic i etycznych aspektów stosowania nowoczesnych technologii.
Źródło: hollywoodreporter
