Pyrkon jako festiwal fantastyki zdecydowanie polubił naśladowanie zmienności nurtów w polskiej fantastyce, gdzie kompromis jest niemożliwy – może występować tylko dominacja fantasy lub science-fiction. Po ubiegłorocznej edycji pełnej magicznych klimatów w tym roku nadszedł czas, by uderzyć w nieco bardziej kosmiczne, futurystyczne klimaty. Widać to szczególnie po zaproszonych gościach, czy zdominowaniu jednego z pawilonów przez odległą galaktykę. Nie zrozumcie mnie źle – fantastyka to bardzo szeroki gatunek, więc osobiście nie mam nic przeciwko temu, by w danym roku zanurzyć się przede wszystkim w jednej z jej gałęzi. Podobieństwo zjawisk było jednak zbyt zabawne, bym o nim nie wspomniał.

Chowajcie Grogu, Moff Gideon idzie!
Pozwolę sobie zacząć od aspektu, który przy każdej edycji Pyrkonu przyciąga chyba największą odwagę – goście, zwłaszcza ci, którzy przybyli na zaproszenie organizatorów. W sumie nie wiem, od którego z nich zacząć, bo sława najgłośniejszych nazwisk zdecydowanie wykracza poza samą fantastyczną bańkę. Jednym z najmocniejszych punktów programu była obecność Giancarlo Esposito – aktora, którego znamy przede wszystkim z roli Gusa Fringa w serialu Breaking Bad. W ostatnich latach przebił się jednak do świadomości zbiorowej jako Moff Gideon – czarny charakter z Mandalorianina polujący na Grogu i uprzykrzający życie tytułowemu najemnikowi. Na dokładkę jego głos możemy usłyszeć m.in. w anglojęzycznej wersji Cyberpunk: Edgerunners, a większość jego występów zgrabnie balansuje między charyzmą a chłodnym, wyrachowanym spokojem. Jego wizyta w Poznaniu nie polegała jednak tylko na podpisach czy zdjęciach. Fani mieli także okazję posłuchać jego występu na sesji Q&A, a ci, którzy nie zmieścili się na Sali, mogli obserwować jej przebieg na telebimie przed PCC.
Nie był to jednak koniec klimatów odległej galaktyki na tegorocznym Pyrkonie. Fani Gwiezdnych Wojen mieli szansę spotkać także dwóch innych, słynnych panów. Pierwszym z nich był Anton Lesser – aktor znany z Wolf Hall, Gry o Tron czy The Crown. W ostatnich latach do portfolio dołączył jednak znakomitą rolę majora Partagaza w obu sezonach Andora. Co ciekawe, nie ograniczał się do statycznego siedzenia na sesji Q&A czy w strefie autografów, lecz ochoczo wyruszył na zwiedzanie Pyrkonu, skupiając się mocno na strefie Gwiezdnych Wojen właśnie. Kevin J. Anderson również nie mógł usiedzieć w jednym miejscu. Jeszcze przed rozpoczęciem wydarzenia internet serwował mi jego entuzjastyczne posty dotyczące zwiedzania Poznania i poznawania polskiej kultury oraz kuchni. To kolejny, obok ciekawych książek ze starego kanonu, powód, by takiego osobnika lubić.

Pyrkon to nie tylko fantastyka
Pyrkon nie zapominał też o nauce. W tym roku w gronie gości pojawił się nie tylko dr Sławosz Uznański-Wiśniewski, astronauta rezerwowy Europejskiej Agencji Kosmicznej, ale także Eileen Collins – pierwsza kobieta pilotująca amerykański wahadłowiec, przedstawicielka poprzedniego pokolenia astronautów. Wydarzenia z ich udziałem były nie tylko okazją do poznania kulis współczesnej eksploracji kosmosu, ale też dowodem na to, jak bardzo fantastyka przenika się dziś z realnymi osiągnięciami nauki. Opowiadali oni o swojej drodze do pracy pośród gwiazd, ale także odpowiedzialności, bezpieczeństwie i pracy zespołowej. Dodatkowo dzielili się zakulisowym spojrzeniem na przebywanie na orbicie okołoziemskiej. Kluczowym momentem był jednak ich wspólny panel, na którym jako przedstawiciele dwóch pokoleń astronautów pokazywali, jak zmienia się technologia, misje, szkolenie załóg czy praca naukowa prowadzona podczas pobytu na orbicie. Ich doświadczenia pokazują, że kosmos przestaje być wyłącznie domeną science fiction, a staje się rzeczywistością, o której można porozmawiać z kimś, kto faktycznie jest jej częścią.

Uniwersum za uniwersum, świat za światem
Goście gośćmi, ale czym byłby Pyrkon bez różnorodnych stoisk i wystaw? Na pewno czymś znacznie uboższym. Jak co roku jeden z dużych pawilonów został niemalże po brzegi wypełniony wioskami fanowskimi, które stanowiły przekrój praktycznie przez wszystkie gałęzie fantastyki (i nie tylko). Wymienianie tych, które zapadły w pamięć, zacząć można choćby od wioski Dragon Age, przejść przez Wiedźminski Kasztel, by zakończyć swoją podróż, przed wielkimi Drzwiami Durina. Oczywiście nie brakowało też miejscówek nieco bliższych realnemu światu – np. stoiska związane z szermierką (europejską i japońską). Ciekawie wypadł także Fantastyczny UAM – nie tylko sprawnie pogodzili różne fikcyjne światy, ale też połączyli je z tym, czym uniwersytet zajmuje się przede wszystkim, czyli nauką. Nauką, której jak wiecie na Pyrkonie w tym roku zdecydowanie nie brakowało. Muszę również wspomnieć o strefie LEGO, w której jedna z ekip wystawiła stworzoną przez siebie makietę Placu Hierarchów w Novigradzie (Wiedźmin 3: Dziki Gon).
Oczywiście w pawilonie położonym nieco dalej również można było się natknąć na stoiska – tym razem takie, które oprócz tego, że cieszyły wzrok przechodniów, zgrabnie uszczuplały ich sakiewki, jeśli poziom ich odporności na urok był zbyt niski. Mowa tu bowiem o tzw. hali wystawców, czyli miejscu, w którym można było kupić prawie wszystko, czego dusza zapragnęła. Nie ukrywam – przez trzy dni zwiedzania Pyrkonu był to jeden ze stałych punktów moich podróży, dzięki czemu udało się uzupełnić swoje kolekcje (zwłaszcza książek) o kolejne poszukiwane tytuły. Organizatorzy sumiennie starali się zadbać, by uczestnikom na stoiskach nie zagrażał widok AI Slopu czy niebezpiecznie ostre przedmioty, jednak jak to przy imprezie o takiej skali – nie obyło się bez drobnych wpadek.

Czymże jest Pyrkon bez cosplayerów?
Nieodłącznym elementem Pyrkonu pozostali również cosplayerzy, którzy przez trzy dni zamieniali teren Międzynarodowych Targów Poznańskich w żywą galerię popkultury. Uczestnicy festiwalu mogli spotkać bohaterów filmów, seriali, gier, komiksów i anime, a kulminacją cosplayowych atrakcji tradycyjnie okazała się sobotnia Maskarada. Wypełniona po brzegi Sala Ziemi stała się sceną dla imponujących, często tworzonych przez wiele miesięcy kostiumów i widowiskowych występów, pokazujących, że cosplay na Pyrkonie jest nie tylko zabawą, ale także formą rzemiosła, performansu i fanowskiej sztuki. Tegoroczną edycję konkursu wygrała grupa Pou fanklub, która jako Charon, Hypnos i Nyx z gry Hades będzie reprezentować Polskę podczas przyszłorocznych mistrzostw świata Extreme Cosplay Gathering w Paryżu. Po raz pierwszy Maskarada była również tłumaczona na Polski Język Migowy, podkreślając otwartość i dostępność festiwalu dla wszystkich uczestników.

Graj muzyko!
Muzyka po raz kolejny okazała się jednym z najmocniejszych punktów programu Pyrkonu. Przez trzy dni festiwalu odbyło się aż 61 koncertów i widowisk muzycznych, a na scenach wystąpili m.in. Floor Jansen, LORDI, SKÁLD, SPYAIR, LUN8, Percival, Łydka Grubasa oraz Studio Accantus. Wielki finał stanowiło symfoniczne widowisko Tribute to Arcane: An Epic Symphony – jedyne w Polsce licencjonowane wydarzenie inspirowane serialem Arcane, które zgromadziło ponad stu artystów i po raz kolejny udowodniło, że Pyrkon jest miejscem, gdzie fantastyka spotyka się z muzyką na najwyższym poziomie.

Jest pole do poprawy
Pyrkon 2026 ponownie okazał się wydarzeniem, które trudno zamknąć w liczbach i programowych statystykach. Dla wielu uczestników, także dla mnie, był przede wszystkim okazją do spotkania znajomych z różnych zakątków Polski i spędzenia czasu w wyjątkowej, pełnej pasji atmosferze. Nie zabrakło również wartościowych punktów programu – szczególnie w pamięć zapadły prelekcje: zespołu Percival poświęcona muzyce w grach oraz wystąpienie prof. Dobosza o twórczości Tolkiena. Tegoroczna edycja nie była jednak pozbawiona zgrzytów. Już w piątek dał się odczuć problem z dostępnością wody pitnej, a część uczestników zwracała uwagę na nieprofesjonalne zachowania i niestosowne komentarze ze strony ochrony. Mimo tych niedociągnięć Pyrkon po raz kolejny udowodnił, że pozostaje jednym z najważniejszych i wyjątkowych świąt fantastyki w Polsce – miejscem, do którego wraca się nie tylko dla programu, lecz przede wszystkim dla ludzi i atmosfery.
