REKLAMA

Nagrywanie audiobooków wciąga – wywiad z Wojciechem Masiakiem

Jakub Trojanowski

Opublikowano: 29 czerwca 2026

Spis treści

Wojciech Masiak to głos doskonale znany miłośnikom fantastyki, choć jego dorobek wykracza daleko poza ten gatunek. Na swoim koncie ma zarówno współczesne bestsellery, jak i klasykę pokroju Frankensteina czy Nad Niemnem. To, co zaczęło się od amatorskich nagrań tworzonych dla znajomych, z czasem przerodziło się w pełnoprawną karierę lektorską. Sam żartuje, że choć na co dzień pracuje głównie przy audiobookach, bez problemu nagrałby nawet instrukcję obsługi żelazka. Prywatnie prowadzi także kanał poświęcony uniwersum Warhammera 40.000.

Ja trafiłem na jego twórczość za sprawą serii Level-Up – jednego z tytułów nurtu LitRPG, który w ostatnich latach zyskał w Polsce sporą popularność między innymi dzięki staraniom Wydawnictwa Insignis. To właśnie podczas tegorocznego Pyrkonu na stanowisku wspomnianego wydawnictwa miałem okazję spotkać się z nim osobiście i porozmawiać o kulisach pracy lektora oraz wyzwaniach związanych z ożywianiem książek za pomocą głosu.

W jaki sposób Pan trafił do tego gatunku LitRPG? Co Pan pomyślał, gdy Pan pierwszy raz zobaczył treść takiej książki?

REKLAMA

Trafiłem do wydawnictwa Insignis, polecił mnie autor, który wydał tam książkę Łukasz Czarnecki, który jest de facto w tej chwili tłumaczem, tłumaczem Primala. Tak się nawiązała nasza współpraca, że właśnie nagrałem książkę Łukasza Czarneckiego. Potem szef wydawnictwa stwierdził, że może byśmy coś zrobili ciekawego, takiego jak właśnie Droga Szamana.

To był szefa pomysł taki, żeby urozmaicić te nagrania, czy te komunikaty komputerowe, żeby były właśnie takie syntetyczne jak faktycznie komunikaty komputerowe. Ja bardzo lubię grać w gry, no i pomysł również mi się bardzo spodobał, więc jest to takie bardzo ciekawe urozmaicenie dla tego typu literatury.

Trochę uprzedził Pan moje pytanie, czy zdarza się grać w gry? W takim razie jakie gatunki przeważają?

Lubię grać w gry, głównie, jak to mówią, strzelanki. Ostatnio, ponieważ też interesuję się światem Warhammer 40.000, to akurat ostatnio nie mam za dużo czasu na granie. Ale ostatnio, jeśli coś mam jakiś czas, to poświęcam na Space Marine 2. Gramy z chłopakami na Discordzie, zazwyczaj gdzieś tam mamy kanał dźwiękowy, więc łączymy się, gadamy i w międzyczasie też sobie pogrywamy. A poza tym, czy jakieś gatunki? Nie, raczej strzelanki typu Doom, typu właśnie trzecioosobowe, pierwszoosobowe. Nie radzę sobie w strategie, zupełnie. Może mi się podobają, ale sobie w nie radzę. RPG też, ale trzeba trochę mieć więcej czasu na ten gatunek.

Doskonale wiem, jak to jest. Czy  mechaniki w książkach przedstawione, mechaniki z gier, czyli levelowanie, umiejętności itd., są łatwe do zinterpretowania w audiobooku, czy jednak trochę utrudniają tę pracę?

Nie, nie, bo bardzo mi się podoba ten gatunek i bardzo się w niego wczuwam. W tym sensie podoba mi się, więc to przychodzi dość łatwo. Muszę te komunikaty troszkę inaczej interpretować, ale całą resztę robi wtyczka, którą mam. Za każdym razem przy każdej jakiejś serii ustalamy z szefem, jaka ona ma być, ponieważ w Drodze Szamana jest trochę inna, tam w Świecie Przeistoczonych jest inna, teraz w Primalu też jest inna.

Czy zdarza się podczas nagrań wracać do poprzednich nagrań, np. do początku książki, żeby sobie przypomnieć, jak do danej postaci pan podchodzi, czy raczej gdzieś tak w pamięci zostaje więcej jak daną postać przedstawiać?

Staram się nie za bardzo interpretować. Są różne style interpretacji. Staram się być tak zwanym lektorem albo przezroczystym, albo białym, gdzie zostawiać słuchaczom własną interpretację.

Wiadomo, że gdzieś tam przy dialogach trzeba to troszkę rozróżnić, ale na ogół nie wracam do początku. Jak nagrywam, to nagrywam już jakby całość, więc nie muszę sobie przypominać, jak to tam brzmiało. No bo w miarę to jeszcze pamiętam.

Jedyne co, to, że jak nagram książkę to takim dziwnym trafem, nie wiem jak to się dzieje, że po prostu zapominam o czym ta książka była. Więc naprawdę czasem się zdarza tak, że nagram książkę, wiem, że mi się na przykład bardzo podobała, ale żeby jakieś takie większe szczegóły opowiedzieć z tej książki to nie. Po prostu zapominam.

A według Pana właśnie przy nagrywaniu książki, co jest takim najważniejszym elementem tego, żeby słuchacze mogli poczuć tą imersję?

To myślę, że zależy od tego, czy lektorowi się książka podoba, bo jeśli ja się świetnie bawię, tak jak wiele osób mówi, że świetnie się to słuchało, bo ja się świetnie bawiłem. Tak jak jest kilkanaście tomów Expeditionary Force, gdzie tam już jest 16 tomów, gdzie ja po prostu mam świetną zabawę, tak wiedzą, że książka mi się podobała, bo im się podobała. Tak samo Droga Szamana, Świat Przeistoczonych, czy Level Up, i teraz Primal Hunter.

To słychać, że się coś komuś podoba. Ostatnio rozmawiałem z jednym z lektorów, który dostał jakąś tam książkę do nagrania. I go pytałem. Mówię, jak tam ci się ta fantastyka podobała? On mówi, wiesz co, nie do końca, bo to trochę nie moje klimaty. I potem czytam różne komentarze właśnie, że ta książka to taka sobie, bo interpretacja lektora jest taka słabawa, bo jak on tego nie czuje, to i potem te słuchacze też tego nie czują.

Zatem bawi się Pan przy nagrywaniu. Czy są zatem takie sytuacje, że gdy pan nagrywa rozdział i zżera ciekawość, żeby dowiedzieć się, co jest w kolejnym?

Tak, tak, też, ale to też jest moja praca, więc to ja też… Ktoś powie, okej, siedzisz sobie w fotelu, nagrywasz, co to za praca? Z drugiej strony człowiek naprawdę się męczy i po nagraniu tam kilku rozdziałów, kilku godzin, czuję się naprawdę zmęczony.

Miewam, miewam, choć ostatnio właśnie z Primalem tak miałem, że w sumie 12 godzin prawie audiobooka tak mnie wciągnął, że nagrałem w trzy dni i to w weekend, bo miałem jakoś tak wolny i po prostu tak cisnąłem.  Chciałem dowiedzieć się, co będzie dalej, jak to będzie, co tam jeszcze, co tam w następnym rozdziale będzie.

A jak podchodzi Pan do sztucznej inteligencji w branży lektorów. Czuje Pan zagrożenie, czy ciekawość, w którą stronę to ewoluuje?  

W sumie różnie. To wszystko zależy od tego, który lektor, w którym miejscu swojej drogi jest, dlatego że ci najlepsi lektorzy, oni zostaną na pewno. Te systemy AI na chwilę obecną i przez najbliższy jakiś czas nie będą w stanie wyrazić emocji, które wyraża lektor, podczas nagrania, tak jak na pewno nie będzie mógł śpiewać, tak jak mi się zdarzyło w kilku książkach Expeditionary Force. Ci słabsi lektorzy, którzy są lektorami z doskoku, to nie jest głównym zajęciem. Myślę, że mogą się bać, ponieważ już w tej chwili dużo zleceń, które widziałem, że jakieś tam były takie dodatkowe, odpadło, ponieważ krótkie formy są faktycznie zastępowane przez AI. Mam nadzieję, że jeszcze długo AI nie zastąpi.

Widzę też takie pozytywne trendy, że ostatnio trafił do mnie autor, który widziałem, że nagrywał książki AI-em, po czym te same tytuły przyszedł do mnie i zlecił mi do nagrania, bo też branża musi się jakoś tam trzymać razem, bo wiem, że np. Audioteka zapowiedziała i tego się trzyma, że żadna książka nagrana przez AI nie będzie u nich w systemie i faktycznie wszystkie książki nagrane AI-em zostały wyrzucone. Zobaczymy, czy inne serwisy również pójdą w tę stronę.Więc no i to AI gdzieś tam będzie, ale ci najlepsi lektorzy zostaną.

Gdyby mógł Pan sobie wybrać jakiś świat, który Pan nagrywał, żeby tam zamieszkać, jest jeden taki, czy trudno by było się zdecydować?

Nie, myślę, że nie, myślę, że nie chciałbym, bo jakbym miał wybrać świat Warhammera 40,000 albo Barlyona, to może ten drugi jest tak przedstawiona w miarę sympatycznie, jeśli nie wychylałbym się z jakimiś przygodami, to można tam zamieszkać sobie, być NPC-em i nie mieć jakichś wielkich wymagań, to tak, ale myślę, że jednak zostałbym przy swoim świecie.

A gdyby trafił Pan do świata LitRPG, jaką klasę by Pan wybrał?

Trudne pytanie, właśnie zawsze się nagrywam, zastanawiam, co można by wybrać i tak dalej. Często się utożsamiam faktycznie z głównymi bohaterami, bo to gdzieś tam trochę taki nie tyle outsider, co jakoś taka osoba, która ma swoją ścieżkę. I ma jakieś tam swoje wybory.

Nie wiem, jaką klasą bym był. Jak gram w grach komputerowych, to często wybieram jakieś tam wsparcie, na przykład jak w Warhammerze z ciężkim bolterem, który po prostu odpala i napieprza do wrogów, to tak. Ale też gram klasą, która idzie mocno do przodu i nie trzyma się z tyłu, tylko idzie, atakuje, 

Czyli ogólnie mówiąc ofensywnie?

Ofensywnie tak, a z drugiej strony też mógłbym się trzymać gdzieś z boku.

To już teraz naprawdę ostatnie pytanie. Czy ma Pan jakąś wymarzoną książkę, którą by chciał Pan nagrać, ale jeszcze nie było ku temu okazji?

Tak. To było z czasów, kiedy dopiero się, że tak powiem, szkoliłem i czytałem tylko dla siebie. Czytałem Świat Dysku Terry’ego Pratchetta i bardzo zazdroszczę Maćkowi Kowalikowi, który jest lektorem tych książek. Bardzo mu tego zazdroszczę. Bardzo chciałbym móc kiedyś nagrać książki właśnie ze Świata Dysku.

Dziękuję za rozmowę!

Jakub Trojanowski

Student medycyny, prywatnie wielki fan papierowego wydania Gwinta. Od dziecka pochłaniam książki i filmy o różnorodnej tematyce. W wolnych chwilach, przy pracy lub nauce zawsze w tle wybrzmiewa klasyczną i filmową. Zarówno w grach, jak i w życiu lubię nieszablonowo podchodzić do problemów. Nie mam ścisłej czołówki ulubionych uniwersów, ale podium zajmują Władca Pierścieni, Wiedźmin i Mass Effect. Co nie znaczy, że z chęcią nie podyskutuję, chociażby o Asasynach goniących po dachach Szturmowców Imperium Galaktycznego.

REKLAMA

Rekomendowane artykuły

Przyjemność szukania inspiracji w środku – Wywiad z zespołem Percival Schuttenbach

Przyjemność szukania inspiracji w środku – Wywiad z zespołem Percival Schuttenbach

Czym różni się Nintendo Switch 2 od poprzedniej generacji?

Czym różni się Nintendo Switch 2 od poprzedniej generacji?

Pierwsze zdanie boli najbardziej. Jak pisać, żeby naprawdę coś napisać?

Pierwsze zdanie boli najbardziej. Jak pisać, żeby naprawdę coś napisać?
ewolucja mortal kombat

Ewolucja Mortal Kombat – od kontrowersji po globalną markę [FELIETON]

Ewolucja Mortal Kombat – od kontrowersji po globalną markę [FELIETON]
felieton o session a skate sim

Session: Skate Sim, czyli jak pokochać upadki [FELIETON]

Session: Skate Sim, czyli jak pokochać upadki [FELIETON]

Dla kogo powstało Funko Fusion?

Dla kogo powstało Funko Fusion?