REKLAMA

Coffie Simulator – recenzja gry PC. Koci terror kapryśnych klientów.

Sonia Moćko

Opublikowano: 17 marca 2026

Spis treści

 

Produkcja SakneDev wpisuje się w charakterystyczny styl pozycji PlayWay. Podobnie jak w kultowych tytułach Cooking Simulator czy Gas Station Simulator, rozgrywka polega na wykonywaniu realistycznych czynności zawodowych w formie gry komputerowej. Czy tak jak w przypadku innych tytułów giganta od symulatorów, Coffie Simulator podbił moje serce? Zapraszam do lektury!

Rozbudowane ustawienia twojego doświadczenia

Uruchamiając Coffie Simulator po raz pierwszy, miałam ochotę na spokojny i relaksujący symulator. Od początku urzekł mnie fakt, że wcielamy się w kociego baristę, do którego przychodzą koci klienci. Do tego urocza komiksowa kreska i kawowa kolorystyka. Co mogło pójść nie tak?

Tu na razie Umieralnia, ale będzie git kawiarnia…..

Już wybór poziomu trudności pokazał, że to nie będzie generyczna rozgrywka. Do wyboru mamy cztery różnorodne tryby. Przytulny kot dla graczy, którzy nie lubią stresu podczas gry, Zwykły barista, czyli normalny poziom rekomendowany dla większości graczy, Barista światowej klasy dla bardziej doświadczonych person, oraz tryb Zbuntowany kot, w którym jedna źle podana kawa kasuje cały dotychczasowy zapis.

REKLAMA

Nastawiona na pełen chill, wybrałam opcję numer jeden. Kolejnym krokiem była regulacja modyfikatorów trudności. Mogłam decydować o częstotliwości odwiedzin klientów, ich cierpliwości, tempie czasu zamówień, mnożniku dochodów, punktów doświadczenia czy reputacji. Dodatkowo mogłam wybrać tryb hardcore, z punktacją ważoną, gdzie jedna porażka kończy zapis, a także włączyć bądź wyłączyć liczniki czasu dla dialogów i zamówień. Już w tym momencie czułam się przytłoczona.

Początek gry i pierwsze kroki w kawiarni

Rozgrywka w Coffie Simulator rozpoczyna się od skromnego początku – gracz otrzymuje niewielką kawiarnię, która dopiero zaczyna swoją działalność. Musimy wybrać nazwę oraz logo. Możemy wygenerować losową nazwę – ja wymyśliłam nazwę Miauszop. Na początku lokal jest słabo wyposażony, a menu ogranicza się do podstawowych napojów, takich jak espresso, podwójne espresso czy tripletto. Pierwszym przedmiotem, który od razu rzuca się w oczy, jest mop. Nie wiedziałam, że już za chwilę stanie się moim najlepszych przyjacielem. Na pierwszego klienta musiałam czekać dość długo, zdałam sobie sprawę, że zaszalałam za bardzo z mnożnikami. Pierwszy kot zamówił średnie podwójne espresso bez mleka. Wbiłam zamówienie na kasie, pobrałam opłatę i wzięłam się za przygotowanie napoju bogów.

Wizyta burmistrza nie przebiegła zbyt optymistycznie. Na chwilę przed tragedią. Koloryzowane.

Przyznam bez bicia, że nie należę do kawoszy. Mój idealny napój to kawa rozpuszczalna z mlekiem. Tutaj musiałam się nauczyć obsługi sprzętu baristycznego. Zmielić ziarna, a następnie nabitą nimi kolbę włożyć do ekspresu i zaparzyć. Brzmi prosto, prawda? W praktyce zestresowałam się, bo nie wiedziałam, jaki jest kolejny krok, nie miałam poczucia, że samouczek prowadzi mnie za rękę, jak to zazwyczaj w produkcjach tego typu bywa. 

Wiłam się jak w ukropie, szukając kubków, które nie wiem dlaczego zostały umieszczone na kontuarze, gdzie klienci składali zamówienia. Usprawniło by to proces, gdyby znajdowały się bliżej stanowiska do przygotowania kawy. Za ladą zgromadził się już ogonek spragnionych klientów, a ja nie wiedziałam, jak wydać pierwsze zamówienie. Gdy dostrzegłam wydzielony kącik myślałam, że to już koniec, ale zamiast postawić napój, rzuciłam nim z całym impetem i obserwowałam rosnącą na podłodze kałużę z espresso. Nie tak wyobrażałam sobie przytulnego kota – pomyślałam wkurzona i wyłączyłam grę.

Nowa kawiarnia, nowy mental, nowa ja

Stwierdziłam, że zacznę wszystko od początku, nazywając moją nową kawiarnię jakże uroczą nazwą Umieralnia Cafe. Ze świeżą głową i nowym mentalem odkryłam, że po prostu w grze, żeby postawić napój musimy przytrzymać rzuć, a nie upuść. Logiczne, prawda? Samouczek też nie odpala się równolegle z wykonywanymi czynnościami, tylko musimy nacisnąć skip, żeby przejść do kolejnej informacji. Po odkryciu tych niuansów mogłam się przemienić w kocią maszynę do serwowania kawy! I gra zaczęła mi sprawiać niesamowitą przyjemność. W końcu poczułam sugerowaną przytulność rozgrywki.

A mówią, że koty to takie czyste zwierzęta.

Puchaci i wymagający klienci

Bogatsza w doświadczenie, nie skupiałam się obsesyjnie na serwowaniu, dzięki czemu mogłam się przyjrzeć uroczym klientom. Twórcy przygotowali ponad 500 unikalnych postaci, które odwiedzają kawiarnię i składają zamówienia. Odkrycie ważniejszych person w okolicy będzie odnotowywane na specjalnej liście. Patrząc na daną osobowość, musimy dopasować najlepszą z opcji dialogowych. Pierwszego dnia zapukał do mnie sam burmistrz, chwalący się dotychczasowymi osiągnięciami dla miasta. Niestety wybrane przeze mnie pytanie okazało się strasznym nietaktem, a urażony urzędnik poinformował mnie, że od hejtera kawy nie kupi.

Inną wtopę odnotowałam, obsługując miauczącego influencera, który zapytany o to, czy szuka czegoś aesthetic, bardzo miło oświadczył, że moja speluna zepsuje mu feed. Wielu kawoszy, zanim złożyło zamówienie, miało całą listę wymagań, za brak spełnienia których otrzymywałam realne groźby – od braku napiwku poprzez zniszczenie mojego lokalu w social mediach.

Na szczęście większość jest bardzo miła – spotkamy hipsterskie kotki, lękliwe i zagubione, miłośników ezoteryki głoszących wieści o nadchodzącym tajemniczym bycie, znajdą się też miłośnicy ekologii i zrównoważonego rozwoju, a także pupile na kofeinowym haju. Nasze ssaki różnią się nie tylko osobowością, ale również wyglądem. To miła odmiana po symulatorach, w których mamy pięć modeli postaci na krzyż.

Klient nasz pan…albo hejter…

Szkoda, że oprócz wybrania opcji dialogowej, nie ma możliwości na więcej interakcji z wpadającymi do nas sierściuchami, bo same postacie i ich humor są naprawdę ciekawe i czuje się niedosyt.

Reputacja w grze jest kluczowa, dlatego ważne jest, żeby należycie obsłużyć czworonożne bestyjki. Oprócz dialogów liczy się dokładność i tempo pracy. Początkowo zamówienia są proste, ale już po kilku dniach w grze pojawiają się bardziej skomplikowane napoje, wymagające kilku etapów przygotowania, a potem dochodzi jedzenie. Z czasem zaczyna się większe eksperymentowanie. Dużym udogodnieniem jest wycofywanie pozycji z menu, jeżeli w danym momencie nie mamy składników bądź narzędzi do ich przygotowania. Pozwala to uniknąć niezadowolonych miałczyńskich.

Szybko stałam się królową napiwków, a reputacja mojego przybytku stale rosła, między innymi przez to, że ktoś wspomniał o Umieralnia Cafe w internecie. Nie upuściłam już żadnej kawy, ale mop był moim nieodłącznym atrybutem, bo goście zachowywali się, jak na zwierzęta przystało – po wypiciu kawy, rzucali kubki na podłogę i odciskali wszędzie łapki.

Zarządzanie kawiarnią

Oprócz samego przygotowywania kawy, gracz musi także zarządzać biznesem. W praktyce oznacza to: kupowanie nowych składników i ziaren kawy, kontrolowanie zapasów, inwestowanie w nowe maszyny i sprzęt, dekorowanie i rozbudowę lokalu.

Gra posiada polską wersję językową, i o ile kocie dialogi są przetłumaczone bezbłędnie i z pazurem, tak nazwy przedmiotów są niezbyt intuicyjne. Papierowe kubki to „pudełko na kubki papierowe”, a wieczka do kubka to „pudełko w miękkiej oprawie”.

To tu dzieje się magia.

Pamiętacie, jak narzekałam na rozmieszczenie kubków? Na szczęście mogłam zmienić ich ustawienie w trybie budowania. Dzięki temu stworzyłam sobie funkcjonalną przestrzeń roboczą.

W Badaniach Coffe OS za zdobyte punkty doświadczenia możemy odblokować nowe przedmioty, przepisy, meble, umiejętności i wiele więcej.

System ekonomiczny w grze jest dość prosty, ale dobrze oddaje ideę prowadzenia małej firmy gastronomicznej.

W miarę postępów gracz może rozbudowywać swój lokal. Możliwe jest kupowanie nowych ekspresów, ulepszanie wnętrza czy rozszerzanie menu o bardziej skomplikowane napoje. Dzięki temu gra oferuje poczucie progresji – mała kawiarnia stopniowo zamienia się w popularny lokal, przyciągający coraz więcej klientów.

Gra powstała na silniku Unity. Nie zauważyłam w niej bugów ani glitchów, jedynym moim zastrzeżeniem jest, że kiedy patrzyłam na kocich klientów pod pewnym kątem, to ich oczy były źle zaanimowane i nienaturalnie wybałuszone.

Podsumowanie

Coffie Simulator to typowy przedstawiciel symulatorów wydawanych przez PlayWay – prosta, ale wciągająca gra pozwalająca wcielić się w kociego baristę. Produkcja skupia się na realistycznym przygotowywaniu kawy, obsłudze klientów i rozwijaniu własnej kawiarni.

Idealna kawa? Tylko taką sprzedajemy!

Największymi zaletami tytułu są relaksująca atmosfera, przyjemna oprawa wizualna, wyróżniająca na tle konkurencji, oraz miły system przygotowywania napojów. Sprawdza się szczególnie dobrze jako spokojna symulacj z satysfakcjonującą progresją. Potrzebowałam czasu, żeby oswoić się z mechanikami gry, ale gdy to nastąpiło, to bawiłam się naprawdę świetnie.

Mimo drobnych wad Coffie Simulator jest ciekawą propozycją dla fanów symulatorów pracy i prowadzenia własnego biznesu. Jeśli ktoś lubi spokojne gry ekonomiczne z łaskawą ekonomią, to warto, żeby się zaznajomił z tą kocią kawiarnią.

 

ZALETY +

WADY -

Sonia Moćko

Dziennikarka z wykształcenia, kinomanka z zamiłowania odkąd mając kilka lat, trafiłam na niedzielny cykl "Kocham kino" na kanale drugim Telewizji Polskiej. Oceniłam na filmwebie ponad 4 tysiące filmów, 600 seriali i prawie 200 gier. Paragracz. Byłam normalna 3 koty temu. Ubóstwiam Baby Yodę i Sailor Moon. Ulubione platformy to Nintendo Switch i Xbox. Kolekcjonuje retro Barbie. Na Instagramie jako @matkapraskaodkotow.

REKLAMA

Rekomendowane artykuły

Vampire Therapist – recenzja gry PS5. (Nie)życie warte przeżycia.

Vampire Therapist – recenzja gry PS5. (Nie)życie warte przeżycia.

Nie tylko świat tutaj umiera, ale także tempo akcji oraz system walki. Recenzja GreedFall: The Dying World 

Nie tylko świat tutaj umiera, ale także tempo akcji oraz system walki. Recenzja GreedFall: The Dying World 

Zrobiło mi się gorąco, ale nie z powodu wciągającej opowieści. Recenzja Dragonkin The Banished 

Zrobiło mi się gorąco, ale nie z powodu wciągającej opowieści. Recenzja Dragonkin The Banished 

The Sims 4: Królewskie dziedzictwo – recenzja gry. Wyższe sfery oznaczają duże afery!

The Sims 4: Królewskie dziedzictwo – recenzja gry. Wyższe sfery oznaczają duże afery!

Nie aż tak straszna Czarownica – recenzja książki Wicked 

Nie aż tak straszna Czarownica – recenzja książki Wicked 

Małpi król. Zamieszanie w Niebiańskim Pałacu — recenzja komiksu — Jak (nie) adaptować klasyki?

Małpi król. Zamieszanie w Niebiańskim Pałacu — recenzja komiksu — Jak (nie) adaptować klasyki?