Nadchodzący film The Mandalorian and Grogu ma rozpocząć nowy etap w historii „Gwiezdnych wojen”. Według szefa Lucasfilm Dave’a Filoniego produkcja powstaje w zupełnie innych realiach niż „Star Wars: VII – Przebudzenie mocy” z 2015 roku. Twórca podkreśla, że nowy projekt nie musi spełniać tak dużych oczekiwań związanych z otwieraniem całej filmowej trylogii.
Nie jak jak „Przebudzenie Mocy”
Filoni zwraca uwagę, że sytuacja marki jest dziś zupełnie inna niż dekadę temu. W tamtym czasie „Przebudzenie Mocy” musiało wprowadzić nową sagę kinową, przedstawić zupełnie nowych bohaterów i jednocześnie przekonać do siebie fanów po latach przerwy. Nowy film osadzony w świecie „The Mandalorian” nie stoi przed tak trudnym zadaniem. Opowiada historię postaci, które widzowie już dobrze znają z serialu Disney+.
Jak podkreśla twórca, właśnie dlatego produkcja może skupić się przede wszystkim na przygodzie i relacji głównych bohaterów. „Episode VII było zupełnie innym przedsięwzięciem” – tłumaczy Filoni. Dodaje także: „Jesteśmy teraz w zupełnie innej erze Star Wars”. W jego ocenie daje to filmowi większą swobodę narracyjną i pozwala traktować go jako rozwinięcie istniejącej historii, a nie fundament całej nowej sagi.
Według Filoniego The Mandalorian and Grogu ma być przede wszystkim celebracją popularnego duetu łowcy nagród i tajemniczego dziecka znanego fanom jako Grogu. Film ma rozbudować wątki rozpoczęte w serialu i kontynuować historię znaną z produkcji telewizyjnych osadzonych w okresie Nowej Republiki.
Premiera obrazu planowana jest na 22 maja i będzie to powrót „Gwiezdnych wojen” na duży ekran po kilkuletniej przerwie. Twórcy liczą, że znane postacie i bardziej kameralna historia pozwolą rozpocząć nowy rozdział filmowego uniwersum bez presji, która towarzyszyła premierze „Przebudzenia Mocy”.
Źródło: IGN
