REKLAMA

Ćwierć wieku piłki – Felieton

Kamil Wandzel

Opublikowano: 12 stycznia 2026

Spis treści

Czy da się połączyć dwie pasje w jedną? Tak. Ja łączę je już od ponad ćwierć wieku, z przerwami większymi lub mniejszymi – piłka i gry komputerowe. Fifa (aktualnie FC) towarzyszy mi od roku 2000, kiedy to pierwszy raz stworzony przeze mnie piłkarz biegał po wirtualnych boiskach.

Ćwierć wieku brzmi poważnie, 25 lat wcale nie jakoś lepiej. Czy zmarnowałem czas, grając w „tę samą grę” przez tyle lat? Zapraszam do lektury.

Pierwszy gwizdek

Ćwierć wieku piłki – Felieton | zdjęcia własne

Początek mojej przygody to w sumie przypadek. Starsze rodzeństwo grało, więc i ja chciałem spróbować. Oglądałem już pierwsze mecze w telewizji i coraz bardziej interesowałem się piłką, a gra tylko potęgowała to uczucie. W roku 2000 były inne kanony piękna, szczególnie tego graficznego, i ta Fifa była piękna – w mojej głowie nadal jest. Widziałem i rozpoznawałem od strzału największe gwiazdy piłki ówczesnych czasów. Sterować nimi to było coś cudownego – Zidane czy Rivaldo grający tak, jak ty im każesz – to było uczucie nie do opisania. Paradoksalnie gra przyczyniła się do zwiększenia mojej aktywności fizycznej – sam chciałem zostać piłkarzem, aby stać się częścią wielkiej maszyny, jaką była Fifa.

REKLAMA

Kolejną odsłoną, która kompletnie zredefiniowała moje spojrzenie na wirtualną piłkę, było Fifa World Cup 2002. O MÓJ BOŻE! Korea i Japonia – i kosmiczne strzały piłkarzami z gwiazdką. Wygrałem te mistrzostwa chyba ze sto razy. W tym czasie nie istniała podstawowa odsłona gry – były tylko Mistrzostwa Świata. Tam pierwszy raz wygrałem mecz na najwyższym poziomie trudności i pierwszy raz pokonałem starszego brata. Dzięki tej odsłonie wszedłem na kompletnie inny poziom.

Nowy sezon, nowa Fifa – lecz nie tak legendarna, jak 2002 i nie tak znacząca, jak pierwsza, w którą zagrałem. Lecz nadal byłem wierny (z lekkimi skokami w bok z PES 4/5/6) i co roku skądś brałem nową odsłonę.

Pierwsza połowa za nami

Mamy rok 2013 – pierwsza konsola i kolejna Fifa. Pad – to była rewolucja, na którą czekałem. Poziom grania zmienił się drastycznie i jakby stał się dynamiczniejszy. Nie było już takich rewolucji graficznych, każda odsłona podobna do poprzedniej, lecz zawsze znajdował się powód do kupna gry. Zaczyna się kruszyć stara gwardia – piłkarze, na których się wychowałeś, coraz częściej są w słabszych klubach lub definitywnie kończą kariery. Na boisku od dawna nie ma Zizu, Ronaldo strzela dla Corinthians, a Beckham podbija Stany. Coś w tobie pęka – Fifa przestała dawać tak wiele radości jak w 2002 roku. Lecz kiedy widzisz w swoim składzie Casillasa, Eto’o czy Gerrarda, od razu wraca uśmiech na twoje usta i grasz z przyjemnością. Kupujesz kilka młodych talentów – Neymara czy Hazarda – i budujesz ekipę na lata. Nie myślę wtedy jeszcze o Ultimate Team, które kusi wieloma możliwościami, lecz bez odpowiedniej usługi nie mogę grać online.

Ćwierć wieku piłki – Felieton | zdjęcia własne

Dopiero gdzieś koło 2018 roku pierwszy raz wszedłem w świat online. Kilku znajomych i inna gra – wtedy już nie myślałem o piłkarzach kończących kariery, ale jedynie o tych z najwyższym tempem. Karty, mecze, punkty do rankingu – i świadomość, jak bardzo kiepskim jestem graczem.

Regulaminowy czas gry

Tutaj nastąpił zwrot akcji w mojej relacji z Fifą – nie kupiłem żadnej od 2019, wiedząc, że dostanę ją za darmo w usłudze Xbox Game Pass. Czekałem cierpliwie. Na tym etapie sezonu Ultimate Team szczodrze mnie obdarowywał kartami, więc składy nie miały już żadnego znaczenia, a karierę zawodnika lub menedżera zawsze zdążyłem rozegrać – szczególnie że wersje 19–24 nie różniły się praktycznie niczym dla kogoś, kto zaniechał profesjonalizmu na rzecz casualu.

Ćwierć wieku piłki – Felieton | zdjęcia własne

Dogrywka

Wtedy wchodzi ona – cała na biało – FC 26, oferująca mi ikony w trybie jednoosobowym. Znowu mogę mieć Torresa w swoim składzie i cieszyć się nostalgią. Z czasem grania odkrywałem wiele funkcji, które omijały mnie w poprzednich wersjach FC. Wprawdzie przeskoku graficznego nie było, a interfejs był żywcem wyjęty z poprzednich wersji, to funkcjonalność dużo dawała i czułem, że powoli odkrywam grę na nowo.

Mecz skończony

Fifa/FC towarzyszy mi przez zdecydowaną większość mojej przygody gracza – i to nie przypadek. Przeżyłem w niej wachlarz emocji: od euforii po wściekłość. Żadna gra nie żongluje tak moimi uczuciami jak jeden mecz w Ultimate Team. Wirtualne boisko to mój świat i nieważne, co będzie się działo – będę na nie wracać. Szczególnie że odnoszę wrażenie, iż odcięcie się EA od Fify wyszło im na dobre, a wprowadzenie ikon to brutalne zagranie na starych dziadach takich jak ja. Wydarzenia menedżera, archetypy czy dwa różne tryby rozgrywki jedynie utwierdzają mnie w przekonaniu, że FC będzie się zmieniać – a mi się te zmiany podobają.

 

Kamil Wandzel

Jako dziecko jadłem kamienie stąd moja miłość do krasnoludów, patrząc na żelazny tron, czekam na powrót króla, a wyglądając za okno, odruchowo rzucam na percepcję. To cały ja, lubię uciekać w światy pełne magii, czy to na kartach książek, czy za pomocą konsoli (mam zielone serce!) i robię to zawsze, kiedy mam wolną chwilę. A i pamiętajcie... KRASNOLUDEM SIĘ NIE RZUCA!

REKLAMA

Rekomendowane artykuły

W CIENIU SAMURAJSKIEGO MIECZA: DLACZEGO FEUDALNA JAPONIA WCIĄŻ NAS HIPNOTYZUJE?

W CIENIU SAMURAJSKIEGO MIECZA: DLACZEGO FEUDALNA JAPONIA WCIĄŻ NAS HIPNOTYZUJE?

Stargaze w Polsce – nowa platforma dla twórców! A wśród nich… grapodpada.pl

Stargaze w Polsce – nowa platforma dla twórców! A wśród nich… grapodpada.pl

Żal, który stworzył Silent Hill – felieton

Żal, który stworzył Silent Hill – felieton

CD-Action Expo – Indie Mania Show – Wywiady z twórcami gier niezależnych

CD-Action Expo – Indie Mania Show – Wywiady z twórcami gier niezależnych

Zawsze marzyłem o takiej karierze – Felieton pod pada – FC 26

Zawsze marzyłem o takiej karierze – Felieton pod pada – FC 26

Dni Fantastyki 2025 – relacja

Dni Fantastyki 2025 – relacja