Nieźle jak na oprycha z motocyklem! “Days Gone” – recenzja gry

Czy jadąc kiedyś samochodem lub motocyklem skończyło ci się paliwo? Znasz to uczucie, gdy musisz z kanistrem dojść do pobliskiej stacji benzynowej i jeszcze się wrócić? Jeżeli tak, to bardzo ci współczuję. Nie? To sięgając po ten “ekskluzywny tytuł” od Sony poczujesz gorzki smak rozczarowania, gdy wskaźnik paliwa spadnie do zera.

Days Gone wydawało mi się raczej średnią produkcją. Nie liczyłam, że od strony fabularnej zaskoczy mnie czymś nowym, ponieważ motyw postapo został już wyeksploatowany do granic możliwości. Początkowo myślałam, iż jedynym elementem wyróżniającym będzie horda, czyli kilkuset zombie zaciekle ścigających głównego bohatera. Cieszę się, że moje przewidywania okazały się błędne. Bend Studio wykreowało ciekawą przygodę, która w trakcie rozgrywki niejednokrotnie mnie zaskoczyła.

Screen z gry Days Gone

Harleyowcy kontra świrusy

Days Gone swoją premierę miało w 2019 roku, więc zapewne spora część konsolowych graczy zna tę historię. Akcja zabiera nas do Oregonu, dwa lata po wybuchu epidemii, która zmieniła większość ludzi w krwiożerczych świrusów (tak w tej grze zostały nazwane zombie). Głównym bohaterem jest Deacon St. Jones, który podczas ewakuacji miasta stracił kontakt z żoną. Od tamtej pory wraz ze swoim “bratem” Boozerem krąży pomiędzy pobliskimi obozami, pełniąc funkcję okolicznego łowcy nagród – walczy z potworami (w skórze ludzkiej lub zombie) i pomaga innym osobom. Wciąż jednak wraca myślami do swojej ukochanej, nie może pogodzić się z jej utratą. I kiedy traci już chęci do życia, nagle na niebie pojawia się śmigłowiec….

Historia w Days Gone nie jest może tak odkrywcza, jak w God of War czy Detroit: Become Human, jednakże z czasem coraz bardziej angażuje gracza na poziomie emocjonalnym. W grze znajduje się masa przerywników filmowych oraz linii dialogowych, z których możemy dowiedzieć się więcej o otaczającej nas rzeczywistości. Odpowiedź na podstawowe pytanie “jak do tego doszło?” dostajemy z czasem, a cała prawda wychodzi na jaw dopiero na samym końcu – a dokładnie po obejrzeniu specjalnej sceny po napisach. Wówczas poczułam, jakby ktoś dał mi po pysku.

Twórcy dodali także do swojej gry retrospekcje głównego bohatera, podczas których poznajemy “love story” Deacona i Sary. Uwielbiam ciekawe historie w dobrych grach, ale oglądając kolejne wspominki bohatera, z czasem zaczynałam się nudzić. Nie chodziło wcale o to, że protagonista był nieciekawy… Ale jak mówi porzekadło “co za dużo, to niezdrowo”. Być może twórcy na siłę chcieli wcisnąć wątki romantyczne, iż doprowadzili tym niemal do przesytu.

Screen z gry Days Gone

Horda? Horda! HOOOOORDA!!!

Przed wybuchem epidemii główny bohater był członkiem gangu motocyklowego. Nie jest więc zaskoczeniem, że w grze głównym środkiem transportu jest motocykl. Muszę przyznać, że jazda nim sprawiała mi ogromną przyjemność, jeżeli nie największą. Ani razu przez całą rozgrywkę nie użyłam “szybkiej podróży”, bo po prostu nie czułam takiej potrzeby. Ostatnio miałam tak przy Marvel’s Spider-Man, gdzie przemieszczanie się za pomocą sieci było przyjemnym doświadczeniem. Wracając jednak do Days Gone, podczas jazdy motocyklem warto także zwracać uwagę na warunki pogodowe, które mają spory wpływ na to, jak nasz pojazd porusza się po nawierzchni. Mgła powoduje znaczne zmniejszenie widoczności, a szybka jazda w deszczu czy śniegu nie należy do najlepszych pomysłów.

Co do systemu strzelania, nie jest on w żaden sposób odkrywczy, jednakże daje satysfakcję i czuć potęgę broni. Musimy liczyć się także z tym, że bohater może posiadać przy sobie tylko określoną ilość amunicji. Także, jeżeli kończą nam się magazynki, a za rogiem czai się horda… Najlepiej wtedy brać nogi za pas. I niech się za nami kurzy! Gorzej, jak wtedy skończy się też paliwo, albo wysiądzie nam silnik. Tak, znam to z autopsji.

Horda! Nasz największy wróg w całej grze. Jeżeli takowej uda się nas zaskoczyć i otoczyć naszego bohatera, to musimy liczyć się z rychłym zgonem. Wówczas nie ma znaczenia, który poziom doświadczenia posiadamy. I to jest świetne! Horda budzi w nas lęk, grozę i niepokój, ale w końcu przyjdzie nam się z nią zmierzyć. Dlatego potrzeba nam dobrego planu i rozeznania w terenie, aby rozprawić się z nią raz na zawsze. Twórcy wykonali świetną robotę, aby widok stłoczonych zombie zawsze budził w nas ogromne przerażenie.

To jednak nie wszystko. W tym świecie można zginąć na wiele sposobów – seria ze strzelby z bliskiej odległości, czy najechanie na minę zawsze kończy się śmiercią naszego bohatera. Rozciągnięta na drodze linka przez bandytów nie tylko uszkadza nasz pojazd, ale także sprawia, że będziemy musieli się z nimi skonfrontować. Do tego dochodzą snajperzy, którzy tylko czekają, aż pojawimy się na ich linii strzału. Deweloperzy postarali się, aby świat w Days Gone zmuszał nas do ciągłej gotowości poprzez stawianie przed nami kolejnych wyzwań. I chociaż pozbylibyśmy się wszystkich obozów łupieżców czy stref lęgowych, to nie jesteśmy w stanie zlikwidować całego zagrożenia.

Screen z gry Days Gone
Screen z gry Days Gone

Jeden z ciekawszych tytułów minionej generacji

Oczywiście Days Gone nie jest wolne od błędów. Trzeba jednak przyznać, że jak na grę z otwartym światem, liczba bugów jest znośna. Chociaż może to też wynikać z faktu, że twórcy od dnia premiery (czyli 2019 roku) skrzętnie łatali swoją grę, aby usunąć większe problemy. Warto także zwrócić uwagę na ścieżkę dźwiękową – chociaż nie jest ona tak rewelacyjna, jak w Horizon Zero Dawn czy The Last of Us, to pojawiające się podczas rozgrywki utwory Soldier’s Eyes i Days Gone Quite od tamtej pory towarzyszą mi podczas każdej jazdy samochodem.

Są takie historie, które na długo zapadają nam w pamięci. Wiedźmin 3: Dziki Gon, Detroit: Become Human czy Horizon Zero Dawn to tylko szczyt mojej listy, na którą składają się godne uwagi gry wideo. Czy Days Gone dołączy to tych zacnych tytułów? Oczywiście, ale gdzieś w pierwszej dwudziestce. Na pewno sama produkcja zapadnie mi głęboko w pamięci i jeszcze przez długi czas będę wracać do niej wspomnieniami. Tym bardziej że kiedy zaczęłam grać, to ogłoszono, iż nie powstanie druga odsłona. Bardzo tego żałuję, bo z przyjemnością powróciłabym do tego świata i zobaczyła, jak on się zmienił.

Agnieszka Michalska

Agnieszka Michalska

Jestem Agnieszka Pierwsza Tego Imienia, Władczyni Konsoli, Mistrzyni Padów, Najwyższa Bibliotekarka oraz Baronessa Kolekcji Figurek Funko POP! Obok gier na konsole od Sony i Nintendo Switch, uwielbiam także dobre książki fantasy, które pochłaniam z zawrotną prędkością. Prywatnie jestem pasjonatką czarnej kawy i białej czekolady.

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ
Agnieszka Michalska
Author: Agnieszka MichalskaJestem Agnieszka Pierwsza Tego Imienia, Władczyni Konsoli, Mistrzyni Padów, Najwyższa Bibliotekarka oraz Baronessa Kolekcji Figurek Funko POP! Obok gier na konsole od Sony i Nintendo Switch, uwielbiam także dobre książki fantasy, które pochłaniam z zawrotną prędkością. Prywatnie jestem pasjonatką czarnej kawy i białej czekolady.