Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia — recenzja filmu. Nie można tak po prostu wejść do Mordoru

Istnieje niewiele wybitnych produkcji, które królują na listach najlepszych filmów, a jednocześnie ujrzały światło dzienne po tym, jak moja skromna osoba przyszła na świat. Owszem, nie sposób zapomnieć o takich perełkach jak Interstellar, Incepcja czy Mroczny Rycerz, jednak tym razem chciałbym skupić się na pierwszym z filmów, które ponownie otwarły świat na twórczość J.R.R. Tolkiena, czyli na Drużynie Pierścienia. Czy zmiany w stosunku do materiału źródłowego, wprowadzone przez ekipę Petera Jacksona ułatwiły przyswojenie fantastycznego uniwersum? O tym i innych aspektach postaram się opowiedzieć w poniższym tekście.

Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia — recenzja filmu. Nie można tak po prostu wejść do Mordoru

Zabawa z dawna oczekiwana

Trzy z nich przypadły elfom, nieśmiertelnym, najmędrszym i najpiękniejszym ze wszystkich istot. Siedem Krasnoludom, górnikom i rzemieślnikom z górskich jaskiń. Dziewięć Pierścieni otrzymała rasa ludzi, którzy ponad wszystko pożądają władzy. W pierścieniach zaś została zaklęta moc i wola rządzenia każdą z ras. Ten oto monolog w wykonaniu Cate Blanchett otworzył w historii kina oraz popkultury  moim zdaniem jeden z najwspanialszych rozdziałów. A chodzi oczywiście o przeniesienie wydarzeń z dzieła znakomitego J.R.R. Tolkiena na duży ekran. Oczywiście wcześniej tego przedsięwzięcia podejmowano się już kilkukrotnie, (w wersji animowanej, szwedzkiego filmu, finlandzkiego mini serialu, a także niedawno odkrytej produkcji z komunistycznej Rosji), jednakże żadna z nich nie zagościła na dłużej w sercach i pamięci widzów. Dopiero nowozelandzki reżyser podjął rzuconą rękawicę i w 1997 roku rozpoczął wysiłki, by już 4 lata później ukazać światu Drużynę Pierścienia.

Trzech to już kompania

W skład obsady aktorskiej weszli zarówno młodzi aktorzy, dopiero zdobywający sławę, doświadczeni aktorzy, którym duży ekran nie był obcy, jak i wieloletni wyjadacze, którzy w filmach występowali już nawet od 50 lat. Rolę Froda Bagginsa, który z powodu spadku otrzymanego od wuja staje się główną osią wydarzeń we Śródziemiu, otrzymał Elijah Wood (Dzień Zagłady, Przygody Hucka Finna, Oliver Twist). W trudach podróży wspomaga go wierny Samwise Gamgee, grany przez Seana Austine’a (Goonies, Na ratunek, Stranger Things). W skład tytułowej drużyny pierścienia wchodzą również przedstawiciele innych Wolnych Ludów. Od dziedzica gondorskiego tronu, Aragorna, granego przez Viggo Mortensena (G.I. Jane, Cienka Czerwona Linia, Green Book), przez elfiego księcia Legolasa, który przyjął postać kreowaną przez Orlando Blooma (Helikopter w Ogniu, Troja, seria Piraci z Karaibów) po jednego z potomków Durina, krasnoluda Gimliego, którego postać kreuje John Rhys-Davies (Kopalnie Króla Salomona, Indiana Jones, Dolina Bogów).

Nie brakuje również przedstawicieli zakonu Istarich granych przez legendarnych już aktorów: Ian McKellen (seria X-Men, Kod Da Vinci, Ryszard III) jako Gandalf Szary oraz jedyna osoba z obsady, która miała szansę spotkać samego J.R.R. Tolkiena we własnej osobie, czyli Christopher Lee (Pies Baskerville’ów, Człowiek ze złotym pistoletem, Gwiezdne Wojny). Na ekranie ujrzeć możn również Seana Beanaw roli Boromira (Czas Patriotów, Goldeneye, Gra o Tron), Cate Blanchett (Rajska Droga, Aviator, Ciekawy Przypadek Benjamina Button’a) jako Lady Galadrielę, Hugo Weaving’a (seria Matrix, V jak Vendetta, Przełęcz Ocalonych) jako Elronda.

Pierścień rusza na południe

Na szczególną uwagę zasługują sztuczki wykorzystane, aby na ekranie hobbity oraz Gimli wydawały się znacznie niższe od pozostałych postaci. A było to szczególnie trudne, gdy aktor grający krasnoluda jest wyższy od odtwórcy roli Szarego Pielgrzyma. Oczywiście z pomocą w scenach z szerszymi ujęciami przyszło CGI i dublerzy o odpowiednim wzroście, ale co zrobić, jeśli przy jednym stole zasiąść ma Gandalf oraz Frodo? Odpowiedź to wymuszona perspektywa. Dzięki umieszczeniu aktorów w odpowiedniej odległości od mebli i siebie nawzajem oraz użyciu różnej wielkości rekwizytów, nawet gdy kamera zatacza łuk w jednym z pomieszczeń hobbiciej norki, nadal mamy wrażenie, iż różnica wzrostu między postaciami rzeczywiście jest ogromna. Komputerowe efekty specjalne niczym Boromir pod Amon Sul, nie ustępują pola tym bardziej praktycznym, serwując nam wielkiego trolla jaskiniowego towarzyszącego zgrai orków w Morii, czy też wykreowanego od zera jeszcze potężniejszego Balroga, który napędza strachu nie tylko Drużynie Pierścienia, ale również w pewnej części widzom.

Ogrom pięknej muzyki

Mało brakowało, by za aspekt muzyczny Drużyny Pierścienia i pozostałych odsłon trylogii odpowiadał polski wirtuoz muzyki filmowej, Wojciech Kilar, którego dzieła usłyszeć mogliśmy w Pianiście oraz Panu Tadeuszu. Ostatecznie za napisanie muzyki odpowiadał Howard Shore (Milczenie Owiec, Adwokat Diabła), który swoimi dziełami wpisał się już na stałe do popkulturowej świadomości. W jego wykonaniu ścieżka dźwiękowa do adaptacji dzieł Tolkiena jest prawdopodobnie najbogatszą w motywy, zostawiając daleko w tyle sagę Gwiezdnych Wojen. Kanadyjski kompozytor starał się, by jego utwory nie wpływały na odczucia widzów, lecz by swoją obecnością wspomagały prowadzenie narracji.

Doskonałym przykładem jest rozwijanie się motywu drużyny, w przyłączania się kolejnych członków. Własne tematy muzyczne otrzymały nie tylko poszczególne rasy, ale również miejsca, a nawet postacie. Ich nastrój jest równie różnorodny, co miejsca, przemierzane przez dziewięciu piechurów. Od spokojnego i sielankowego w Shire, przez pełen podniosłych tonów w Rivendell po mroczny i dynamiczny podczas walk i pościgów w mrokach Morii. Nie sposób nie wspomnieć również o pieśniach, które usłyszeć można w tle wydarzeń dziejących się za ekranie, z których większość wybrzmiewała w językach stworzonych przez Tolkiena. W większości z nich usłyszeć można takich członków obsady jak, Viggo Mortensen, Ian Holm czy Ian McKellen, jednak jako tło napisów końcowych zaserwowano wywołujący ciarki na plecach utwór May it Be, który skomponowała i wykonała Enya.

Wędrówka w ciemnościach

Oprawa filmu jest jednym słowem wspaniała, fantastyczne plenery Nowej Zelandii przeplatają się z misternie zaprojektowanymi wnętrzami, a mimo przeplatania się ogromu wątków żaden z nich nie pozostaje zawieszony w pustce. Ciekawym był również charakterystyczny efekt rozmycia stosowany w momentach, gdy Frodo zakładał na palec Jedyny Pierścień, przenosząc się jednocześnie do świata upiorów. Warto również zwrócić uwagę na świetnie wykorzystaną grę światłem, gdy Gandalf ujawnia swoją prawdziwą naturę podczas wypowiadania zaklęć lub gdy hobbity kryją się przed jednym z dziewięciu Nazguli. Drużyna Pierścienia to wspaniały przykład, że mimo postawienia na prawdziwe rekwizyty i plany zdjęciowe, nawet w dobie wszechobecnych komputerowych efektów specjalnych film nadal jest uznawany za jeden z najlepszych w historii kina.

Wiele spotkań

Wolne tempo filmu przez pierwszą godzinę seansu może wydawać się odstraszające, jednakże było potrzebne, by wprowadzić widzów do uniwersum (pamiętajmy, że trylogia Hobbita ujrzała światło dzienne ponad dziesięć lat później). Mimo poważnej  i czasem brutalnej atmosfery filmów znajdzie się również miejsce na odrobinę humoru, czy to w postaci sarkastycznych uwag i ripost Gandalfa, czy przekomarzania się między Hobbitami. Nie zabrakło również zwrotów fabularnych i nawiązań do wydarzeń dziejących się w Śródziemiu tysiące lat wcześniej, które obecne były w książkowym pierwowzorze. Moim zdaniem Drużyna Pierścienia doskonale wypełniła swoją funkcję, powodując, że dzieła Tolkiena już na dobre zakorzeniły się w popkulturze i świadomości ludzi. W wyniku tego dzisiaj łatwo natknąć się na mniejsze lub większe nawiązania do nich w innych produkcjach, a sławetne „You shall not pass” słyszał już prawie każdy widz, nawet jeśli nie miał jeszcze okazji obejrzeć filmu.

Podziel się ze znajomymi:

Udostępniam
Udostępniam
Udostępniam

NAJNOWSZE WPISY

O NAS:

Chcesz być na bieżąco, a nawet wiedzieć więcej o grach, komiksach, serialach lub filmach? GraPodPada.pl jest miejscem, gdzie znajdziesz informacje tworzone przez pasjonatów dla… graczy, czytaczy i oglądaczy ! Reprezentujemy różne opinie, patrząc na popkulturę z wielu perspektyw! Dlatego codziennie spodziewaj się treści wysokiej jakości i odnajduj interesujące Cię recenzje i informacje. Grasz w to? GraPodPada.pl to miejsce dla Ciebie… to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected]