REKLAMA

Two Hands Hospital Assistant Simulator – recenzja gry na PS5. Po śmierci pierwszego pacjenta jesteś tylko silniejszy.

Sonia Moćko

Opublikowano: 26 lutego 2026

Spis treści

Nowy tydzień to nowy symulator. Tym razem zabieram was do szpitala w Two Hands Hospital Assistant Simulator (nazwa tak długa, że zmęczyłam się samym jej napisaniem, hah!). Czy ten tytuł to bardziej nasz NFZ czy może Medicover przyjmujący celebrytki w ramach barteru? Zapraszam do lektury!

 

Czasami pierwsze wrażenie jest mylne

Jeszcze trochę i będę mogła powiedzieć, że na symulatorach zęby zjadłam. Obecnie jest to najczęściej ogrywany przeze mnie gatunek. Nic dziwnego, bo nie ma miesiąca bez nowych premier czy publikacji wersji demonstracyjnych nadchodzących świeżynek. Two Hands Hospital Assistant Simulator to dzieło studia Nostra Games, mającym na swoim koncie kilka mniej głośnych tytułów.

Miłośnicy leków będą czekać na Ciebie niczym groupies po koncercie Skolima na zapleczu.

Pierwsze wrażenie nie było zbyt dobre. Nie przepadam za takim rodzajem grafiki, wolę bardziej klasyczne i realistyczne symulatory. Do tego doszło przytłoczenie kolorami i przepełnionym interfejsem. Będąc osobą neuroatypową, przy zbyt dużej ilości tekstu czuję się przebodźcowana. Pierwsze minuty patrzenia na to, co się dzieje, dawały mi odczuć, że nic z tego nie będzie. O ile prywatnie porzuciłabym grę, tak przy recenzji w ramach redaktorskiej rzetelności taka opcja nie wchodzi w grę. I bardzo się cieszę, że nie miałam możliwości odpuścić, bo po chwili odnalazłam się w swoich obowiązkach i przez parę godzin bawiłam się świetnie.

REKLAMA

Ciężkie życie pielęgniarza

W Two Hands Hospital Assistant Simulator wcielamy się w pielęgniarza, który jest odpowiedzialny za kwalifikację pacjentów na oddział. Przyjęcia bądź odrzucenia dokonuje na podstawie karty zdrowia, na której mamy temperaturę, kondycję fizyczną i ewentualne objawy bądź wskazania do dalszej diagnostyki. To my decydujemy również o kolejności przyjęć i ewentualnych priorytetach. W zakamarkach recepcji mogą również czaić się szemrani panowie, oferujący dobrą cenę za sprzedaż leków na czarnym rynku. Wchodząc w ten biznes, kładziesz na szali reputację placówki. Jeżeli ustalisz zbyt wysoką cenę, niedoszły klient nie omieszka poinformować cię o tym, że doniesie na ciebie do odpowiednich organów. Stwierdziłam, że to mało intratny biznes. Kilka razy sprzedałam leki w ramach questów, które gra podsuwa nam co jakiś czas. Dzięki temu dostałam zastrzyk gotówki, który mogłam przeznaczyć na zakup kolejnych zasobów i modernizację kliniki.

To tu gromadzisz mikstury zwiększające HP pacjentów.

Po przyjęciu, pacjent trafia do swojego łóżka, gdzie trzeba pobrać od niego próbki do badań laboratoryjnych w celu wystawienia diagnozy. Po otrzymaniu wyników, przychodzi czas na wdrożenie leczenia – do wyboru dostajemy trzy propozycje substancji, przy każdej z nich procentowo mamy określone ryzyko wystąpienia uczulenia. Najbezpieczniejsze są zazwyczaj ziołowe preparaty, które przy okazji są również najdroższe. Moją strategią było właśnie kupowanie najbardziej kosztownych pozycji, tak żeby zminimalizować zagrożenie życia. Chociaż im droższe leki kupimy, tym mniej zarabiamy na pacjencie, to i tak wychodziłam na swoje. Leki i świadczone usługi kosztowały mnie 360$, zaś pacjent na recepcji uiszczał fakturę w wysokości 720$. Witaj, słodki kapitalizmie usług medycznych.

Memento mori

Czasami jednak statystyki zawodzą i nasz podopieczny znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Albo znajdziemy odpowiedni lek albo jego parametry życiowe zaczną gwałtownie spadać – trzeba więc działać szybko! Za pierwszym razem spanikowałam i nie wiedziałam co mam robić. W najśmielszych marzeniach nie przypuszczałabym, że do zwalczenia wysokiej gorączki potrzebna jest gaśnica proszkowa. I tak oto zmarł Robert Garcia. Mój jedyny utracony pacjent. Po jego odejściu uruchomiłam mechanizm adaptacyjny, tłumacząc sobie, że chociaż pierwszy zmarły na dyżurze to trauma, to od teraz będzie tylko łatwiej zarządzać moimi emocjami. Wszystko po to, by być jak najbardziej pomocnym i profesjonalnym asystentem w Sonisia Medical. Tak, bywa mi smutno, gdy coś się dzieje NPC w grze.

Morfologia i jej wyniki to Twój chleb powszedni.

Ledwo zauważalny progress

Smutek nie trwał zbyt długo, bo gra postawiła dać mi za zadanie utylizację zwłok Roberta. Za spalenie ich w krematorium, mieszczącym się w kostnicy na piętrze –1, zarobiłam 80$. Niestety, gdy jest się jedynym asystentem na zmianie, to nie ma czasu na sentymenty, trzeba działać. Po paru godzinach stwierdziłam, że progres rozgrywki jest ledwo zauważalny. Maksymalnie odblokujemy dwa dodatkowe laboratoria i kilkanaście szpitalnych sal, ale co z tego, jak nie możemy rozwijać naszego personelu tak, żeby przejął chociaż część obowiązków. Można by jeszcze dodać tryb co-op, wtedy było by łatwiej, ale w sumie, nawet przy kooperacji po jakimś czasie nie byłoby motywacji do dalszego działania.

Chociaż John Taylor ma dopiero 22 lata, to życie odcisnęło na nim piętno w postaci zapalenia trzustki, zapalenia wątroby i anemii. Ach te studenckie czasy!

Nasz rola sprowadza się do zebrania probówek i włożenia ich do maszyny, witania i kwalifikowania pacjentów na oddział oraz dbania o zaopatrzenie, rozbudowa sal, zakup leków czy automatu do kawy. Ciężko rozwijać karierę w takim środowisku. Jedni pacjenci zdrowieją, następni przychodzą na ich miejsce. Krąg życia się zamyka. Przez pierwsze 3,5 godziny byłam naprawdę wkręcona w gierkę, ale nagle zdałam sobie sprawę, że teraz to tylko grind. Pacjent zamiast jednego czy dwóch badań próbek, jak to było na początku, teraz potrzebował nawet sześć. Konieczność latania po piętrach w celu diagnostyki wydłużała cały proces obsługi oraz kuracji. Chorzy potrzebowali coraz więcej medykamentów, których zakup podlegał limitom. Na dodatek najbezpieczniejsze preparaty kończyły się w tym samym momencie. 

Podsumowanie

Two Hands Hospital Assistant Simulator swoją długością i rozbudowaniem przypomina bardziej demo niż pełnoprawny symulator. Jest to raczej jedna z tych krótszych gierek. Graficznie i interfejsowo nie przypadła mi do gustu, ale broni się dużą immersją pielęgniarskiego fachu, gdy gracz dwoi się i troi by uratować ludzkie zdrowie i życie. Nie żałuję ogrania tytułu, jednak gdybym miała się na niego skusić, to tylko przy okazji naprawdę sporej obniżki.

Krąg życia gracza. Może uśmierciłeś pacjenta, którego zwłoki obsiadły muchy, ale za to zdobyłeś nowy kamień milowy jeżeli chodzi o trofki. Chapeau bas!

 

Trailer: 

 

Sprawdź także: Contraband Police – recenzja gry. Hola, hola będzie kontrola!

ZALETY +

WADY -

Sonia Moćko

Dziennikarka z wykształcenia, kinomanka z zamiłowania odkąd mając kilka lat, trafiłam na niedzielny cykl "Kocham kino" na kanale drugim Telewizji Polskiej. Oceniłam na filmwebie ponad 4 tysiące filmów, 600 seriali i prawie 200 gier. Paragracz. Byłam normalna 3 koty temu. Ubóstwiam Baby Yodę i Sailor Moon. Ulubione platformy to Nintendo Switch i Xbox. Kolekcjonuje retro Barbie. Na Instagramie jako @matkapraskaodkotow.

REKLAMA

Rekomendowane artykuły

Cleaning simulator – recenzja gry na PC. Taki symulator to czysta przyjemność.

Cleaning simulator – recenzja gry na PC. Taki symulator to czysta przyjemność.

Towerborne – Recenzja Gry – Asy w rękawie, ale tylko przy stole dla czterech

Towerborne – Recenzja Gry – Asy w rękawie, ale tylko przy stole dla czterech

ŻAŁOBA ZAPISANA W CISZY – RECENZJA FILMU HAMNET

ŻAŁOBA ZAPISANA W CISZY – RECENZJA FILMU HAMNET

Rogue Sun. Knight Sun. Tom 3 – recenzja komiksu – Przeszłość, która nie daje o sobie zapomnieć

Rogue Sun. Knight Sun. Tom 3 – recenzja komiksu – Przeszłość, która nie daje o sobie zapomnieć

Deadpool Samuraj Tom 1 – recenzja komiksu – Kiedy najemnik trafia do Kraju Kwitnącej Wiśni

Deadpool Samuraj Tom 1 – recenzja komiksu – Kiedy najemnik trafia do Kraju Kwitnącej Wiśni

Resident Evil 2 (2019) – recenzja gry – Survival horror z najwyższej półki

Resident Evil 2 (2019) – recenzja gry – Survival horror z najwyższej półki