Po premierze finałowego odcinka Stranger Things w internecie rozgorzała dyskusja o rzekomo tajnym, dodatkowym epilogu. Fani zwolennicy teorii tzw. „Conformity Gate” twierdzili, że to, co widzowie zobaczyli, było złudzeniem stworzonym przez antagonistę Vecnę, a prawdziwy finał został ukryty i miał się pojawić później. Te spekulacje doprowadziły do setek wpisów w mediach społecznościowych i intensywnej debaty wśród widzów.
Serial naprawdę się skończył
Jednak jeden z głównych aktorów serialu, Caleb McLaughlin, który w Stranger Things wcielał się w Lucasa Sinclaira, zdecydowanie odrzucił te teorie. W rozmowie z The Hollywood Reporter McLaughlin przyznał, że początkowo uważał koncepcję “Conformity Gate” za „głupią”. Jak stwierdził: „Na początku myślałem, że teoria ‘Conformity Gate’ była głupia. Rozumiem, że ludzie chcą żyć w tym optymistycznym miejscu, w stylu: ‚Och, chcemy więcej Stranger Things’, ale serial się skończył, ludzie. Powiedziałem: ‘Ludzie, to koniec. To już 10 lat. Byliśmy pełnoprawnymi dziećmi, a teraz jesteśmy pełnoprawnymi dorosłymi i nie potrzebujemy więcej nas.’”
Aktor podkreślił, że zakończenie jakie widzowie zobaczyli – które obejmuje epilog z bohaterami przy grze Dungeons & Dragons – było świadomym wyborem twórców. McLaughlin dodał, że to sceny powrotne do pierwszego sezonu, które podkreślają pełne koło narracji i pozostawiają serię z jasnym przesłaniem. „Zaczęliśmy w sezonie pierwszym od gry w Dungeons & Dragons, i tak właśnie skończyliśmy. To, jak Mike opowiada historię, i jego zdolność pisania jest tym, jak powinno się to skończyć.”
Gwiazda serialu zwrócił także uwagę na intencje twórców – braci Duffer, którzy według niego chcieli, aby zakończenie odzwierciedlało ducha całego serialu. Jak McLaughlin zaznaczył, pozostawienie fanów z pozytywnym przesłaniem było kluczowe dla zachowania tego, co przez lata reprezentowała seria. „Twórcy, nasi wspaniali, niesamowici twórcy chcieli zostawić wszystkim ten poziom optymizmu, który serial zawsze dawał ludziom.”
W kontekście samej postaci Eleven (Millie Bobby Brown) McLaughlin nie pozostawił wątpliwości. Gdy zapytano go o jej los po finałowym odcinku, odparł krótko: „Ona odeszła. Przepraszam. Myślę, że wyparowała.” – co oznacza, że uważa finałową śmierć Eleven za ostateczną, a nie ukrytą część narracji.
Pomimo entuzjazmu części fanów, którzy nadal wierzyli w alternatywne zakończenie, stanowisko McLaughlina i wypowiedzi twórców jasno wskazują, że serial Stranger Things zakończył swoją historię wraz z opublikowanym finałem, a pomysł o dodatkowym „sekretnym odcinku” nie znajduje potwierdzenia.
Źródło: hollywoodreporter
