Po wprowadzeniu w arkana imperialnej władzy, drugi tom Rodu Corrinów wrzuca nas w sam środek narastającego chaosu. Brian Herbert i Kevin J. Anderson kontynuują domykanie wątków poprzedzających kultową powieść Franka Herberta. Czy środkowa część finałowej trylogii prequeli utrzymuje tempo, czy jedynie buduje grunt pod wielki finał?
Ponownie za polskie wydanie odpowiada Non Stop Comics. Album kontynuuje format poprzednika – otrzymujemy solidną, twardą oprawę i wysokiej jakości papier, co przy 112 stronach stanowi godne dopełnienie kolekcji na półce każdego fana uniwersum.
Szaddam IV i eskalacja konfliktu
W drugim tomie polityczne intrygi Szaddama IV nabierają niszczycielskiej siły. Imperator, dążąc do absolutnej dominacji, eskaluje tzw. Wojnę Przyprawową, mając nadzieję, że wyjdzie z niej jako jedyny zwycięzca kontrolujący zasoby galaktyki. Fabuła koncentruje się na kilku kluczowych osiach:
- Projekt Amal: Na planecie Ix trwają makabryczne eksperymenty Tleilaxan nad syntetyczną przyprawą. Widzimy tu brutalność i desperację, które mają na celu uniezależnienie Imperium od Arrakis.
- Wątek Atrydów: Książę Leto kontynuuje ryzykowne starania o przywrócenie rodu Verniusów na Ix, nieświadomy skali zagrożenia płynącego z projektu Amal. Jednocześnie na Kaitainie Jessica przygotowuje się do narodzin syna – wydarzenia, które pod czujnym okiem Bene Gesserit ma zmienić losy wszechświata.
- Brutalność Harkonnenów: Ród Harkonnenów przypuszcza bezwzględny atak na wioski Fremenów, próbując zatrzeć ślady swoich wcześniejszych spisków.
Ten tom wyraźnie pokazuje, że nikt nie jest bezpieczny, a gra o tron staje się coraz bardziej krwawa.

Strona wizualna
Simone Ragazzoni (rysunki) oraz Dan Jackson (kolory) utrzymują wysoki standard, choć w tym tomie pojawiają się głosy o pewnej nierówności kadrów. Ragazzoni znakomicie radzi sobie z obrazowaniem skali – od monumentalnych liniowców Gildii, po drastyczne sceny w laboratoriach na Ix. Szczególnie uderzające są wizualizacje zbiorników axolotlowych i biomechanicznej technologii Tleilaxan, które wprowadzają do komiksu element body horroru. Kolorystyka Jacksona skutecznie różnicuje klimat poszczególnych planet: od sterylnych pałaców, przez mroczne laboratoria, po piaszczyste pustynie Arrakis.
Na tle poprzedniego tomu
O ile pierwszy tom miał charakter kronikarski i wprowadzający, o tyle druga odsłona to klasyczne „preludium do katastrofy”. Akcja jest tu bardziej rozproszona, co z jednej strony nadaje opowieści dynamiki, ale z drugiej może potęgować poczucie przeładowania wątkami. W porównaniu do bardziej emocjonalnego Rodu Atrydów, drugi tom Rodu Corrinów pozostaje wierny swojej politycznej naturze, stawiając na chłodną analizę mechanizmów zdrady.
Sprawdź też: Diuna. Ród Harkonnenów. Tom 1 – recenzja komiksu – Zanim poznaliśmy Lisan al Gaib.

Czy fani znajdą tu coś dla siebie?
Tak, to pozycja obowiązkowa dla tych, którzy chcą poznać każdą cegiełkę budującą fundamenty pod oryginalną Diunę. Komiks sprawnie łączy osobiste dramaty (niepokoje Leto i Jessiki) z galaktycznym konfliktem. Należy jednak zaznaczyć, że bez znajomości poprzednich części lektura może być trudna ze względu na ogromną liczbę postaci i zawiłość zależności między rodami.
Sprawdź też: Ród Corrinów. Diuna. Tom 1 – recenzja komiksu – władza, intrygi i kulisy imperium Shaddama IV

