REKLAMA

Roadhouse Simulator: Prologue – recenzja gry. Co to za speluna, co dobrze buja tak?!

Sonia Moćko

Opublikowano: 19 czerwca 2026

Spis treści

 

DRAGO Entertainment zdobyło uznanie na symulatorowym rynku za sprawą świetnie przyjętego Gas Station Simulator. Tytuł krakowskiego dewelopera podbił serca graczy na całym świecie. Twórcy nie spoczęli na laurach i pracowali nad dalszymi tytułami. Szykuje się prawdziwa ofensywa, bo w tym roku wydadzą Airport Contraband oraz Road Diner Simulator. Najnowszą premierą jest Roadhouse Simulator, w którym wcielimy się w bramkarza i menadżera przydrożnego baru.

Prologi symulatorów to świetny sposób by przetestować zapowiadane premiery!

Z tej okazji przeszłam Roadhouse Simulator: Prologue. Ten krótki, bo zaledwie dwudziestoośmiominutowy wstępniak rozbudził mój apetyt na pełną wersję. W grze wcielamy się w postać młodego, wąsatego wujka (znanego fanom symulatorów z Gas Station Simulator), który po przemierzeniu części USA autokarem, pojawia się w przydrożnym barze, tzw. roadhousie.

Przybytek ten znajduje się w klimatycznej lokalizacji, tuż przy kultowej trasie Route 66. Na miejscu wita go właściciel – wyluzowany kowboj mówiący z silnym akcentem. Prosi nowicjusza o pomoc w ogarnięciu nieruchomości po niedawnej bójce. Pod jego nadzorem poznajemy podstawy zarządzania lokalem o tej specyfice.

REKLAMA

Przynieś, podaj, pozamiataj!

Zaczęłam od pozbycia się znokautowanych ciał, które musiałam wyrzucić bezpośrednio przed bar. Kiedy brałam na barki bezwładne męskie ciała od razu poczułam się jak w mojej ukochanej gierce Crime Scene Cleaner. Utylizacja niechcianych gości przebiega bardzo sprawnie, wystarczy prawy przycisk myszki i nikt już nie nęka barmana.

Po wyeliminowaniu niewygodnego czynnika ludzkiego przyszedł czas na ogarnięcie lokalu. Po znalezieniu młotka w warsztacie, dodałam go do ekwipunku, żeby naprawić zniszczone w trakcie awantury meble. Naprawa idzie sprawnie i przyjemnie – po wybraniu z TAB’a młotka wystarczy najechać na interesujący nas obiekt, raz kliknąć i voila! Pokochałam tę mechanikę, dzięki niej żmudną pracę wykonałam w parę sekund.

Oprócz tego zajmowałam się czynnościami charakterystycznymi dla symulatorów pracy. Zbierałam puste kufle i butelki, myłam podłogi, przetykałam toaletę, odnosiłam naczynia na zmywak i obsługiwałam gości.



Nietypowym elementem stały się wojny motocyklowych gangów, w które zostałam bezpośrednio zaangażowana. Samouczek wprowadza nas w tajniki walki na pięści. Bijatyka jest przyjemna, potrzebowałam jednak chwili, żeby przestawić się na walkę na klawiaturze (przeważnie biję się na padzie). Operujemy kilkoma ciosami, a każde poprawnie wyprowadzone uderzenie ładuje nasz tryb Furii. Kiedy osiągniemy ten stan, następuje widowiskowa animacja, w której wyjmujemy z kieszeni grzechotnika w kapeluszu i wbijamy jego zęby w nadgarstek, tak, żeby jad zwierzęcia trafił do naszych żył. I wtedy dzieje się magia, jedno kopnięcie jest w stanie znokautować przeciwnika. Po utemperowaniu towarzystwa, zaczęliśmy wszystko od nowa. Sielanka nie trwała jednak długo, tempo wydarzeń Roadhouse’u przypomina cykl życia Zbigniewa Stonogi: najpierw błogi spokój, potem awantura i dramy. Tym razem jednak do lokalu, oprócz gangów, wpadła policja. Po brawurowym pojedynku i zgaszeniu nam światła, federalni zabrali właściciela przybytku, który w ostatnich słowach błagał nas o przejęcie po nim barowej schedy. I tutaj kończy się prequel, a zaczyna zabawa w pełnej wersji.

Podsumowanie

Ukończony prolog oceniam bardzo pozytywnie, wszystko działało jak należy, nie trafiłam na żadne bugi, a same mechaniki są intuicyjne i sprawiają mnóstwo frajdy. Graficznie też jest dobrze, kolory są wyraziste, tekstury dopracowane, technicznie to bardzo grywalny tytuł. Jeżeli chodzi o fabułę, to scenarzyści skonstruowali zgrabną historię i dodali odrobinę urozmaicenia do prozaicznych, codziennych czynności. Tak właśnie powinny wyglądać symulatory. Jeżeli pełna wersja utrzyma ten poziom, to mamy hit, proszę państwa.

ZALETY +

WADY -

Sonia Moćko

Dziennikarka z wykształcenia, kinomanka z zamiłowania odkąd mając kilka lat, trafiłam na niedzielny cykl "Kocham kino" na kanale drugim Telewizji Polskiej. Oceniłam na filmwebie ponad 4 tysiące filmów, 600 seriali i prawie 200 gier. Paragracz. Byłam normalna 3 koty temu. Ubóstwiam Baby Yodę i Sailor Moon. Ulubione platformy to Nintendo Switch i Xbox. Kolekcjonuje retro Barbie. Na Instagramie jako @matkapraskaodkotow.

REKLAMA

Rekomendowane artykuły

Helen z Wyndhorn — recenzja komiksu — Gotycka opowieść o sile fantazji

Helen z Wyndhorn — recenzja komiksu — Gotycka opowieść o sile fantazji

ZA FASADĄ UŚMIECHÓW – RECENZJA PIERWSZEGO SEZONU SERIALU ZNAJOMI I SĄSIEDZI 

ZA FASADĄ UŚMIECHÓW – RECENZJA PIERWSZEGO SEZONU SERIALU ZNAJOMI I SĄSIEDZI 

OSTATNIA SZANSA LUDZKOŚCI – RECENZJA FILMU PROJEKT HAIL MARY 

OSTATNIA SZANSA LUDZKOŚCI – RECENZJA FILMU PROJEKT HAIL MARY 

Toy Story 5 – recenzja filmu – Dzieci chcą nowoczesności, nie zlotu kombatantów

Toy Story 5 – recenzja filmu – Dzieci chcą nowoczesności, nie zlotu kombatantów
x-men 97 recenzja serialu

X-Men ’97 Sezon 2, czyli Marvel nie pozwala mutantom odetchnąć [PIERWSZE WRAŻENIA]

X-Men ’97 Sezon 2, czyli Marvel nie pozwala mutantom odetchnąć [PIERWSZE WRAŻENIA]

Czym różni się Nintendo Switch 2 od poprzedniej generacji?

Czym różni się Nintendo Switch 2 od poprzedniej generacji?