Previous slide
Next slide

Resident Evil 4 Remake – recenzja gry. Wyszlifowany diament.

Capcom w ostatnich latach w przeciwieństwie do konkurencji udowodnił, że bazując na legendarnej marce można w dalszym ciągu z powodzeniem odnosić kolejne sukcesy. Skuteczne wskrzeszenie kultowych odsłon survival horroru do świata wykreowanego przez deweloperów przyciągnęło zarówno graczy starego, jak i nowego pokolenia, tworząc swoisty most zgodności w środowisku graczy. Nie inaczej stało się w przypadku Resident Evil 4, które uznawane przez wielu za jedną z najlepszych odsłon serii. W swojej odrestaurowanej postaci tytuł okazał się jeszcze bardziej soczystą produkcją, której po skosztowaniu po prostu nie możesz się oprzeć. Głód jest zbyt silny…

Resident Evil 4 Remake – recenzja gry. Wyszlifowany diament.

Podróż w (nie)znane

Survival horrory w ostatnim czasie cieszą coraz większym uznaniem zarówno wśród developerów gier, jak i reżyserów filmowych. Większość z tych produkcji okazała się kawą z fusami, gdzie scenariusz, jak i oprawa wizualna nie stały na, chociażby zadowalającym poziomie. Z tego zestawienia żenady wyłamał się jednak remake Dead Space’a, który za sprawą swojej imponującej ilości usprawnień ponownie rozpalił w sercach graczy nadzieję na powstanie nowej, jeszcze bardziej imponującej części. Remake w głównej mierze ma za zadanie wydobyć z produkcji całą esencję tego, co najlepsze w pierwowzorze. Ponadto, ma zapewnić nowe kierunki rozwoju, oddając w ręce odbiorców masę dodatkowych wyzwań, oraz mechanik współgrających z głębią i klimatem rozgrywki.

Przenosząc się wehikułem czasu do 2023 roku ponownie stajemy przed szansą podróży do małej górskiej wioski w Hiszpanii, gdzie po raz kolejny wcielamy się w słynnego Leona Kennedy’ego. Sześć lat po incydencie w Raccoon City główny bohater powraca jako doświadczony agent rządowy. Tym razem jego zadaniem jest odbicie z rąk tajemniczego kultu Los Illuminados córki prezydenta USA. W przeciwieństwie do poprzednich części na naszej drodze nie staną nieobliczalne zombie produkcji Umbrella Corporations, lecz członkowie lokalnej ludności zarażeni przerażającą chorobą pasożytniczą określaną mianem Las Plagas. Jak z czasem się okazuje dodatkowy cel, jest ściśle powiązany z losem rodziny prezydenckiej, wzbogacając tym samym całą historię dodatkowymi elementami akcji. Pokonując kolejne etapy fabuły, odkrywamy informacje odnośnie sekty. Zarazem drobnymi krokami zbliżając się do rozwiązania zawiłego spisku.

Atmosfera gęsta niczym fermentowane produkty mleczne niemal od samego początku wciąga nas w tą zawiłą rzeczywistość, budując ten niezwykły klimat do samego końca rozgrywki. Scenarzyści główną oś pozostawili w formie nienaruszalnej, jednak w porównaniu do oryginału wprowadzono szereg mniejszych, bądź większych modyfikacji. W każdym z szesnastu rozdziałów można natrafić na jakieś rozbieżności, w tym, chociażby przeprojektowany system zagadek. Mimo wszystko, wartość całościowej aktualizacji możemy ocenić pod sam koniec przygody, kiedy to sami przekonamy się o słuszności tezy, iż nadała wydarzeniom szerszego kontekstu, pogłębiając zarazem relację między postaciami.

Sięgając perfekcji

Oryginalna odsłona Resident Evil 4 pomimo swojej oryginalności i tytułu jednej z najlepszych odsłon serii zostawiła twórcom otwartą furtkę do wykorzystania w przyszłości. Doczekaliśmy w międzyczasie odświeżonej wersje poprzednich części w postaci dwójki i trójki, które okazała się sporym sukcesem mającym realny wpływ na branżę gier. Kwestią czasu okazało się powstanie czwartej odsłony, która idąc śladem poprzedzających remaków, nabrała zupełnie nowej szaty, a także elementów udoskonalających rozgrywkę.

Capcom w znaczący sposób usprawnił sposób poruszania się Leona, zaopatrując go w możliwość szybszego poruszania, strzelania w trakcie chodzenia oraz kucania. Zabawa w Sama Fishera w pierwszych fragmentach przygody stanowi spore ułatwienie oraz dreszczyk emocji. Usunięto ponadto niemal wszystkie elementy QTE. Producenci przebudowali istniejące sceny, co w konsekwencji rzutowało na zupełnie innym przebiegu kluczowych pojedynków. Nawiązując do systemu walk, warto wspomnieć o bardziej bezpośrednim charakterze rywalizacji z przeciwnikami. Główny bohater potrafi parować większość ataków wrogów na czele z uderzeniami kosą. Twórcy dbają o unikalność konfrontacji, przeplatając scenariusze. Odpowiednie planowanie kolejnych działań okazuje się sprawą kluczową ze względu na wytrzymałość broni, która po dłuższej eksploatacji wymaga odwiedzenia kupca. Można u niego zarówno naprawić uszkodzony sprzęt, zakupić nowy, bądź nabyć amunicję czy środki lecznicze. Sprzedawca ma możliwość również odkupić od nas znalezione błyskotki, co jeszcze bardziej zachęca nas do zwiedzania i przeszukiwania tego fantastycznego świata. Rozbudowano także crafting pozwalający przetwarzać znalezione surowce na potrzebne w dalszym etapie rozgrywki.

Największą zmianę w Resident Evil 4 stanowi jednak grafika, która jak nietrudno się domyślić całkowicie odmieniła obraz lokacji zamieszczonych w produkcji. Mimo to w miejscówkach zachowano ten niepowtarzalny klimat inspirowany oryginałem. Japończycy zadbali o oprawę najwyższej jakości, gdzie moim zdecydowanym faworytem okazał się ciemny las. Pomimo posiadania latarni czuć nieustanną gęsią skórkę na plecach, potęgowaną przestrzennym dźwiękiem 3D. Lokacje wydają się bardziej klaustrofobiczne, a cała przygoda znacznie mroczniejsza. Usprawniony silnik RE Engine umożliwił natomiast zaawansowaną destrukcję otoczenia, a także cieszący oko efekt cząsteczkowy. Wyróżnia się także mechanika ognia oraz fizyka cieni. Uwagę przykuwa również kierunek artystyczny. Mroczny gotyk średniowiecznego zamku staje naprzeciw obskurnej wioski, zapewniając odbiorcom niemal skrajną różnorodność. W momencie otrzymania łodzi w IV rozdziale otwiera się przed nami szerszą perspektywę eksploracji, dzieląc główne rejony na zamek, wioskę oraz wyspę. Otwarło to możliwość rozwoju nowych misji pobocznych czy zagadek. Sama fabuła Resident Evil 4 Remake w zestawieniu z pierwowzorem nie odbiega specjalnie swoją długością. Całość udało mi się ukończyć po niespełna piętnastu godzinach z wyłączeniem aktywności dodatkowych.

Złoto nigdy się nie znudzi

Resident Evil 4 Remake to bez wątpienia świetnie odrestaurowana ikona, która poza wciągającą fabułą czy barwnymi postaciami ma do zaoferowania znacznie więcej w postaci, chociażby dobrze wyważonego gameplayu. Poza ulepszeniem dobrze znanych schematów zaczerpniętych z oryginału, twórcy pokusili się o dorzucenie nowych elementów tworzących opowieść jeszcze bardziej kompletną.

Pomimo wyniosłego brzmienia uważam, że w tym wypadku w całym morzu pochwał ciężko doszukać się przekoloryzowania. Subiektywnie ciężko wskazać jakiekolwiek zarzut w kierunku produkcji, no może poza małą rysą w postaci braku polskiej lokalizacji. Dzieło Capcomu spełnia niemal wszystkie pokładane w nim nadzieje, rozkochując w sobie ponownie starszą część fanów serii. Nie przehandlowano bowiem głównymi elementami zabawy, które u podstaw nowożytnej historii gier z gatunku horror plasowały pierwowzór w zdecydowanej czołówce. Możliwość przejścia fabuły po raz kolejny za sprawą Nowej Gry+ jeszcze bardziej utwierdza we mnie przekonanie, że za jakiś czas warto będzie zajrzeć do produkcji po raz kolejny, szczególnie że otrzymujemy możliwość zachowania zdobyczy z poprzednich przejść. Nic tylko grać, chwilo trwaj — polecam!

logo firmy cenega

Za przekazanie gry do recenzji dziękujemy CENEGA.

Podziel się ze znajomymi:

Udostępniam
Udostępniam
Udostępniam

O NAS:

Chcesz być na bieżąco, a nawet wiedzieć więcej o grach, komiksach, serialach lub filmach? GraPodPada.pl jest miejscem, gdzie znajdziesz informacje tworzone przez pasjonatów dla… graczy, czytaczy i oglądaczy ! Reprezentujemy różne opinie, patrząc na popkulturę z wielu perspektyw! Dlatego codziennie spodziewaj się treści wysokiej jakości i odnajduj interesujące Cię recenzje i informacje. Grasz w to? GraPodPada.pl to miejsce dla Ciebie… to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: kontakt@grapodpada.pl