MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Previous
Next

Mroczne jak Batman, brutalne jak Death Metal. „Batman: Death Metal, tom 1” – recenzja komiksu

Batman – postać, której nikomu nie trzeba przedstawiać. Człowiek nietoperz w czarnej zbroi, który od lat towarzyszy mieszkańcom Gotham City. A co jeśliby dodać do tego jeszcze większy mrok, chaos, wizję nieistniejącego świata oraz licznych Batmanów w różnej postaci? Brzmi jak mieszanka wybuchowa, prawda? To wszystko znajduje się w najnowszym komiksie autorstwa Scotta Snydera Batman: Death Metal tom 1.

Mroczne jak Batman, brutalne jak Death Metal. „Batman: Death Metal, tom 1” – recenzja komiksu

Nastały ciężkie czasy

Batman: Death Metal jest początkiem zupełnie nowej serii, która ukazuje, co stało się zaraz po wydarzeniach z tomu Liga Sprawiedliwości: Wojna Totalna. Rok łotrów. Batman Który się Śmieje zwyciężył i jednocześnie zapanował nad Ziemią, czyniąc ją mroczną oraz koszmarną. Bohaterowie, którzy ocaleli w przegranej bitwie o multiwersum, żyją teraz pod jego całkowitą władzą. Wydaje się, że to już koniec, że nic nie da się zrobić… Mimo wszystko nie tracą nadziei i starają się przeciwstawić panującemu nieprzyjacielowi, pomimo braku sił. Czy im się uda? Czy wszystko wróci do normy? Czy Batman Który się Śmieje zostanie pokonany? Odpowiedzi na te wszystkie pytania znajdują się właśnie w tej serii.

Totalna jazda bez trzymanki

Na początku moje odczucia co do historii były dość… mieszane. Widać, że fabuła dopiero zaczyna się rozwijać, więc postanowiłam dać swój kredyt zaufania. Nie zawiodłam się. Przewracając kolejne kartki, coraz bardziej przesiąkałam w ten świat, co powodowało, że chciałam więcej i więcej. Klimat jaki towarzyszy fabule aż kipi od mroku, chaosu, destrukcji, nadziei oraz determinacji. Każda z postaci (Wonder Woman, Potwór z bagien, Aquaman, Barry Allen, Batman) jest bardzo charyzmatyczna, dzięki czemu idealnie zapada w pamięć czytelnika. Rozpoczęcie swojej przygody z tymi bohaterami mogę przyrównać do ostrej jazdy sportowym samochodem z szalonym kierowcą – siadasz, nie zapinasz pasów (żeby było ciekawiej) i zdajesz się wyłącznie na osobę za kółkiem. Tak jest i tutaj. Otwierając komiks, pozwalasz się zabrać do miejsca, które autor chce Ci pokazać.

Kolorystyka też ma znaczenie

Kreska, która zdobi kartki najnowszego tomu Batmana, odgrywa tutaj równie ważną rolę na równi z fabułą. Często ten aspekt jest już kwestią gustu, ale uważam, że w tym wypadku należy o tym wspomnieć. Klimat, który jest odczuwalny w tym tomie z pewnością nie byłby tak intensywny gdyby nie przepiękne rysunki oraz świetnie dobrana kolorystyka. Sceny walki są bardzo dynamiczne, dzięki czemu czytelnik może z łatwością „wczuć się” w przebieg wydarzeń. Świat przedstawiony pasuje do dramatu bohaterów niczym brakujący puzzel w układance, a kolorystyka jeszcze mocniej ubarwia całą sytuację. Co więcej, jeśli jesteście fanami artów, to pod koniec tomu czeka na Was mały „bonus”, który z pewnością będzie przyjemnym zaskoczeniem.

Czy to dobry pomysł sięgać po tytuł bez znajomości sagi?

I tak i nie. Dlaczego? Podczas czytania można natrafić na wiele smaczków, które zostały przygotowane dla tych, co swoją przygodę z tą serią rozpoczęli od pierwszego tomu Batman Metal. Jest to moim zdaniem bardzo przyjemne rozwiązanie, ponieważ dzięki przypisom można jeszcze dokładniej zrozumieć niektóre sytuacje. Jeśli jednak jesteś zainteresowany tym konkretnym wydaniem i nie masz ochoty na czytanie wszystkich tytułów serii Metal Scotta Snydera od deski do deski, to też śmiało zachęcam Cię do sięgnięcia po Batmana: Death Metal. Z początku sama historia może być odrobinę chaotyczna, ale z czasem wszystko zostaje wyjaśnione lub przypomniane przez samych bohaterów. Ja sama nigdy wcześniej nie miałam styczności z tą konkretną sagą, a mimo to bawiłam się świetnie. Jeśli czegoś nie rozumiałam, szukałam odpowiedzi w czeluściach internetu, co w gruncie rzeczy nie zajmowało dużo czasu, a rzucało nowe światło na konkretną historię. Kto wie, może właśnie początek czegoś zupełnie nowego zachęci Cię do sięgnięcia po pierwszy tom całej serii Batman Metal?

Może być ciekawie

Patrząc przez pryzmat tego co dzieje się w pierwszym tomie Batman: Death Metal, śmiało mogę powiedzieć, że zmierza to w dobrym kierunku. Tutaj widzimy, jak fabuła dopiero się rozkręca, niemniej jednak ma to potencjał. Jeśli następne części będą równie dobre (a może nawet jeszcze lepsze) jak ta, to z miłą chęcią skuszę się na kolejną wyprawę w świat gdzie panuje destrukcyjny Batman Który się Śmieje. Czy warto? Oczywiście, że warto, zwłaszcza jeśli jesteście ciekawi, co stało się po wydarzeniach z tomu Liga Sprawiedliwości: Wojna Totalna. Rok łotrów.

Jeśli jednak lubicie trzymać się chronologii, a nie wiecie, w jakiej kolejności czytać sagę Metal Scotta Snydera, to poniżej znajdziecie pomocną mapkę, która z pewnością przyda Wam się podczas zwiedzania świata Batmana.

Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępniam
Share on twitter
Udostępniam
Share on reddit
Udostępniam

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ