REKLAMA

Moonlighter 2: The Endless Vault – recenzja wczesnego dostępu – Czy warto znów otworzyć sklep?

Agnieszka Michalska

Opublikowano: 14 stycznia 2026

Spis treści

Pamiętacie jeszcze Willa, poczciwego sprzedawcę, który nocami zmieniał się w nieustraszonego poszukiwacza przygód? Pierwsza część Moonlighter skradła moje serce połączeniem zarządzania sklepem z eksploracją lochów. Kiedy tylko usłyszałam o kontynuacji zatytułowanej Moonlighter 2: The Endless Vault, wiedziałam, że muszę w nią zagrać – zwłaszcza że gra niedawno zadebiutowała we wczesnym dostępie.

Dzięki uprzejmości 11 bit studios sprawdziłam ten tytuł na moim Asus ROG Ally X i muszę przyznać, że powrót do tego świata to czysta frajda! Mimo statusu Early Access, produkcja od samego początku rzuca nas w wir nowości. Zapraszam do recenzji.

Dzień w sklepie, noc w Endless Vault

Formuła gry w swoich założeniach pozostaje wierna oryginałowi, co dla fanów pierwszej odsłony będzie ogromnym plusem. W dzień zajmujemy się prowadzeniem naszego biznesu – wyceniamy przedmioty, dbamy o wystawę i staramy się nie dać oszukać złodziejom. Jednak to, co dzieje się po zmroku w tytułowym Endless Vault, to zupełnie nowa szkoła przetrwania. Lochy są teraz generowane w sposób znacznie bardziej nieprzewidywalny, a system walki stał się bardziej responsywny.

REKLAMA
Moonlighter 2: The Endless Vault – recenzja wczesnego dostępu – Czy warto znów otworzyć sklep?

Grając na Asus ROG Ally X, doceniłam świetną optymalizację. Nawet we wczesnej wersji gra trzyma stabilne klatki, a kolory na ekranie konsoli są nasycone i wyraźne. Sterowanie na analogach jest bardzo precyzyjne, co przy nowym systemie uników jest kluczowe, by przeżyć spotkania z bossami.

Moonlighter 2: The Endless Vault – recenzja wczesnego dostępu – Czy warto znów otworzyć sklep?

Nowy wymiar przygody

Największą zmianą w Moonlighter 2: The Endless Vault jest oprawa graficzna. Twórcy odeszli od klasycznego pixel artu na rzecz stylizowanego 3D. Choć początkowo miałam obawy, czy seria nie straci swojego uroku, nowa oprawa szybko mnie do siebie przekonała. Stylizacja nadal nawiązuje do oryginału, ale dzięki trzeciemu wymiarowi lokacje są bardziej szczegółowe, a animacje postaci i potworów znacznie płynniejsze.

Moonlighter 2: The Endless Vault – recenzja wczesnego dostępu – Czy warto znów otworzyć sklep?

Co nowego w mechanice? Przede wszystkim rozbudowano system rzemiosła i walki. Pojawiły się nowe postawy, które pozwalają lepiej dopasować styl walki do konkretnych typów przeciwników. W samym miasteczku mamy teraz więcej opcji interakcji z klientami – niektórzy z nich mają specjalne zlecenia, które wymagają od nas odnalezienia konkretnych, rzadkich surowców w najgłębszych zakamarkach lochów.

Moonlighter 2: The Endless Vault – recenzja wczesnego dostępu – Czy warto znów otworzyć sklep?

Rozwój i klimat

To, co najbardziej mnie wciągnęło, to rozwój bazy wypadowej. W dwójce mamy większy wpływ na to, jak rozbudowuje się nasza okolica, co z kolei otwiera przed nami kolejne możliwości ulepszania ekwipunku u nowych rzemieślników. To sprawia, że pętla rozgrywki – loch, sklep, ulepszenie, loch – jest jeszcze bardziej angażująca niż w pierwszej części.

Moonlighter 2: The Endless Vault – recenzja wczesnego dostępu – Czy warto znów otworzyć sklep?

Wizualnie gra prezentuje się bardzo nowocześnie, a efekty świetlne w lochach budują niepowtarzalny klimat. Muzyka znów wpada w ucho i idealnie oddaje atmosferę zarówno spokojnego dnia w sklepie, jak i pełnej napięcia walki o przetrwanie w mroku.

Czy warto wrócić do lochów już teraz?

Jeśli podobała wam się pierwsza część, to przy Moonlighter 2: The Endless Vault będziecie bawić się doskonale. To sequel, który odważnie zmienia oprawę, ale zachowuje „duszę” oryginału. Jako tytuł we wczesnym dostępie gra już teraz oferuje solidną porcję zawartości i widać, że twórcy mają jasną wizję jej dalszego rozwoju.

Moonlighter 2: The Endless Vault – recenzja wczesnego dostępu – Czy warto znów otworzyć sklep?

Mimo że balans niektórych starć we wczesnej wersji bywa wyzwaniem, każda udana wyprawa i sprzedany za fortunę przedmiot dają ogromną satysfakcję. Polecam z czystym sumieniem!

 

Agnieszka Michalska

Jestem Agnieszka Pierwsza Tego Imienia, Władczyni Konsoli, Mistrzyni Padów, Najwyższa Bibliotekarka oraz Baronessa Kolekcji Figurek Funko POP! Obok gier na konsole od Sony i Nintendo Switch, uwielbiam także dobre książki fantasy, które pochłaniam z zawrotną prędkością. Prywatnie jestem pasjonatką czarnej kawy i białej czekolady.

REKLAMA

Rekomendowane artykuły

Star Wars. Wielka Republika. Na skraju równowagi. Przeczucie – recenzja komiksu – Czas na pokaz Yody

Star Wars. Wielka Republika. Na skraju równowagi. Przeczucie – recenzja komiksu – Czas na pokaz Yody

Shinobi: Art of Vengeance – recenzja gry – gdy zemsta niesie dobro 

Shinobi: Art of Vengeance – recenzja gry – gdy zemsta niesie dobro 

Gears of War Reloaded – recenzja gry – kotlet odgrzany po raz trzeci 

Gears of War Reloaded – recenzja gry – kotlet odgrzany po raz trzeci 

Tormented Souls 2 — recenzja gry — z deszczu pod rynnę  

Tormented Souls 2 — recenzja gry — z deszczu pod rynnę  

Onimusha 2 Samurai’s Destiny Remastered – recenzja gry – jakość się nie starzeje 

Onimusha 2 Samurai’s Destiny Remastered – recenzja gry – jakość się nie starzeje 

Star Wars. Wielka Republika. Na skraju równowagi. Tom 4 – recenzja komiksu – Moc jest w nas silna

Star Wars. Wielka Republika. Na skraju równowagi. Tom 4 – recenzja komiksu – Moc jest w nas silna