REKLAMA

Miami Hotel Simulator – recenzja gry. Neonowy chaos i hotelowe szaleństwo w Miami.   

Sonia Moćko

Opublikowano: 29 sierpnia 2025

Spis treści

Symulatory to gatunek, który potrafi zaskakiwać. Jednego dnia wcielamy się w rolnika, innego w mechanika, a teraz dostajemy możliwość wcielenia się we właściciela hotelu w samym sercu Miami. Miami Hotel Simulator, wydany przez PlayWay S.A. i stworzony przez studio Last Howl, to produkcja, która łączy w sobie klimat neonowego miasta z chaosem i lekkim podejściem do zarządzania. Czy rzeczywiście warto zameldować się w tym wirtualnym hotelu? Zapraszam do lektury! 

Pierwsze wrażenia 

Na pierwszy rzut oka gra prezentuje się jako klasyczny symulator zarządzania. Gracz przejmuje podupadły budynek, który krok po kroku należy przekształcić w luksusowy kurort. Fundament rozgrywki to obowiązki hotelarza: sprzątanie pokoi, usuwanie śmieci, czyszczenie zatkanych toalet, obsługa gości na recepcji, a także rozbudowa hotelu o nowe atrakcje, bary czy restauracje. Każdy kolejny element ma przyciągnąć klientów, zwiększyć ich satysfakcję i zapewnić większe zyski. Wszystko to działa w prostym cyklu: posprzątaj, obsłuż, zarób, a następnie ponownie zainwestuj.

Miami Hotel Simulator – recenzja gry. Neonowy chaos i hotelowe szaleństwo w Miami.

Najciekawszym rozwiązaniem jest tryb wieloosobowy, w którym obowiązki można dzielić między kilku graczy. Jeden może skupić się na recepcji, drugi na mopie i sprzątaniu, trzeci na obsłudze hotelowej restauracji. To właśnie kooperacja jest głównym atutem Miami Hotel Simulator. Oglądając gameplaye innych graczy na YouTube, nie mam wątpliwości, że w grupie ta gra staje się prawdziwym hitem i ubolewałam, że nikt z moich znajomych nie ma kopii gry. Chaos wynikający z równoczesnego wykonywania wielu zadań przekłada się na nieprzewidziane sytuacje, które bawią do łez. Choć nie miałam okazji zagrać samej w trybie multiplayer, to obserwowanie innych przekonało mnie, że jest to rozgrywka pełna energii, humoru, idealnie nadająca się do wspólnych wieczorów przed komputerem czy streamów. 

REKLAMA

Surowa ekonomia 

Wrażenia z rozgrywki jednoosobowej są nieco inne. Gra zaczyna się klasycznie i obiecująco: sprzątanie, odbieranie skarg od klientów czy inwestowanie w nowe udogodnienia daje szybki zastrzyk satysfakcji. Z każdym kolejnym etapem hotel nabiera blasku, a poczucie postępu jest widoczne, ale nie oszałamiające. Niestety, po kilku godzinach pojawia się wrażenie powtarzalności. Ekonomia jest dość ciężka. Chociaż zasuwałam jak mrówka i podnosiłam co rusz standard hotelu, nie stać mnie było na meble i dodatki, które chciałam najbardziej. Myślałam, że zatrudniając ogrom personelu przyspieszę znacząco rozwój mojego biznesu. Niestety, chociaż pracownicy są wydajniejsi niż np. we Wrap House Simulator, to wciąż nie czułam, żeby dawali z siebie chociaż 80% (czyżbym miała ukrytą osobowość człowieka prywaciarza?). Myślę, że grając w co-opie progres byłby szybszy.

Miami Hotel Simulator – recenzja gry. Neonowy chaos i hotelowe szaleństwo w Miami.

System personalizacji hotelu jest ograniczony, brakuje szerokiej palety dekoracji czy możliwości tworzenia unikalnych wnętrz. Wszystko kosztuje. Na start otrzymujemy puszkę lawendowej farby. Ekonomia również nie jest zbyt rozbudowana, przez co trudno mówić o długofalowej strategii zarządzania. W pojedynkę zabawa potrafi szybko stracić swój urok, szczególnie gdy widzisz kolejkę klientów przy recepcji, a mina Twojego pracownika mówi, że chciałby być wszędzie, byle nie tu! 

Uwaga na błędy! 

Na atmosferę gry wpływają także błędy techniczne. Na początku myślałam, że coś źle robię. Jednak po małej analizie zobaczyłam, że gracze raportują unoszące się przedmioty, dziwaczne animacje i gości, którzy potrafią dosłownie przenikać przez ściany. U mnie zdarzyło się kilka bugów związanych z wydawaniem posiłków, finalizacją zamówienia mebli na recepcyjnym komputerze. Jednak najbardziej irytującym był brak możliwości rozładunku zamówionych przedmiotów z drewnianej skrzynki. Odstawiłam ją na półki w magazynie i gdy powróciłam do niej na dalszym etapie rozgrywki, mogłam wypakować zakupy bez problemu. Widać, że twórcy jeszcze muszą popracować nad dopracowaniem szczegółów.  

Warto dodać, że prolog gry spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem, właśnie przy okazji jego wydania usłyszałam o tym tytule i pamiętam, że gracze chwalili świeżość pomysłu i humor. Niestety pełna wersja nie utrzymała tego poziomu. Na Steamie odczucia graczy są zbliżone do moich, są mocno mieszane, około 69% opinii to recenzje pozytywne, co pokazuje, że część społeczności poczuła niedosyt. Oczekiwania były wysokie, a efekt końcowy nie dla wszystkich okazał się satysfakcjonujący.

Miami Hotel Simulator – recenzja gry. Neonowy chaos i hotelowe szaleństwo w Miami.

Mimo to symulator ma swój urok. Klimat Miami, czyli pastelowe fasady, palmy czy neonowe światła nadaje grze niepowtarzalnego charakteru. Już sama sceneria sprawia, że czujemy się, jakbyśmy przenieśli się do świata inspirowanego Vice City, tylko w znacznie bardziej humorystycznym wydaniu. 

Podsumowanie 

Miami Hotel Simulator to gra, która sprawdza się świetnie jako symulator w gronie znajomych. Wtedy jest to absolutny hit, pełen śmiechu i pozytywnej energii, który doskonale nadaje się do krótkich sesji i streamów. Jednak jako gra dla pojedynczego gracza prezentuje się dość przeciętnie na tle innych tytułów z tego gatunku. Mam tu na myśli ograniczoną personalizację, brak głębi i powtarzalne zadania. Wszystko to, w akompaniamencie drobnych błędów technicznych sprawia, że z czasem trudno znaleźć motywację do dalszej zabawy. 

Ostatecznie można powiedzieć, że Miami Hotel Simulator to wirtualna podróż do słonecznego Miami, gdzie zamiast drinka z parasolką dostajemy mop i zestaw narzędzi. W grupie znajomych będzie to niezapomniana przygoda i gwarancja śmiechu, ale samotna wizyta w tym hotelu szybko może się zakończyć wcześniejszym wymeldowaniem. 

Trailer:

 

ZALETY +

WADY -

Sonia Moćko

Dziennikarka z wykształcenia, kinomanka z zamiłowania odkąd mając kilka lat, trafiłam na niedzielny cykl "Kocham kino" na kanale drugim Telewizji Polskiej. Oceniłam na filmwebie ponad 4 tysiące filmów, 600 seriali i prawie 200 gier. Paragracz. Byłam normalna 3 koty temu. Ubóstwiam Baby Yodę i Sailor Moon. Ulubione platformy to Nintendo Switch i Xbox. Kolekcjonuje retro Barbie. Na Instagramie jako @matkapraskaodkotow.

REKLAMA

Rekomendowane artykuły

Eksplodujący Gołąb – recenzja gry. Szalona, wybuchowa i absolutnie przezabawna perełka od twórców Eksplodujących Kotków!  

Eksplodujący Gołąb – recenzja gry. Szalona, wybuchowa i absolutnie przezabawna perełka od twórców Eksplodujących Kotków!  

Contraband Police – recenzja gry. Hola, hola będzie kontrola!  

Contraband Police – recenzja gry. Hola, hola będzie kontrola!  

Retro motel simulator – recenzja gry. Goście rosną, meble uciekają czyli moje dwie godziny w totalnym chaosie.

Retro motel simulator – recenzja gry. Goście rosną, meble uciekają czyli moje dwie godziny w totalnym chaosie.

Czas na partyjkę! Gwint – legendarna gra karciana

Czas na partyjkę! Gwint – legendarna gra karciana

Niedokończone Opowieści Śródziemia i Númenoru – Recenzja książki. Kiedy ten Tolkien w końcu skończy?

Niedokończone Opowieści Śródziemia i Númenoru – Recenzja książki. Kiedy ten Tolkien w końcu skończy?

Avatar: Frontiers of Pandora – From the Ashes – recenzja dodatku. Czy warto wrócić do lasów Pandory?

Avatar: Frontiers of Pandora – From the Ashes – recenzja dodatku. Czy warto wrócić do lasów Pandory?