MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Previous
Next

Hardcore Henry – recenzja filmu. Nieudany pierwszoosobowy eksperyment.

Hardcore Henry to film w historii nakręcony w całości z perspektywy pierwszej osoby. Byłem ciekawy, obejrzałem, bo miałem za dużo wolnego czasu, ale wam nie radzę. Szkoda nawet tego włączać.

Hardcore Henry – recenzja filmu. Nieudany pierwszoosobowy eksperyment.

Nieudany eksperyment

Przejdę od razu do rzeczy i zacznę od tego, co rzuca się w oczy najbardziej –jak film jest nakręcony. Całą historię obserwujemy z perspektywy pierwszej osoby i od razu czułem, że nie jest to materiał na długą produkcję. Możliwe, że taki eksperyment sprawdziłby się jako krótkometrażówka, ciekawostka. Przy dłuższym oglądaniu czułem się zmęczony i momentami wręcz zaczynało mi się kręcić w głowie.

Problem jest taki, że wszystko, dosłownie wszystko obserwujemy oczami Henry’ego (w pierwotnej wersji napisałem, że nawet nie pamiętam, jak się nazywa główny bohater, ale spojrzałem na tytuł. Tak właśnie mnie produkcja zaangażowała). Sami doskonale zdajecie sobie sprawę, jak człowiek obserwuje świat.

Mamy scenę pościgu, chłop biegnie za drugim i wiecie, jak się szybko poruszasz, to głowa ci chodzi góra-dół, czasem spojrzysz pod nogi, żeby się nie potknąć. Właśnie to obserwujemy przez większość filmu – trzęsącą się kamerę. Jak patrzyłem na to przez półtorej godziny, to dostawałem szału. Żadnego stabilizatora. Nic. Ja takie filmy nagrywałem w podstawówce moją starą komórką.

Dalej gdzieś chłop się wspina. A co człowiek widzi, jak się wspina? Ścianę. I dokładnie to widzimy przez całą scenę – cegły, okna, czasem spojrzenie na stopę, żeby wiedzieć, gdzie ją postawić.

Kolejne, bo to może być ciekawe. W filmie akcji fajnie, jakby pojawiły się jakieś wymiany ognia, ale czy takie strzelanie oglądane oczami bohatera jest ciekawe? Nie bardzo. Więc siedzimy i patrzymy, jak chłop chowa się za osłoną, czasem się wychyli i strzeli, a innym tylko wystawi pistolet do góry i strzela, a wtedy nie widzimy zupełnie nic.

Cała produkcja jest właśnie takim zlepkiem scen, w których mało co możemy dostrzec albo trzęsie się kamera i w sumie wtedy również widać niewiele.

Efekty specjalne widziane z bliska

Filmy akcji charakteryzują się tym, że mają sporo efektów specjalnych. Problem w Hardcore Henry jest taki, że bohater jest cały czas bardzo blisko akcji. Każde strzelanie, wybuchy czy odcinanie głów dzieje się tuż przez naszymi oczami.

Widać, że jest to film niskobudżetowy, CGI wybuchów w większości momentów wygląda okropnie. Gdy Henry ucina komuś głowę i tryska krew, to naprawdę mocno widać, że to nie jest prawdziwe.

Normalnie kiepskie efekty specjalne można ukryć, pokazać z daleka, w nocy, ale tutaj niestety, przez to, jak produkcja jest zrealizowana, twórcy nie bardzo mogą sobie pozwolić na takie zagrywki.

Podsumowanie

Nie tak się powinno robić taki film. Wydaje mi się, że w ogóle nie powinno się takiego robić, bo taka forma nie jest atrakcyjna do oglądania na dłuższą metę. Nawet gry to wiedzą. Inaczej się robi gry, które docelowo mają być FPS-em, a inaczej gry z widokiem zza pleców bohatera. Wystarczy spojrzeć sobie na takiego Battlefielda czy Control. Niby obie strzelanki, ale na inne aspekty kładzie się nacisk. Chyba jednak najbliżej Hardcore Henry do Mirrors Edge, chociaż nawet tam kamera jest płynna i lekko ustabilizowana, żeby odbiorcy nie kręciło się w głowie.

Najlepszym przykładem, jak nie przenosić gry trzecioosobowej do pierwszoosobowej – GTA V. Na nowych generacjach i PC jest opcja przełączenia się na widok z oczu i trochę ten film mi to przypominał. Jednak w GTA jest to trochę lepiej wykonane, ale wciąż dziwnie się w to gra i czuć, że to tylko jakiś bajer i ja osobiści nie przeszedłbym tak gry.

Kiepska jest to produkcja, w ogóle nieangażująca, słabo zrealizowana i wyprodukowana nie wiem dla kogo. Nie ma tutaj nic, co mogłoby widza zainteresować, nawet jakichś małych aspektów technicznych.

Może muzyka. Muzyka jest nawet spoko, taka szybka i pasuje do akcji. Nawet tupałem nóżką, ale głowa mi nie chodziła, bo jakbym miał ruszać głową i kamera w filmie miałaby się telepać, to chyba bym się porzy…

Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępniam
Share on twitter
Udostępniam
Share on reddit
Udostępniam

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ