MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Previous
Next

Flurwa! Jakie to wciągające! „Marvel's Guardians of the Galaxy” – recenzja gry

Strażników Galaktyki głównie znam z dużego ekranu. Kilka razy ta drużyna (w różnym składzie) przewinęła się przez komiksy, które akurat czytałam, ale nigdy nie sięgnęłam po powieść graficzną właśnie im poświęconą. Nieco żałuję i pewnie szybko to zmienię, albowiem są to tak różne osobowości, że ciężko się z nimi nie zżyć. A tak właśnie się stało, gdy zakończyłam swoją przygodę z najnowszą produkcją od studia Eidos Montreal, a wydaną przez Square Enix. Marvel’s Guardians of the Galaxy, bo mowa właśnie o tej grze, zabrała mnie na przejażdżkę w odległe zakątki galaktyki, z której nie chciało mi się w ogóle wracać. Zapnijcie pasy i… I am Groot!

Flurwa! Jakie to wciągające! „Marvel’s Guardians of the Galaxy” – recenzja gry

Screen z gry Guardians of the Galaxy

Jak uratować galaktykę z taką drużyną?!

Najpierw poznajcie skład tytułowych Strażników Galaktyki, a wchodzą w niego – Peter Jason Quill aka Star Lord (to właśnie nim sterujemy przez całą grę), Gamora, Drax Niszczyciel, Rocket Raccoon i Groot, czyli bohaterowie, których znamy z dużego ekranu. Czy jednak to te same osobowości? Cóż, wydaje mi się, że twórcy bardziej czerpali z komiksowych pierwowzorów tych bohaterów. Wystarczy spojrzeć na Draxa – we filmach zrobili z niego przygłupawego członka drużyny, kiedy tak naprawdę w powieściach graficznych jest inteligentnym, choć w sumie pozbawionym poczucia humoru wojownikiem, który niejednokrotnie najpierw myślał, a później robił. I tak samo został ukazany w omawianej grze, co sprawiło, że zapałałam do niego większą sympatią.

Screen z gry Guardians of the Galaxy

Ale jak tutaj uratować galaktykę, gdy drużyna składa się z tak różnych osobowości. Słowem kluczowym jest tutaj drużyna! Chociaż każdy z bohaterów pochodzi z innej planety (i do dosłownie!) to potrafią ze sobą współpracować, pomimo że przez większość czasu sobie dokuczają. I właśnie dialogi stanowią największą siłę tej gry – każda z postaci zachowuje się w charakterystyczny dla siebie sposób, np. Rocket nieustannie wytka błędy Star-Lordowi, a Drax wymyśla Gamorze coraz to nowsze przezwiska. Sam scenariusz nie jest jakoś specjalnie oryginalny, więc w konsekwencji po ograniu pierwszych rozdziałów nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że to wszystko gdzieś już widziałam. Jednakże produkcja potrafi kilkakrotnie zaskoczyć i to pozytywnie.

Bardzo podobał mi się fakt, że od razu po rozpoczęciu rozgrywki zostajemy wrzuceni na głęboką wodę. Prawidłowa fabuła (najpierw zaczynamy od sceny z przeszłości Petera Quilla) rozpoczyna się nieco ponad dekadę od zakończenia paskudnej wojny, w której brali udział nasi bohaterowie (choć nie zawsze po tej samej stronie konfliktu). Thanos nie żyje, Nova Corps próbuje odbudować swoje imperium, a tytułowi Strażnicy Galaktyki mający za sobą już kilkanaście wspólnych misji i są… spłukani, przez co żyją poza nawiasem galaktycznego społeczeństwa. Jak na ironię poznajemy ich w chwili, gdy próbują się włamać do pilnie strzeżonego kosmicznego wysypiska śmierci, aby złapać potwora i nieco na nim zarobić. Chwilę później w przypływie heroizmu próbują uratować galaktykę przed olbrzymim zagrożeniem, a w międzyczasie łagodzą napięcia w drużynie spowodowane m.in. próbą wiązania końca z końcem.

Screen z gry Guardians of the Galaxy

Świat zachwyca, ale…

Podczas naszej galaktycznej podróży trafiamy na różne planety, ale ze względu na półotwarty świat możemy szukać na nich jedynie znajdziek – fabuła gry jest liniowa i w każdym rozdziale prowadzi nas “za rączkę” przez korytarzowe mapy. Jedynie będąc na statku, możemy się po nim swobodnie poruszać, ale tylko po to, aby porozmawiać z członkami załogi. Jako Star-Lord podejmujemy decyzje, które mogą mieć mniejsze lub większe konsekwencje oraz walczymy z wrogami – tutaj mamy do dyspozycji całą drużynę wraz z ich zdolnościami, ale możemy ich wysyłać tylko do boju, niż faktycznie nimi sterować (szkoda!). Niestety gdzieś w połowie gry znudził mi się ten system, a celowanie do podskakujących galaretek stało się mechaniczne i nie dostarczało zbyt wielu emocji. Jedynie potężniejsi wrogowie faktycznie mogli napsuć krwi, ale gdy zapamiętało się ich ruchy to nawet na najwyższym poziomie trudności, nie sprawiali żadnych kłopotów.

Screen z gry Guardians of the Galaxy

Aby wydłużyć czas spędzony z grą, twórcy skrzętnie poukrywali różne znajdzki, które m.in. dostarczają różnych smaczków o tym, co działo się podczas ostatniej wojny, czy informacji o naszych bohaterach. Zapewne pod każdy kamień zaglądać będą wielbiciele przygód Strażników Galaktyki i osoby chcące wbić platynę. Najciekawszymi nagrodami za eksploracje są przedmioty pozwalające wysłuchać dodatkowych linii fabularnych oraz skórki dla bohaterów (można znaleźć kostiumy znane z filmów i komiksów!). Próżno jednak szukać tutaj nowych broni czy wyposażenia – każda postać ma przypisane elementy, a nowe umiejętności każdej z postaci odblokowujemy wraz z postępem w grze (nie liczcie jednak na rozbudowane drzewko).

To wcale nie jest zła gra!

Pomarudziłam, jednakże nie oznacza to, że Marvel’s Guardians of the Galaxy to jest zła gra – wręcz przeciwnie! Naprawdę miło spędziłam przy niej czas, szczególnie wysłuchując kolejnych narzekań Rocketa, albo jego przytyków kierowanych w moją stronę (a raczej Star-Lord). Przy produkcji od Eidos Montreal momentami śmiałam się do rozpuku, a nawet uroniłam łezkę.

Screen z gry Guardians of the Galaxy

Na koniec zostawiłam sobie wisienkę na torcie, czyli ścieżkę dźwiękową, którą raz za razem puszczam sobie na Spotify (doskonale nadaje się podczas treningów!). Takie przeboje jak Never Gonna Give You Up, Holding Out for a Hero czy Wake Me Up Before You Go-Go świetnie sprawdzają się podczas wybijania kolejnych wrogów. Nawet złapałam się na tym, że strzelałam w ich rytm. Podsumowując, Marvel’s Guardians of the Galaxy to przygodówka zrobiona w starym dobrym stylu i mi to pasuje. Z chęcią sięgnę po kolejne takie twory, szczególnie, jak będą w nich występowały postacie z Marvela.

Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępniam
Share on twitter
Udostępniam
Share on reddit
Udostępniam

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ