REKLAMA

Eksplodujący Gołąb – recenzja gry. Szalona, wybuchowa i absolutnie przezabawna perełka od twórców Eksplodujących Kotków!  

Sonia Moćko

Opublikowano: 11 stycznia 2026

Spis treści

Co może się wydarzyć, gdy zwykłe spotkanie zamienia się w wyścig z czasem, a w centrum stołu ląduje niepozorny gołąb, który może wybuchnąć w każdej chwili? Eksplodujący Gołąb odpowiada na to pytanie w najgłośniejszy sposób, jaki możesz sobie wyobrazić.

 Imprezowy hit, który rozkręci każde spotkania

Jeśli uwielbiacie gry imprezowe, które rozkręcają każde spotkanie i wywołują salwy śmiechu nawet u najbardziej powściągliwych znajomych, to Eksplodujący Gołąb jest pozycją obowiązkową. Twórcy kultowych Eksplodujących Kotków po raz kolejny udowodnili, że doskonale rozumieją ducha dobrej zabawy, potrafią połączyć nietypowy humor z prostą, a jednocześnie niebanalną mechaniką. Tym razem jednak zamiast kota, który może wysadzić Twoją talię, dostajemy… wybuchającego gołębia, czyli najbardziej absurdalną i jednocześnie najbardziej uroczą wariację klasycznej zabawy w gorącego ziemniaka, jaką tylko można sobie wyobrazić. Pozdrawiam wszystkich twierdzących, że gołębie to szczury ze skrzydłami hehe.

Gruu, gruu….buuum!

REKLAMA
Eksplodujący Gołąb – recenzja gry. Szalona, wybuchowa i absolutnie przezabawna perełka od twórców Eksplodujących Kotków!  

Już samo opakowanie robi świetne wrażenie, kolorowe pudełko jest świetnym kontrastem do wyłupiastego gołębia zerkającego do nas z plastikowego okienka. W środku znajdziemy wszystko, co potrzebne, by od razu wskoczyć w wir rozgrywki: elektronicznego gołębia-bombę, 75 kart, marker suchościeralny, sześć kart referencyjnych oraz instrukcję. Sam gołąb to mały show w sobie — wydaje odgłosy, tyka, gdacze i oczywiście potrafi eksplodować, czyli nagle sygnalizować koniec rundy. Czas do wybuchu jest losowy, co sprawia, że każda runda jest pełna napięcia. To nie tylko zwykły rekwizyt,  to serce gry i generator nieustannej adrenaliny. Jeżeli nie lubisz gry pod presją czasu, to tutaj zastygniesz jak słup soli! Ostatni raz tak się denerwowałam przy planszówce grając w 5 sekund od Trefla!

Gra jest bardzo prosta do nauczenia się, ale jednocześnie daje mnóstwo przestrzeni na kreatywność, wygłupy i integrację w grupie. Dzielimy się na dwie drużyny, siadamy naprzeciwko siebie, a gołąb ląduje na środku stołu jak nieco podejrzany ładunek, który tylko czeka, aby wylecieć w powietrze. Gdy nadejdzie Twoja kolej, naciskasz guzik na spodzie gołębia, by uruchomić licznik, potrząsasz nim i sprawdzasz, jakie wyzwanie musisz wykonać. Kiedy gołąb tyka niczym ładunek wybuchowy, napięcie rośnie i zaczyna się prawdziwa zabawa.

 

 

Różnorodne i uniwersalne wyzwania

To, co uwielbiam w Eksplodującym Gołębiu, to różnorodność i uniwersalność wyzwań. Niektóre wymagają kreatywności, inne refleksu, a jeszcze inne pełnej improwizacji. Mamy m.in.:

Po kolei – przekazujesz drużynie jednowyrazowe wskazówki, aby odgadli hasło z karty. Niby proste, ale stres związany z wybuchającym gołębiem sprawia, że człowiek zaczyna mówić najbardziej absurdalne podpowiedzi.

Gołębie obrazki – rysujesz na samym gołębiu, wykorzystując jego przeźroczystą powierzchnię jako mini-tablicę. Nie wolno używać liter ani cyfr, więc niejednokrotnie powstają dzieła, które wyglądają jak połączenie abstrakcjonizmu z dziecięcą wyobraźnią.

Kalambury na siedząco – klasyczne kalambury, ale wykonywane bez wstawania i w stresie przed wybuchem, co daje wyjątkowo komiczne efekty.

Do tego dochodzą wyzwania bez kart, takie jak Potrząśnij jeszcze raz, Daj skrzydło czy Papier, kamień, nożyce, które dodają jeszcze więcej chaosu, ruchu i interakcji między graczami i drużynami.

Eksplodujący Gołąb – recenzja gry. Szalona, wybuchowa i absolutnie przezabawna perełka od twórców Eksplodujących Kotków!

Świat, w którym o przetrwaniu decyduje Papier, kamień, nożyce.

W naszej grupie gra wywołała niekończące się salwy śmiechu. Każda próba szybkiego odgadnięcia słowa, chaotycznego rysowania po gołębiu czy przetrwania rundy Papier, kamień, nożyce, (moje nemezis) pod presją czasu powodowała, że wszyscy krzyczeli, dopingowali się nawzajem i zamierali w bezruchu, gdy gołąb wreszcie wybuchał w rękach jednego z graczy. I chociaż rozgrywka jest bardzo dynamiczna, nigdy nie wywoływała negatywnych emocji, wręcz przeciwnie, im głośniej było przy stole, tym więcej było śmiechu.

Na szczególną pochwałę zasługuje projekt samego gołębia. Działa zaskakująco dobrze, dźwięki są zabawne, a moment wybuchu nigdy nie jest przewidywalny, co dodaje adrenaliny. Marker to świetny dodatek, możliwość rysowania bezpośrednio na figurce jest genialnym i jakże absurdalnym pomysłem, który w naszym przypadku dostarczył jednych z najzabawniejszych momentów całej rozgrywki. Szczególnie gdy nie sposób było odgadnąć co autor rysunku miał na myśli.

Idealna dla 4+ graczy

W grę najlepiej zagrać w minimum cztery osoby, kiedy tworzymy dwie oddzielne drużyny to energia rozgrywki zmienia się w ostrą rywalizację i można załatwić przeciwników swoją umiejętnością kooperacji i sprytem.

Eksplodujący Gołąb jest wyraźnym duchowym spadkobiercą Eksplodujących Kotków, czuć tu tę samą energię, humor, luz i zamiłowanie do lekko absurdalnych pomysłów. To nie jest kolejna karcianka, ale fizyczna, głośna i chaotyczna gra, w której liczy się refleks i współpraca.

Podsumowanie

To naprawdę fenomenalna, pełna energii gra imprezowa, idealna zarówno na spotkania rodzinne, jak i wieczory ze znajomymi. Będzie idealną rozgrzewką integracyjną, szczególnie jeżeli w towarzystwie pojawiają się nowe osoby. Jest szybka, intuicyjna, nieprzewidywalna i przede wszystkim – prześmieszna. Nasza ekipa zakochała się w niej od pierwszej rundy i wiemy, że będzie to jedna z tych gier, po które będziemy wracać regularnie. Jeśli szukacie czegoś, co naprawdę rozkręci każdą imprezę, to musicie ją koniecznie sprawdzić.

ZALETY +

WADY -

Za przekazanie gry planszowej do recenzji dziękujemy wydawnictwu Rebel.
Sonia Moćko

Dziennikarka z wykształcenia, kinomanka z zamiłowania odkąd mając kilka lat, trafiłam na niedzielny cykl "Kocham kino" na kanale drugim Telewizji Polskiej. Oceniłam na filmwebie ponad 4 tysiące filmów, 600 seriali i prawie 200 gier. Paragracz. Byłam normalna 3 koty temu. Ubóstwiam Baby Yodę i Sailor Moon. Ulubione platformy to Nintendo Switch i Xbox. Kolekcjonuje retro Barbie. Na Instagramie jako @matkapraskaodkotow.

REKLAMA

Rekomendowane artykuły

Contraband Police – recenzja gry. Hola, hola będzie kontrola!  

Contraband Police – recenzja gry. Hola, hola będzie kontrola!  

Retro motel simulator – recenzja gry. Goście rosną, meble uciekają czyli moje dwie godziny w totalnym chaosie.

Retro motel simulator – recenzja gry. Goście rosną, meble uciekają czyli moje dwie godziny w totalnym chaosie.

Czas na partyjkę! Gwint – legendarna gra karciana

Czas na partyjkę! Gwint – legendarna gra karciana

Niedokończone Opowieści Śródziemia i Númenoru – Recenzja książki. Kiedy ten Tolkien w końcu skończy?

Niedokończone Opowieści Śródziemia i Númenoru – Recenzja książki. Kiedy ten Tolkien w końcu skończy?

Avatar: Frontiers of Pandora – From the Ashes – recenzja dodatku. Czy warto wrócić do lasów Pandory?

Avatar: Frontiers of Pandora – From the Ashes – recenzja dodatku. Czy warto wrócić do lasów Pandory?

Marvel Cosmic Invasion – recenzja gry – Powrót do staroszkolnych bijatyk

Marvel Cosmic Invasion – recenzja gry – Powrót do staroszkolnych bijatyk