MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Previous
Next

Diabelski pocałunek. „Hellblazer: Wzlot i Upadek” – recenzja komiksu

Z przygodami Johna Constantine’a nigdy nie miałem jakoś po drodze, ale zawsze chciałem przeczytać jakiś komiks o jego przygodach. Postać znam jedynie z filmu, w którym w tytułowego łowcę demonów wcielił się Keanu Reeves oraz z paru produkcji animowanych DC. Jak więc trafiła się możliwość zapoznania się z tym albumem, to wszedłem w to bez zastanowienia. 

Diabelski pocałunek. „Hellblazer: Wzlot i Upadek” – recenzja komiksu

Czarna Etykieta

W ramach serii wydawniczej DC Black Label wydawane są w Polsce historie, które skierowane są głównie do dorosłego czytelnika. Jednym z takich albumów jest właśnie „Hellblazer: Wzlot i Upadek”. Najbardziej cieszy mnie fakt, że to nie kolejny komiks powiązany z Batmanem, ani z żadnym jego przeciwnikiem. Nie zrozumcie mnie źle, Mroczny Rycerz to jedna z moich ulubionych postaci ze świata DC Comics, ale w tej linii wydawniczej to dopiero trzecia historia, która nie ma z nim nic wspólnego. Aż prosi się o większą różnorodność, ale nie ma, co narzekać. Przejdźmy więc do zaprezentowanej w nim historii.

Dziecięce zabawy i latający biznesmeni

Komiks rozpoczyna się od scen z dzieciństwa Johna Constantine’a. Młody egzorcysta próbą zaimponowania znajomym przeprowadza swój pierwszy magiczny rytuał, który kończy się tragicznie. Chwilę później przenosimy się do teraźniejszości, gdzie pewien bogaty biznesmen spada z nieba wprost na iglicę człowieka. Sprawa dosyć niezwykła, ale żeby było tego mało, na plecach mężczyzny znajdują się anielskie skrzydła. Z czasem podobnych przypadków jest coraz więcej, a o rozwiązanie tej tajemnicy zabiega sam władca piekieł – Lucyfer.

Obydwa wydarzenie wydają się nie mieć nic ze sobą wspólnego, lecz są ze sobą ściśle powiązane. John wraz ze swoją przyjaciółką z dawnych lat, Aishą Bukhari musi rozwiązać tę niezwykłą zagadkę i poskromić złe moce za to odpowiedzialne. Komiks to istna mieszanka różnych stylów –  znajdziemy tutaj elementy horroru, komedii czy kryminału noir.

Za scenariusz odpowiada Tom Taylor znany chociażby z takich dzieł jak „Dceased” czy „Injustice”. Scenarzysta z wielkim wyczuciem i smakiem zmienia konwencję pomiędzy poszczególnymi scenami, dzięki czemu historia przez cały czas jest bardzo interesująca. Atutem komiksu jest na pewno lekkość narracji, jak i inteligentne sceny, które potrafią wywołać uśmiech u czytelnika.

Rysunki warte grzechu

Za rysunki odpowiada Derrick Robertson, a za kolory Diego Rodriguez. Oba elementy idealnie oddają klimat całej opowieści. Niekiedy jest strasznie, a momentami wręcz komicznie. Duże kadry w tym albumie naprawdę cieszą oko i aż chciałoby się widzieć ich więcej i więcej. Dzięki powiększonemu formatowi, w jakim ukazał się „Hellblazer: Wzlot i Upadek” ilustracje prezentują się jeszcze lepiej.

Najnowszy tom z przygodami Johna to wizualna uczta i bardzo solidne, rozrywkowe czytadło. Jeśli macie ochotę na historię pełną demonów, diabłów, czarnoksiężników czy też opętanych dzieci w rolach głównych to jest to pozycja idealna dla Was. 

Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępniam
Share on twitter
Udostępniam
Share on reddit
Udostępniam

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: [email protected] 

OBSERWUJ NAS

Share on twitter
UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
UDOSTĘPNIJ