REKLAMA

Cleaning simulator – recenzja gry na PC. Taki symulator to czysta przyjemność.

Sonia Moćko

Opublikowano: 26 lutego 2026

Spis treści

Luty w mojej bibliotece ogrywanych gier bezsprzecznie należał do symulatorów czyszczenia powierzchni. W Game Passie skończyłam obie części Power Wash Simulator oraz Crime Scene Cleaner. Jak na ich tle wypadł Cleaning Simulator, wyprodukowany przez Damaged Games? Zapraszam do lektury!

 

Czy istnieje czynność bardziej frustrująca niż sprzątanie? Na pewno nie w grach.

Kto zna mnie osobiście, ten wie, że sprzątanie to jedna z moich najmniej ulubionych czynności. Za każdym razem, grając w tytuł o porządkowaniu, ubolewam, że czynność ta IRL (tłum. in real life, czyli w prawdziwym życiu) nie może być tak satysfakcjonująca i obfita w liczne trofea.

Oh shit! Here we go again!

Koncepcja gry jest prosta. Wcielamy się Emily, która po otrzymaniu zlecenia magicznie znajduje się na kanapie i musi przywrócić dane miejsce do porządku i chwały. A czasami jest to zadanie wręcz karkołomne. Za ukończoną misję otrzymamy od jednej do trzech gwiazdek, ich ilość uzależniona jest od czasu, w którym poradzimy sobie z wyzwaniem – im szybciej, tym lepiej.

REKLAMA

 

To nie jest gra dla pedantów o słabych nerwach!

Nasi klienci to patologiczne flejtuchy i bałaganiarze, którzy rzucają śmieci na podłogę zamiast wyrzucić je do kosza. Uśmiechałam się pod nosem, widząc w poleceniach czekające na mnie blisko trzysta sztuk śmieci. Swoje usługi będziemy świadczyć w dziesięciu różnych lokacjach. Poza prywatnymi przestrzeniami, zahaczymy również o restaurację fast food, hotel, klub nocny czy zapuszczony magazyn. Każde miejsce jest inne, czasami mechaniki będą się różnić od siebie. W jednym miejscu wrzucimy talerze do zmywarki, w drugim wystarczy, że ułożymy je na miejsce, chociaż wyglądają niezbyt schludnie. W jednym miejscu śmieci pójdą do kosza, w innych pozbędziesz się ich w kuchennym piekarniku. Wrzucanie wielkich niebieskich worów do kuchenki bawiło mnie niezmiernie.

Zatkany zlew to prawdziwy pikuś dla naszej Emily.

 

Baby let me upgrade you

Co misję możemy ulepszyć nasz asortyment i dostępne udogodnienia. Mydło dodane do wody pozwoli wydłużyć i ulepszyć skuteczność naszego mopa. Z czasem i jego możemy wymienić na wersję pro, podobnie naszą gąbeczkę czy myjkę ciśnieniową. Prawdziwym przełomem okazało się jednak ulepszenie zmysłu pokazującego, co jeszcze nam zostało do zrobienia. W drugiej lokacji spędziłam blisko 30 minut, wypatrując ominiętej plamki. Byłam już bliska poddania się i wrócenia do misji ze świeżą głową, na szczęście podrasowany instynkt ze sklepu naświetlił moje przeoczenie. Warto dodać, że za dziesięciokrotną cenę mydła można kupić cofnięcie czasu sprzątania o pięć sekund, co przydaje się, gdy ktoś chce wymaksować dany poziom.

Ekologiczne rozwiązania są zawsze najlepsze.

Graficznie gra wypada naprawdę dobrze i przyjemnie dla oka. Nie miałam żadnych problemów z optymalizacją. Przejście całego tytułu zajęło mi trochę ponad sześć godzin. Równocześnie z uruchomieniem gry odpaliłam audiobooka. Rozgrywka tak mnie zaangażowała, że przeszłam grę za jednym posiedzeniem.

 

Jak gra wypada na tle konkurencji

Inne symulatory, oprócz mechanik sprzątania, oferują jakąś historię i wymagają zdecydowanie więcej czasu na ukończenie. Ta zastosowana w Cleaning Simulator przypominała mi tę znaną z Crime Scene Cleaner, tylko mniej zaawansowaną. Dostajemy klasyczny, prosty symulator, który nie udaje czegoś więcej. Mamy kilka przyborów i musimy wysprzątać obiekt na błysk w jak najkrótszym czasie. To świetna pozycja na kilka godzin – na przysłowiowe zabicie czasu bądź na moment, kiedy ma się ochotę po prostu przewietrzyć głowę.

Wow, czy to Cyberpunk i flirt V z Judy? Nie. To Cleaning Simulator i Twoja wyniosła szefowa i nowa fucha w nocnym klubie.

 

Podsumowanie

Jeżeli lubisz proste i klasyczne symulatory, to Cleaning Simulator jest grą dla Ciebie. Ta dziesięciorozdziałowa pozycja dosłownie przechodzi się sama i oferuje mnóstwo satysfakcji z progresu. Sama zwięzłość tytułu również jest na plus, dzięki temu nie miałam poczucia bycia zmuszoną do grindu.

Trailer:

 

ZALETY +

WADY -

Sonia Moćko

Dziennikarka z wykształcenia, kinomanka z zamiłowania odkąd mając kilka lat, trafiłam na niedzielny cykl "Kocham kino" na kanale drugim Telewizji Polskiej. Oceniłam na filmwebie ponad 4 tysiące filmów, 600 seriali i prawie 200 gier. Paragracz. Byłam normalna 3 koty temu. Ubóstwiam Baby Yodę i Sailor Moon. Ulubione platformy to Nintendo Switch i Xbox. Kolekcjonuje retro Barbie. Na Instagramie jako @matkapraskaodkotow.

REKLAMA

Rekomendowane artykuły

Towerborne – Recenzja Gry – Asy w rękawie, ale tylko przy stole dla czterech

Towerborne – Recenzja Gry – Asy w rękawie, ale tylko przy stole dla czterech

Two Hands Hospital Assistant Simulator – recenzja gry na PS5. Po śmierci pierwszego pacjenta jesteś tylko silniejszy.

Two Hands Hospital Assistant Simulator – recenzja gry na PS5. Po śmierci pierwszego pacjenta jesteś tylko silniejszy.

ŻAŁOBA ZAPISANA W CISZY – RECENZJA FILMU HAMNET

ŻAŁOBA ZAPISANA W CISZY – RECENZJA FILMU HAMNET

Rogue Sun. Knight Sun. Tom 3 – recenzja komiksu – Przeszłość, która nie daje o sobie zapomnieć

Rogue Sun. Knight Sun. Tom 3 – recenzja komiksu – Przeszłość, która nie daje o sobie zapomnieć

Deadpool Samuraj Tom 1 – recenzja komiksu – Kiedy najemnik trafia do Kraju Kwitnącej Wiśni

Deadpool Samuraj Tom 1 – recenzja komiksu – Kiedy najemnik trafia do Kraju Kwitnącej Wiśni

Resident Evil 2 (2019) – recenzja gry – Survival horror z najwyższej półki

Resident Evil 2 (2019) – recenzja gry – Survival horror z najwyższej półki