REKLAMA

Avengers. Na zawsze. Tom 12 – recenzja komiksu – Chaos i multiwersum bez kontroli

Kuba Judek

Opublikowano: 23 marca 2026

Spis treści

Myślałem, że Jason Aaron już pokazał wszystko, co miał do zaoferowania w Avengers. Tymczasem „Avengers: Na zawsze” próbuje podkręcić skalę jeszcze bardziej. Problem w tym, że im większy robi się ten komiks, tym trudniej się w niego wkręcić. Zapraszam do recenzji.

 

Multiwersum na pełnych obrotach

Dwunasty tom to w zasadzie pełne wejście w temat multiwersum. Różne wersje bohaterów z alternatywnych rzeczywistości, zniszczone światy i drużyna składana z dość nietypowych postaci. W centrum wydarzeń stoi Ghost Rider, który przemierza kolejne rzeczywistości i zbiera sojuszników do walki z ogromnym zagrożeniem.

Pomysł sam w sobie jest ciekawy. Marvel już nieraz pokazywał, że potrafi bawić się alternatywnymi wersjami bohaterów i tutaj też pojawia się kilka naprawdę fajnych koncepcji. Problem zaczyna się w momencie, gdy tych pomysłów robi się po prostu za dużo.

REKLAMA
Avengers. Na zawsze. Tom 12 | egmont.pl

 

Przerost wszystkiego nad wszystkim

Największy problem tego tomu to przeładowanie. Za dużo postaci, za dużo wątków, za dużo wydarzeń. Każdy element próbuje być ważny, ale przez to nic nie wybija się na pierwszy plan. Bohaterowie pojawiają się i znikają, często bez większego znaczenia. Trudno się do kogokolwiek przywiązać, bo zanim zdążymy kogoś lepiej poznać, historia już pędzi dalej. Nawet jeśli trafiają się ciekawe momenty, to szybko giną w natłoku kolejnych scen. Mam wrażenie, że Jason Aaron bardziej chciał zrobić coś wielkiego niż coś naprawdę angażującego.

 

Ciągła akcja bez chwili oddechu

Nie można powiedzieć, że ten komiks jest nudny. Dzieje się tu bardzo dużo. Walki, pościgi, kolejne starcia z przeciwnikami. Tempo jest wysokie praktycznie przez cały czas.

Tylko że po pewnym czasie zaczyna to męczyć. Brakuje spokojniejszych momentów, które pozwoliłyby lepiej poczuć klimat albo wejść głębiej w relacje między bohaterami. Wszystko jest podane na jednym poziomie intensywności i przez to kolejne sceny zaczynają się ze sobą zlewać. Efekt jest taki, że nawet duże wydarzenia nie robią aż takiego wrażenia, jak powinny.

Avengers. Na zawsze. Tom 12 | egmont.pl

 

Rysunki solidne, ale bez większego efektu

Warstwa graficzna stoi na dobrym poziomie. Kadry są czytelne, sceny akcji dynamiczne i łatwe do śledzenia. Przy takiej historii to duży plus, bo łatwo byłoby się pogubić. Z drugiej strony, przy tak dużej skali wydarzeń liczyłem na coś więcej. Rysunki są dobre, ale rzadko kiedy zapadają w pamięć. Brakuje kadrów, które naprawdę robią wrażenie i zostają z czytelnikiem na dłużej. To solidna robota, ale nic ponad to.

 

Finał, który nie do końca wybrzmiewa

Ten tom ma być czymś dużym. Czuć, że to ważny moment w runie Aarona i że autor próbuje domknąć pewne wątki. Problem w tym, że przez nagromadzenie wszystkiego trudno poczuć wagę tych wydarzeń. To trochę jak oglądanie kolejnej wielkiej bitwy, która powinna być epicka, ale nie wywołuje większych emocji. Bo wcześniej było już tyle podobnych momentów, że trudno się nimi przejąć.

Sprawdź też: Przeznaczenie X. X-Men. Tom 1 – recenzja komiksu – Wszystko zaczyna się sypać?

Avengers. Na zawsze. Tom 12 | egmont.pl

 

Czy to działa?

To nie jest zły komiks. Ma ciekawe pomysły i sporo akcji. Widać też ambicję, żeby zrobić coś dużego i widowiskowego. Tylko że dla mnie to wszystko jest zbyt chaotyczne. Brakuje skupienia i lepszego prowadzenia historii. Jeśli ktoś lubi multiwersalne szaleństwo i nie przeszkadza mu nadmiar wszystkiego, może się tu dobrze bawić. Ja momentami miałem wrażenie, że to trochę za dużo jak na jeden tom.

Sprawdź też: Avengers Tom 11 – recenzja komiksu – Bohaterowie sprzed wieków kontra Mephisto

ZALETY +

WADY -

egmont logo key art
Dziękujemy wydawnictwu Egmont Polska za udostępnienie egzemplarza komiksu.
Kuba Judek

Miłośnik gier, seriali i literatury fantastycznej. Do bólu zakochany w różnorakich światach postapo. Wolny czas spędzam na eksplorowaniu Zony czy wyniszczonej Moskwy. Również uwielbiam wypady do opustoszałych grobowców wraz z panią archeolog Larą Croft. Swoją pasją staram się zarażać innych poprzez mój Instagram @fanatyk_postapo

REKLAMA

Rekomendowane artykuły

Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 19 – recenzja komiksu – Zagłębiając się w historię Sheffield Institute

Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 19 – recenzja komiksu – Zagłębiając się w historię Sheffield Institute

Coffie Simulator – recenzja gry PC. Koci terror kapryśnych klientów.

Coffie Simulator – recenzja gry PC. Koci terror kapryśnych klientów.

Vampire Therapist – recenzja gry PS5. (Nie)życie warte przeżycia.

Vampire Therapist – recenzja gry PS5. (Nie)życie warte przeżycia.

Nie tylko świat tutaj umiera, ale także tempo akcji oraz system walki. Recenzja GreedFall: The Dying World 

Nie tylko świat tutaj umiera, ale także tempo akcji oraz system walki. Recenzja GreedFall: The Dying World 

Zrobiło mi się gorąco, ale nie z powodu wciągającej opowieści. Recenzja Dragonkin The Banished 

Zrobiło mi się gorąco, ale nie z powodu wciągającej opowieści. Recenzja Dragonkin The Banished 

The Sims 4: Królewskie dziedzictwo – recenzja gry. Wyższe sfery oznaczają duże afery!

The Sims 4: Królewskie dziedzictwo – recenzja gry. Wyższe sfery oznaczają duże afery!