Prace nad serialowym „Harrym Potterem” od HBO nabierają tempa, a wraz z nimi rośnie zainteresowanie nową obsadą kultowych bohaterów. Jedną z najważniejszych postaci w produkcji będzie Rubeus Hagrid, którego zagra Nick Frost. Aktor znany m.in. z filmów „Wysyp żywych trupów” i „Hot Fuzz” zdaje sobie sprawę, że jego interpretacja bohatera nie spotka się z entuzjazmem wszystkich fanów. Jak sam przyznał, jest gotowy na krytykę i nie zamierza walczyć z porównaniami do niezapomnianej kreacji Robbiego Coltrane’a.
„Nie wszystkim się spodoba. I to jest w porządku”
Frost podkreślił, że traktuje rolę z dużym szacunkiem. Chce oddać hołd aktorowi, który przez lata był kojarzony z Hagridem, ale jednocześnie stworzyć własną wersję postaci. W rozmowie cytowanej przez zagraniczne media zaznaczył: „Próbowałem wziąć to, co zrobił Robbie, i uszanować to, ale mam do dyspozycji osiem godzin w każdym sezonie, podczas gdy Robbie miał około dwóch i pół. Ta postać musi mieć w sobie coś więcej”. Aktor zwrócił uwagę, że serialowy format daje znacznie większe możliwości rozwijania bohaterów niż filmy kinowe.
Nowy odtwórca roli Hagrida nie ukrywa jednak, że część widzów może nie zaakceptować zmian. „Niektórym się to nie spodoba. Powiedzą: »To nie jest mój Hagrid«. I to jest w porządku” – stwierdził Frost. Jego zdaniem podobne reakcje są naturalne, gdy twórcy mierzą się z tak rozpoznawalnym i uwielbianym przez miliony fanów uniwersum. Aktor podkreśla, że nie zamierza kopiować Coltrane’a, ponieważ byłoby to niemożliwe. Zamiast tego chce skupić się na pokazaniu nowych aspektów charakteru półolbrzyma.
Frost zdradził również, że inspiracji szukał zarówno w swoim życiu prywatnym, jak i w innych filmowych bohaterach. Opisuje Hagrida jako postać ciepłą, zabawną i opiekuńczą, ale jednocześnie skrywającą pewną dziecięcą naiwność. Właśnie te cechy zamierza mocniej wyeksponować w serialu. Dłuższa forma ma pozwolić widzom lepiej poznać bohatera, jego emocje i relacje z uczniami Hogwartu.
Nowy „Harry Potter” ma być wierniejszą adaptacją książek J.K. Rowling niż filmowa seria. HBO planuje poświęcić każdej powieści osobny sezon, co daje twórcom znacznie więcej przestrzeni na rozwijanie wątków znanych z literackiego pierwowzoru. To właśnie dlatego obsada i producenci wielokrotnie podkreślają, że celem nie jest zastąpienie filmów, lecz stworzenie nowej interpretacji historii dla kolejnego pokolenia widzów. W przypadku Hagrida oznacza to próbę znalezienia równowagi między szacunkiem dla przeszłości a świeżym spojrzeniem na jedną z najbardziej lubianych postaci świata magii.
Źródło: TheTimes
