Były główny techniczny artysta odpowiedzialny za Highguard, Josh Sobel, opublikował szczerą analizę około półtora miesiąca po premierze gry, która rozpoczęła się od dużych oczekiwań, a zakończyła masowymi zwolnieniami i falą krytyki. Według Sobela, jego zespół był początkowo przekonany, że Highguard ma szansę na sukces. Wewnętrzne opinie deweloperów i pierwsze testy dawały pozytywne sygnały. Plany były ambitne – gra miała zadebiutować jako świeży tytuł PvP z elementami raidów i fantasy, stworzony przez niezależne studio Wildlight Entertainment z byłych twórców popularnych shooterów.
Była nadzieja, stało się fiasko
Kluczowy moment nastąpił podczas The Game Awards 2025, gdzie Highguard został zaprezentowany światu w prestiżowym, finałowym czasie antenowym. Sobel przyznaje, że to właśnie tam wszystko zaczęło się psuć. Trailer nie spotkał się z oczekiwanym odzewem – wiele osób od razu wyśmiało projekt i kwestionowało jego budżet reklamowy. Według niego, „zostaliśmy wyśmiani od pierwszej minuty” z powodu błędnych założeń i szybkich osądów o kosztach emisji trailera. To właśnie one, jego zdaniem, sprawiły, że gra została uznana za „martwą przy starcie napisał Sobel, odnosząc się do reakcji społeczności.
Po prezentacji reakcje stały się gwałtowne. Twórcy treści publikowali materiały z ostrą krytyką, a sekcje komentarzy i social media zalewały negatywne opinie. Wielu recenzentów oceniało grę, nie spędzając z nią nawet pełnej godziny – według Sobela Highguard dostał ponad 14 000 negatywnych recenzji od użytkowników z minimalnym czasem gry. „Nawet nie ukończyli wymagającego samouczka” – podkreślił.
Sytuacja odbiła się także na samych twórcach. Sobel opisał, że sam był celem personalnych ataków – internauci wyszydzali go za to, że był dumny z pracy przy projekcie, a nawet drwili z faktu, że wspomniał o autyzmie w swoim profilu, przypisując temu „ideologiczną” etykietę. Do tego doszły publiczne oskarżenia o tchórzostwo czy sugestie, by wrócił do pracy w McDonald’s. Sobel przyznał, że to „emocjonalnie bardzo obciążało”.
Efekty już po premierze były widoczne – zespół Wildlight Entertainment został mocno zredukowany, a większość pracowników odeszła z firmy zaledwie dwa tygodnie po debiucie Highguard. Mimo że mała część studia nadal wspiera tytuł, jego przyszłość pozostaje niepewna. Sobel uważa, że to doświadczenie może zniechęcić innych twórców do podejmowania ryzyka w niezależnym tworzeniu gier multiplayer i sprowadzić ich z powrotem pod skrzydła dużych korporacji.
Sytuacja wokół Highguard stała się szeroko komentowanym przykładem tego, jak bardzo społeczność i pierwsze reakcje medialne mogą wpłynąć na losy nowej produkcji – nawet takiej, która miała solidne zaplecze developerskie i duże nadzieje przed premierą
Źródło: IGN
