Co się stanie, gdy neonowy motel spotka budżetowy symulator pełen uproszczeń i błędów? Retro Motel Simulator to krótki przerywnik dla wyrozumiałych fanów gatunku.
Motel z meblowaniem z piekła rodem
Retro motel simulator to tytuł, który od pierwszych minut jasno komunikuje, czym jest: niewielkim, budżetowym symulatorem nastawionym przede wszystkim na klimat, a nie na rozbudowane systemy czy techniczną perfekcję. Gra która miała kusić estetyką rodem z amerykańskich filmów lat 50. i 60., migoczącymi neonami, raczej wygląda jak pastisz. Pomimo prostego i generycznego początku, gra bardzo szybko pokazuje swoje ograniczenia – zarówno projektowe, jak i techniczne. Naprawdę trudno je zignorować, nawet przy dużej dozie wyrozumiałości.

Praca sprowadzona do zaledwie jednego kliknięcia
Rozgrywka polega na prowadzeniu niewielkiego motelu: sprzątamy pokoje, wymieniamy ręczniki, meldujemy gości i stopniowo podnosimy standard obiektu. Mechaniki są bardzo proste i intuicyjne, wręcz do granic uproszczenia. W porównaniu z takimi tytułami jak Miami Hotel Simulator czy Hotel Owner Simulator, Retro Motel Simulator oferuje zdecydowanie mniej komend i systemów. Sprzątanie pokoju, wymiana ręczników czy przygotowanie przestrzeni dla kolejnego gościa sprowadza się zazwyczaj do jednego kliknięcia. Z jednej strony jest to wygodne i relaksujące, z drugiej – sprawia, że gra bardzo szybko staje się przewidywalna i w biegu osiągamy kolejne cele z listy. Nie minęły dwie godziny gdy w moim przybytku grali El Mariachi, alkohol lał się strumieniami, a niewiasty w wodzie, niczym rozgwiazdy w morzu nie wychodziły z basenu.

Jednym z najbardziej problematycznych elementów są same pokoje. Są one dość ciasne, a zarządzanie umeblowaniem bywa prawdziwym koszmarem. Rotacja mebli w tak ograniczonej przestrzeni potrafi frustrować, zwłaszcza że wszystkie obiekty są automatycznie ustawiane w dużych odległościach od ścian. Efekt? Paradoksalnie jeszcze mniej miejsca, trudności z logicznym zagospodarowaniem przestrzeni i poczucie, że walczymy bardziej z silnikiem gry niż z wyzwaniem projektowym. W pewnym momencie zamiast aranżować pokój, po prostu godzimy się na bylejakość, bo każda próba poprawy kończy się irytacją. Do tego ekonomia w grze jest dość osobliwa. Trzysta amerykańskich zielonych za plakat, kiedy krzesło kosztuje dwieście pięćdziesiąt to spora przesada, tym bardziej, że nie jest to reprodukcja wysokiej jakości tylko zwykły plakat w antyramie. Budżet na początek jest skromny, więc nie ma mowy o szaleństwach. Na późniejszych etapach gdy stoi się lepiej z finansami również brakuje trochę bardziej ekstrawaganckich dekoracji wnętrz, charakterystycznych dla epoki, w której rozgrywa się akcja symulatora.
Nasi goście niejeden raz dostarczą Ci uśmiechu i powodów do radości
Oprawa wizualna jest nierówna, ale ma swój urok. Postacie są zabawnie zaanimowane, momentami wręcz komicznie. Szczególnie rzuca się w oczy moment, gdy NPC wychodzą z samochodu – przez ułamek sekundy stają się nienaturalnie monstrualni, by chwilę później wrócić do swoich normalnych rozmiarów. Trudno uznać to za zamierzony efekt artystyczny, ale paradoksalnie dodaje to grze swoistego, niezamierzonego humoru. Niestety, gorzej wypadają dzieci, które zarówno chodem, kreacjami jak i zachowaniem przypominają dorosłe osoby niskorosłe. To jeden z tych elementów, które wyraźnie pokazują ograniczony budżet i brak dopracowania detali.

Mimo tych wad, trudno odmówić grze pewnego uroku. Całość jest spokojna, wręcz terapeutyczna w swoim rytmie. Maksymalizacja motelu do pięciu gwiazdek zajęła mi około dwóch godzin, co pokazuje, jak krótka i mało wymagająca jest rozgrywka. Nie ma tu długofalowego planowania, złożonej ekonomii ani poważnych decyzji. To raczej krótki, niezobowiązujący przerywnik niż pełnoprawna gra na wiele wieczorów.
Świetna pozycja gdy masz ochotę odpocząć i zastanowić się, w co zagrać dalej
W moim przypadku Retro motel simulator idealnie trafił w moment. Był bardzo sympatycznym odpoczynkiem po growej „żałobie” po ukończeniu Trails in the Sky 1st Chapter – tytule długim, narracyjnie intensywnym i emocjonalnie angażującym. Tutaj nie musiałam analizować fabuły ani zapamiętywać dziesiątek systemów. Wystarczyło kliknąć, posprzątać, kupić nowy mebel i popatrzeć na neon świecący w nocy.
Podsumowanie
Retro Motel Simulator to produkcja wyraźnie budżetowa, niedoskonała i momentami toporna, ale jednocześnie szczera w tym, czym chce być. To krótki, klimatyczny symulator, który najlepiej sprawdzi się jako lekki przerywnik lub ciekawostka dla fanów gatunku. Poleciłabym go wyłącznie osobom, które bardzo lubią symulatory i potrafią przymknąć oko na błędy, uproszczenia i techniczne niedociągnięcia. Dla reszty może okazać się zbyt płytki i zbyt krótki, by zostawić trwałe wrażenie.
