Po wielu interesujących rozdziałach rozległa historia Wielkiej Republiki zaczyna zmierzać ku emocjonującemu finałowi. Rycerze Jedi nadal walczą z zadanym im w przeszłości ciosem, jednak zaczynają zyskiwać mocną pozycję w starciu z Nihilami. We wszechobecnym zamieszaniu Keeve Trennis kontynuuje swój wypad do Strefy Okluzji w poszukiwaniu pewnego Trandoshanina.
Cavan Scott po raz kolejny dowozi
Za scenariusz Ściganych odpowiada Cavan Scott (serie Star Wars, DC Superheroes, Doctor Who) odpowiedzialny za scenariusze wielu poprzednich tytułów komiksowych z cyklu Wielkiej Republiki. Jednocześnie należy on do bardzo elitarnego grona pięciu osób odpowiedzialnych za całokształt kreowanej w ostatnich latach serii wydawniczej. W aspekcie graficznym na przód wysuwa się Jim Towe (Youngblood, Young Avengers, Wielka Republika), który pracował już przy Dzieciach Burzy – albumie, którego recenzję znajdziecie na łamach portalu. Na okładce albumu pojawia się jeszcze jedna znajoma osoba, jaką jest Marika Cresta (Wielka Republika, Kapitan Carter), współpracująca wcześniej przy Cieniach Gwiezdnego Blasku, Bitwie o Moc czy wspomnianych Dzieciach Burzy. Dołączyła do nich Laura Braga, dla której jest to pierwsze spotkanie z tym uniwersum. Ich rysunki kolorami wypełnił Jim Campbell, a nad okładkami po raz kolejny pracował Phil Noto. Przełożeniem treści na język polski zajęła się podobnie jak przy innych tytułach Katarzyna Nowakowska, a album pojawił się na rynku pod szyldem wydawnictwa Egmont.

Wielka Republika… i Akolita?
Ścigani kontynuują trzecią, ostateczną fazę projektu. W skład albumu wchodzą tomy 6 – 10 The High Republic (2023) oraz niespodzianka w postaci The Acolyte – Kelnacca 1. Czy ten dodatek należał do smacznych? O tym może powiem parę słów nieco później.
Trennis kontynuuje swój nieusankcjonowany wypad w przestrzeń kontrolowaną przez Nihilów, by sprowadzić swego dawnego mistrza do domu. Kontynuuje przy tym niełatwy sojusz z Lourną Dee. Nieszablonowe podejście tej drugiej przyda się szczególnie podczas kolejnych starć z Dzieckiem Burzy i pomiotami wysyłanymi przez niesławnego Barona Boolana, który od dawna przewijał się jako odległe tło galaktycznych wydarzeń. Podczas swojej eskapady napotkają także Teya Sirreka – tego samego gadatliwego osobnika, który swego czasu znał zaułki Jedhy lepiej niż własną kieszeń.

Nie ma to jak trochę niespodzianek.
O pierwszej z nich wspomniałem już wcześniej. Dorzucenie historii związanej z niesławnym serialem było co najmniej zaskakujące i szczerze mówiąc, nie uważam, że było to dobre posunięcie. We wszystkich albumach zbiorczych, z jakimi miałem do czynienia zeszyty, choć nierzadko chaotycznie, były ze sobą powiązane fabularnie. W tym przypadku otrzymujemy jednak fragment historii, który bez znajomości szerszej, niedostępnej jeszcze w Polsce części kanonu wydaje się powiązany z totalnie innym dziełem. Na szczęście jednak na samą fabułę opartą na wspomnieniach umierającego Jedi i opowieści o nieustannej nauce nie można narzekać. Kolejnym zaskoczeniem było pojawienie się pewnego gagatka o fioletowej skórze. Dawny Strażnik Whillów pojawia się po wielu latach niebytu, gdy wrażliwa na Moc ekipa wpada w tarapaty. Z jednej strony niespodziewany powrót wraz z nabytymi umiejętnościami potrafił mnie zadziwić, lecz wrzucenie go na opuszczoną planetę wraz z przełomowymi informacjami za bardzo śmierdzi nadużywaniem deus ex machina.
Jest jednak pewien aspekt albumu, który pod względem fabuły w pełni mnie usatysfakcjonował. Po przedstawieniu dość trudnej relacji między bliźniakami – Terecem i Ceretem w Dzieciach Burzy, kolejny album poprowadził ich wspólną historię w taki sposób, by nie tylko utrzymać czytelników w niepewności co do kolejnych wydarzeń. Podkreśla ona także wzajemną troskę obu bohaterów, ale też towarzyszącą jej potrzebę niezależności.
Takie kadry mogę oglądać cały dzień
Ścigani to album, który od strony wizualnej konsekwentnie buduje poczucie narastającego zagrożenia i nieuchronności finału. Rysunki Jima Towe’a, wspierane przez Marikę Crestę i Laurę Bragę, doskonale oddają duszną atmosferę Strefy Okluzji, czyli miejsca, w którym chaos i strach skutecznie potrafią przenikać każdy kadr. Dynamiczne sekwencje starć z Nihilami przeplatają się tu z bardziej statycznymi, introspektywnymi ujęciami, w których emocje bohaterów zapisane są w drobnych gestach i spojrzeniach. Wypełnienie kolorami przez Jima Campbella skutecznie wzmacnia ten efekt. Intensywne barwy eksplozji i ostrzy mieczy doskonale kontrastują z chłodnymi, przygaszonymi tonami scen grozy związanych z eksperymentami Barona Boolana. Całości dopełniają okładki Phila Noto, które co prawda są oszczędne w formie, lecz niezwykle sugestywne. Tworzą one nierzadko wizualny komentarz do wewnętrznych konfliktów postaci.
Sprawdź też: Star Wars Wielka Republika: Cienie Gwiezdnego Blasku – recenzja komiksu – Kto zginął, kto przeżył?

Robimy popcorn i czekamy na finał
Star Wars. Wielka Republika. Ścigani jest albumem, który wyraźnie zaznacza moment zwarcia szyków przed decydującym starciem. Cavan Scott po raz kolejny pokazuje, że potrafi balansować między galaktyczną skalą konfliktu a osobistymi dramatami bohaterów, choć nie wszystkie rozwiązania fabularne wypadają równie przekonująco. Nieco kontrowersyjny dodatek nawiązujący mocno z The Acolyte potrafi wybić z rytmu, jednak mimo to trzon opowieści pozostaje angażujący i emocjonalnie nośny. Atutem albumu jest umiejętne rozwijanie relacji między postaciami oraz budowanie napięcia wynikającego nie tylko z walki z Nihilami, ale także z wewnętrznych problemów każdego Jedi. W połączeniu z bardzo mocną stroną wizualną Ścigani stanowią ważny i potrzebny krok na drodze ku finałowi Wielkiej Republiki.
Sprawdź też: Star Wars. Wielka Republika. Na skraju równowagi. Przeczucie – recenzja komiksu – Czas na pokaz Yody

