MIEJSCE DLA KAŻDEGO GRACZA

Poprzedni
Następny

Welcome to Jurassic Park! Again... “Jurassic World: Evolution 2” – recenzja gry

Słyszę Jurassic Park i o więcej nie pytam — bierę lepiej niż bezrobotny zasiłek. No dobra, trochę wyhamowuje, gdy minie pierwszy hype attack, jednak wciąż to coś chce. Nie inaczej było z Jurassic World: Evolution 2.

Welcome to Jurassic Park! Again… “Jurassic World: Evolution 2” – recenzja gry

Screen z gry Jurassic World: Evolution 2

Długo przyszło nam czekać na ten dzień

Na zapowiedź kontynuacji udanej strategii ekonomicznej od Frontier Developments przyszło nam trochę poczekać, zważywszy, że DLC do pierwszej odsłony pojawiały się dość cyklicznie. Ostatecznie twórcy pozbierali najwyraźniej wszelkie prośby graczy i postanowili umieścić je w nowej produkcji. Fabularnie produkcja jest umiejscowiona po wydarzeniach z Jurassic World: Fallen Kindom i najwyraźniej jest pomostem do zbliżającego się wielkimi krokami Jurassic World: Dominion. Krótka kampania przedstawia losy Owena oraz Claire, którzy podróżują po całym świecie i ratują dinozaury, które po uwolnieniu się z posiadłości Lockwooda rozbiegły się po całej Ameryce. Nie bardzo wiem w jaki sposób kilkanaście dinozaurów (bo tyle ich było we wspomnianej rezydencji) miałoby sprawić kłopoty na obszarze USA, ale okej.

W trakcie krótkich misji poznajemy podstawy rozgrywki i łapiemy dinozaury. Jednakże nie robimy tego w celu założenia parku rozrywki z żywym inwentarzem, ale w ramach badań. Pieniążki są stabilne, trzeba tylko wykonywać banalne zadania. Później możemy skusić się na wyzwaniach, gdzie goni nas czas oraz pojawiają się dziesiątki problemów z prehistorycznymi zwierzakami, ewentualnie jest jeszcze Teoria Chaosu. Ta zapowiadała się nad wyraz wyśmienicie, niestety okazało się… kolejnym trochę bardziej fabularnym tutorialem. Tyle tylko, że poznajemy alternatywne scenariusze “co by było, gdyby…” odnoszące się do wszystkich pięciu filmów z uniwersum Jurassic Park. Fani wyłapią z nich różne smaczki, które twórcy poukrywali tu i ówdzie.

Screen z gry Jurassic World: Evolution 2

Do tego dochodzi radykalna zmiana w kwestii badań naukowych czy ochrony zdrowia dinozaurów. Dawniej mieliśmy do trzech zespołów naukowych/paleontologicznych, teraz zyskaliśmy pojedynczych naukowców. Każdy z nich ma swoje kompetencje i posiada premię np. zwiększając szybkość wykopalisk czy obniża koszta badań. Oczywiście pobierają oni stałą pensję, a limit naukowców ogranicza nasze działania, choć możemy go zwiększyć za pomocą odpowiedniego budynku. Nikt jednak nie pracuje jak maszyna 24/7, więc co jakiś czas wysyłamy ich na urlopy. Można także podnosić ich kwalifikacje, wysyłając na płatne szkolenia. Będą umieć robić więcej, ale zażądają także podwyżki. I lepiej nie mieć niezadowolonych pracowników — ci z przyjemnością będą sabotować nasz projekt. A otwarcie wybiegów z mięsożercami nie jest najprzyjemniejszą formą spędzania wolnego czasu w Parku Jurajskim…

Screen z gry Jurassic World: Evolution 2

One latają i pływają!

Dodano także morskie dino… żartuję. Nie ma coś takiego jak morskie dinozaury, podobnie jak tych latających. Fajnie, że twórcy wyłapali ten błąd i Doktor Wu w jednej z misji, poprawia swojego pracodawcę, tłumacząc mu różnicę. Wracając do meritum — największa nowość to możliwość tworzenia wielkich ptaszarni oraz basenów dla gadzich stworzeń żyjących wspólnie z dinozaurami. Co prawda łącznie gatunków zwierząt jest 79 (5 dostępne w formie DLC), jednakże pterozaury i gady morskie stanowią niewielki procent z nich. Niemniej jednak na pewno kolejne gatunki pojawią się w nadchodzących DLC, bo nie wierzę, aby FD mogli się oprzeć pokusie płatnych dodatków. A widok innych stworzeń, które dzieliły świat z dinozaurami, przyprawia o radosne podskakiwanie serca. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby nawet pokusić się o zbudowanie parku opartego głównie na nich!

Screen z gry Jurassic World: Evolution 2

Żywe atrakcje zyskały także wiele nowych zachowań oraz animacji, przez co są jeszcze bardziej realistyczne niż w poprzedniej odsłonie. Zwłaszcza w kwestii interakcji między sobą — triceratopsy toczą walki o dominację, brachiozaury spacerują obok siebie, a welociraptory komunikują się ze sobą na kilka różnych sposobów (zapewne knując jak uciec z wybiegu). Samo obserwowanie podopiecznych sprawia ogrom satysfakcji i widać, że twórcy wykonali tutaj ogrom solidnej pracy. Zwłaszcza zapadnie wam w pamięć widok kucającego karnozaura, wyglądającego przy tym totalnie uroczo. A to wymaga niemałej wyobraźni, zważywszy, że w przeciwieństwie do Zoo Planet twórcy nie mieli możliwości podejrzenia żyjących dinozaurów, więc kreatywność wchodzi tutaj na wyższy poziom. Warto tutaj dodać, że twórcy znowu podnieśli poprzeczkę w kwestii oprawy audiowizualnej. Grafika jest fenomenalna, gra światła to coś magicznego, a sam złapałem się na tym, że uwielbiałem podziwiać zachody i wschody słońca… przy akompaniamencie wspaniałej muzyki i odgłosów dinozaurów porykujących w swoich zagrodach.

W końcu gracze dostali także większą możliwość personalizacji budynków w parku oraz liczne ozdoby, tak nawiązujące do pierwotnych filmów, jak i do serii Jurassic World. To była ogromna bolączka poprzedniej odsłony, zwłaszcza po wyjściu dodatku Return to Jurassic Park. Teraz można nie tylko luźno wybierać pomiędzy klasycznym stylem a futurystycznym wyglądem. Do tego dochodzą rozbudowany edytor kolorów fasady oraz personalizacja niektórych elementów dekoracyjnych. Nie jest to tak rozbudowane jak w Planet Zoo, co osobiście mi nie przeszkadza, bo zwykle biorę domyślny wygląd i zbytnio nie ingeruje w tego typu elementy. Czasami jednak włącza mi się tryb perfekcjonisty, który nawet kolor budynku musi mieć dopasowany pod swoje widzimisię, więc nowe możliwości przyjąłem z otwartymi ramionami.

Screen z gry Jurassic World: Evolution 2

Czemu to nie wyszło jako DLC...

Szczerze to totalnie nie rozumiem czemu twórcy na siłę wydali tego tytułu jako DLC (tak naprawdę to wiem, ale przecież nie napiszę, że zrobili to dla pieniędzy). Wszelkie nowości spokojnie zmieściłyby się w ramach dużego dodatku, nawet nie miałbym nic przeciwko, gdyby kosztował on połowę ceny pełnoprawnej gry. Bo naprawdę nowości w żaden sposób nie powodują efektu “łał” i w żaden sposób nie odwróciły zabawy do góry nogami. Owszem dostaliśmy możliwości hodowli gadów latających oraz morskich, jednakże nie wprowadzają one znaczących zmian w rozrywce.

Zastanawiam się także, jak to jest, że Frontier Development wielokrotnie wysłuchiwał narzekania na temat mikrozarządzania w Zoo Planet, a mimo to wprowadził takie same irytujące mechaniki w JW:E2… Grasz sobie, masz huragan, chore dinozaury i musisz przeklikać milion naukowców, bo twórcy stwierdzili, że najfajniejszym pomysłem będzie zamienienie intuicyjnego “zespołu” na rzecz personalnych naukowców. Gdyby chociaż ktoś wpadł na pomysł, aby na stale można ich było przywiązywać do danych czynności… ale nie za każdym razem trzeba to przeklikać. A przemęczają się oni równie szybko, co ja w biegu na 100 metrów. Dosłownie wykonają z 6 powierzonych zadań i cyk trza wysyłać na urlop. Bo inaczej strzelają focha i zaraz kryzysy na terenie parku…

Screen z gry Jurassic World: Evolution 2

A do tego teraz dochodzi zespół medyczny, bo zespół strażników ma teraz całkiem inne zadania. Więc wyobraźcie sobie jaki chaos wkrada się, gdy nagle tracicie zasilanie, wasz tyranozaur właśnie uciekł z wybiegu, a do tego w waszym parku szaleje ospa… Nie mam nic przeciwko multitaskingowi w grach, ale w momencie, gdy mam chorych 15 dinozaurów, a mogę wyznaczyć zespołowi medycznemu wyłącznie 5 zadań… to frustracja sięga zenitu, gdy po raz trzeci zawracam pojazd, aby ponownie przydzielić mu zadania. Podobnie ma się sprawa w kwestii usypiania zbiegłych gadów. A może lepiej załatwić to ręcznie? Można, tylko w międzyczasie gdy na ekranie zobaczymy tyle powiadomień, że ekran aż się zaczerwieni od natłoku informacji.

No i fabuła kampanii, która jest… rozczarowująca. No dobra nie ukrywajmy, że tutaj nie można było stworzyć wielowątkowej fabuły z niezwykłymi plottwistami, jednakże poprzednia gra, a zwłaszcza dodatki fajnie oddawały klimat filmów o dinozaurach. Spiski doktora Wu, powrót do oryginalnego Jurassic Parku (i głosy oryginalnych aktorów hasztag serduszko) czy idealistyczne opowieści Claire… to wszystko było takie klimatyczne. Tutaj czułem się trochę jak dziecko, które jest prowadzone za rączkę, a tle dorośli mówią o ważnych sprawach. Kampania oraz szumnie zapowiadana Teoria Chaosu to nic innego jak tutoriale, które podlano delikatnym sosem o nazwie “fabuła”. Do tego kwestia wyzwań i całego poziomu trudności. O ile w fabularnych zmaganiach praktycznie nie zwracamy uwagę na finanse, tak w Teorii Chaosu warto jednak sprawdzać naszą wydolność finansową.

A potem przychodzą niegrywalne wyzwania, gdzie lawirowanie funduszami doprowadza do szału. Praktycznie ledwo zaczniemy grę, a już mamy pierwszy odpływ finansowy. O ile w pierwszej odsłonie można było się ratować wysyłaniem ekspedycji w celu poszukiwania wartościowych surowców, tak tutaj koszty takich działań są astronomiczne. A żeby odpalić laboratorium, to bez względu czy chcemy sprzedać złoto, czy pozyskać DNA płacimy za to grube hajsy. Paranoja, zważywszy, że niektóre z “cennych surowców” są mniej warte niż odpalenie laboratorium… A to normalnego funkcjonowania parku i aby atrakcje przynosiły, chociażby minimalny dochód potrzeba kompletu (napoje, jedzenie oraz toaletę), co już na dzień dobry wystawia nas na ogromne koszta. A gdzie w tym jeszcze zmieścić dinozaury?

Screen z gry Jurassic World: Evolution 2

Przede wszystkim — dla fanów

Ostatnio zauważyłem, że większość gier uważam, że jest przeznaczone dla fanów… jednak znowu muszę to powtórzyć. Nie widzę sensu, aby osoby mające słabość do dinozaurów musiały koniecznie zakupić drugą odsłonę Evolution. Równie dobrze mogą się bawić także w pierwszej odsłonie (przy okazji pozbawionej irytującego mikrozarządzania). Szczerze jestem nawet w stanie przychylić się do stwierdzenia, że aby oszczędzić sobie nerwów, lepiej sięgnąć po pierwszą odsłonę. Ilość irytującego mikrozarządzania oraz poziom trudności w wyzwaniach doprowadza człowieka do szału. Naprawdę zastanawiam się, kto w Frontier Developments wpadł na pomysł, aby wprowadzić tak irytujące mechaniki.

Screen z gry Jurassic World: Evolution 2

Przy kontakcie z Jurassic World: Evolution miałem łzy w oczach, zważywszy, że na następcę Jurassic Park: Operation Genesis czekałem 15 lat. Jednakże przy kontakcie z dwójką… po trzech godzinach ekscytacji (czyli całej kampanii) szybko poczułem smutek. Kampania nic nie wnosi, tryb Teoria Chaosu to tylko bardziej rozbudowany tutorial bez realnych wyzwań, a Wyzwania… są aż nazbyt wymagające, zwłaszcza przez mikrozarządzanie oraz dziwną ekonomię.

Screen z gry Jurassic World: Evolution 2

To wciąż zacna gra, cierpiąca na parę niedoróbek. Jednakże twórcy w trakcie kreacji zaczęli dodawać dziwne i totalnie niepotrzebnie rozbuchane mechaniki. Szkoda, bo jednak stworzenie parku i obserwowanie podopiecznych to główne założenie. Teraz ginie w mrówczej robocie, gdzie każda drobna sprawa wymaga przynajmniej kilkunastu kliknięć…  Jednakże jeśli lubicie strategie ekonomiczne, dinozaury i nie przeraża was mnogość elementów do ogarnięcia — Jurassic World: Evolution 2 zachwyci was zarówno pod kwestią zawartości, jak i oprawą audiowizualną.

Podziel się ze znajomymi:

Udostępniam
Udostępniam
Udostępniam

NAJNOWSZE WPISY

O NAS:

GraPodPada.pl to miejsce, gdzie przy jednym stole siedzą konsolowcy, pecetowcy, komiksiarze, serialomaniacy i filmomaniacy. Tworzymy społeczność dla wyjadaczy, jak i niedzielnych graczy, czytaczy i oglądaczy. Jesteśmy tutaj po to, aby podzielić się z Tobą naszymi przemyśleniami, ale również, aby pokazać Ci, że każda opinia ma znaczenie, a wszyscy patrzymy na współczesną popkulturę kompletnie inaczej. Zostań z nami i przekonaj się, że grapodpada.pl to miejsce dla każdego gracza.

Masz Pytania? Skontaktuj się z nami: kontakt@grapodpada.pl 

OBSERWUJ NAS

UDOSTĘPNIJ
UDOSTĘPNIJ